Szwajcarska Rada Związkowa zniosła obowiązujący od 1955 roku zakaz wyścigów torowych. Decyzja zapadła 6 maja 2026 roku, a nowe przepisy wejdą w życie 1 lipca. Po 71 latach kraj otwiera furtkę dla zorganizowanej rywalizacji na zamkniętych obiektach, choć finalne pozwolenia trafią w ręce kantonów.
Według oficjalnego komunikatu Rady Związkowej zmiana obejmuje nowelizację federalnej ustawy o ruchu drogowym (StVO) oraz dostosowanie rozporządzenia VVZO, które precyzuje, na jakich warunkach poszczególne kantony mogą wydawać zgody na zawody. Rząd federalny uznał, że ponadpółwieczne ograniczenie nie odpowiada już rzeczywistości technologicznej i kulturowej współczesnego sportu motorowego, a kontrolę nad ryzykiem można dziś sprawować innymi narzędziami niż całkowity zakaz.
Tło decyzji: 71 lat po Le Mans 1955
Zakaz wyścigów na zamkniętych torach wprowadzono w Szwajcarii latem 1955 roku, kilka tygodni po największej tragedii w historii sportu motorowego. Podczas 24-godzinnego wyścigu Le Mans, 11 czerwca 1955 roku, Mercedes-Benz 300 SLR Pierre’a Levegha wbił się w barierę i eksplodował na trybunach przy strefie boksów. Zginęło ponad 80 osób, w tym sam kierowca, a kilkaset zostało rannych. Tragedia odbiła się szerokim echem w całej Europie i bezpośrednio doprowadziła do zaostrzenia regulacji w wielu krajach. Szwajcaria poszła najdalej, wprowadzając generalny zakaz organizowania wyścigów na obwodach zamkniętych.
Przez dekady restrykcja stała się elementem szwajcarskiej tożsamości motoryzacyjnej. Kibice wyrastali w kraju, w którym oglądanie wyścigów oznaczało wyjazd do Francji, Włoch, Niemiec albo Austrii. Krajowa scena żyła rajdami, podjazdami górskimi (hillclimbami) i kartingiem, które od początku znajdowały się poza zakresem zakazu. To paradoks, bo właśnie w tym otoczeniu Szwajcaria wychowała pokolenia kierowców pojawiających się potem w Formule 1, World Endurance Championship czy Formule E.
Co dokładnie się zmienia
Nowelizacja nie wprowadza wyścigów torowych odgórnie. Federalny rząd usuwa jedynie generalny zakaz, przekazując decyzję 26 kantonom. Każdy kanton będzie mógł oceniać wnioski indywidualnie, biorąc pod uwagę bezpieczeństwo, hałas i federalne wymogi środowiskowe. Oznacza to, że kalendarz potencjalnych wydarzeń uzależniony będzie od mozaiki lokalnych decyzji, a nie jednego centralnego organu.
| Element | Stan przed 1 lipca 2026 | Stan po 1 lipca 2026 |
|---|---|---|
| Wyścigi na torach zamkniętych | Zakaz federalny | Dopuszczone, decyzja kantonu |
| Rajdy i podjazdy górskie | Dozwolone | Dozwolone, bez zmian |
| Karting | Dozwolony | Dozwolony, bez zmian |
| Formuła E (od 2015) | Dopuszczona w ramach wyjątku dla EV | Dopuszczona, decyzja kantonu |
| Pozwolenia środowiskowe | Brak ścieżki proceduralnej | Indywidualna ocena, federalne normy emisji i hałasu |
Ten model przypomina rozwiązanie znane z innych dziedzin szwajcarskiego prawa, gdzie federacja wyznacza ramy, a kantony nakładają lokalne ograniczenia. W praktyce oznacza to, że obiekt znajdujący się w Genewie, Bazylei czy w Tessynie może uzyskać zielone światło wcześniej i łatwiej niż taki sam obiekt w bardziej konserwatywnym Appenzell czy Uri.
Formuła E jako poligon doświadczalny
Pierwszy wyłom w zakazie pojawił się w grudniu 2015 roku, kiedy parlament otworzył drogę dla pojazdów elektrycznych. Skutek był spektakularny: 10 czerwca 2018 roku ulicami Zurychu po raz pierwszy od dekad przejechały samochody wyścigowe w ramach rundy Formuły E, a 22 czerwca 2019 roku ePrix odbyło się w Bernie. Oba wydarzenia ściągnęły dziesiątki tysięcy kibiców, ale ich sukces nie wystarczył, by utrzymać szwajcarskie rundy w stałym kalendarzu serii. Sprzeciw mieszkańców związany z hałasem, wyłączaniem ulic i kosztami logistycznymi doprowadził do wycofania się organizatorów.
Doświadczenie z Formułą E ma wpływ na obecną decyzję. Pokazało, że nawet ciche, elektryczne samochody potrafią wywołać duże napięcia społeczne, jeśli organizator nie wynegocjuje warunków z lokalną społecznością. Nowy model kantonalnych pozwoleń ma być odpowiedzią na te lekcje, z wbudowanym mechanizmem konsultacji i wstępnej oceny wpływu na otoczenie.
Co to oznacza dla kierowców i fanów
Reakcja środowiska sportowego była natychmiastowa. Laura Villars, szwajcarsko-francuska kierowczyni z Genewy, oceniła decyzję jako sygnał dla całego ekosystemu sportu motorowego. Według doniesień podobne wpisy pojawiły się w mediach społecznościowych innych kierowców związanych ze Szwajcarią. To pokolenie zawodników, które przez całe życie ścigało się poza granicami własnego kraju, dostaje teraz perspektywę startów w domu.
Lista szwajcarskich kierowców z najwyższych szczebli sportu motorowego jest długa: Clay Regazzoni, dwukrotny zwycięzca Grand Prix lat siedemdziesiątych, Sebastien Buemi, czterokrotny zwycięzca 24-godzinnego wyścigu Le Mans z Toyotą i mistrz Formuły E, czy Romain Grosjean, kojarzony z Formułą 1 i mistrzostwami IndyCar. Dla kibiców tej tradycji powrót szybkich samochodów na rodzime tory ma znaczenie symboliczne.
Czy w Szwajcarii powstanie tor F1?
Spekulacje o szwajcarskiej rundzie mistrzostw świata Formuły 1 pojawiły się w komentarzach jeszcze tego samego dnia. Realnie jednak powrót do kalendarza F1 jest perspektywą wieloletnią. Obecne tory homologowane przez FIA na poziomie Grade 1, czyli najwyższym, są wynikiem latami rozbudowywanych obiektów. Budowa lub modernizacja takiego toru w warunkach ostrego prawa budowlanego, ochrony krajobrazu alpejskiego i lokalnych konsultacji potrwa, co najmniej, kilka lat.
Bardziej prawdopodobnym pierwszym etapem są mniejsze imprezy klasy klubowej, krajowe mistrzostwa, runda DTM lub europejskiej serii TCR, ewentualnie weekend GT World Challenge na obiekcie spełniającym wymagania Grade 2 albo 3. Dyskutowane są też możliwości adaptacji istniejących lotnisk wojskowych, które historycznie służyły w Szwajcarii jako tymczasowe tory dla zlotów oldtimerów.
Jak donosi serwis motorsport.nextgen-auto.com, część obserwatorów wskazuje, że symboliczne znaczenie ma sama możliwość organizowania wyścigów. Kalendarz mistrzostw świata F1 i tak jest przepełniony, a turecki Grand Prix wymieniany jest jako kolejny powracający punkt. Kluczowy będzie więc rozwój infrastruktury klubowej i regionalnej, a nie pojedynczy mecz reklamowy z FIA.
Hałas, środowisko i napięcia społeczne
Szwajcaria jest krajem z restrykcyjnymi normami emisji hałasu i ochrony przyrody. Każdy wnioskujący o pozwolenie organizator będzie musiał przedstawić ocenę wpływu na otoczenie, plan zarządzania ruchem i pakiet kompensacyjny dla społeczności lokalnej. Eksperci wskazują, że tory wykorzystujące samochody elektryczne, hybrydowe lub serie GT4 z fabrycznymi tłumikami będą mieć łatwiejszą drogę do uzyskania zgody niż klasyczne wyścigi tourujących prototypów Le Mans Hypercar.
Według informacji z komunikatu rządu federalnego nadal w mocy pozostają normy ograniczające imprezy w pobliżu obszarów chronionych Natura 2000 i parków narodowych, a także limity dotyczące godzin nocnych. Wyścigi 24-godzinne w stylu Le Mans 24h nie są więc automatycznym scenariuszem, choć nie są też z założenia wykluczone.
Echo polskie: lekcje dla naszego rynku
Polski sport motorowy żyje w innej rzeczywistości regulacyjnej, ale szwajcarska zmiana niesie czytelne wnioski. Po pierwsze, pokazuje, że przepisy z lat pięćdziesiątych można zmodernizować, jeżeli udaje się przekonać opinię publiczną do zaktualizowanej kontroli ryzyka. Po drugie, oddanie głównej decyzji w ręce samorządu lokalnego okazuje się skutecznym sposobem na rozładowanie napięć politycznych w skali centralnej. Polska scena, która rozwija się wokół Toru Poznań, Toru Modlin, Silesia Ringu i Toru Kielce, korzysta z mniejszej liczby ograniczeń, ale boryka się z podobnymi problemami: hałasem, sąsiedztwem, finansowaniem inwestycji.
Czytelnikom zainteresowanym kalendarzem polskiego endurance polecamy materiał o pierwszym 24-godzinnym wyścigu na Silesia Ring podczas Święta Niepodległości, który stał się ważnym punktem rodzimej sceny torowej. Dla osób śledzących kluczowe wątki Le Mans z perspektywy polskiej warto zajrzeć do analizy Le Mans oczami Roberta Kubicy, w której opisaliśmy, jak rosnąca presja czasu i dyscypliny w wyścigach długodystansowych przekłada się na decyzje strategiczne. Ze świata królowej sportów motorowych dorzucamy kontekst zwycięstwa Andrei Kimiego Antonellego w Grand Prix Miami, które potwierdza nową dynamikę walki Mercedesa z McLarenem.
Kluczowe daty i terminy
| Data | Wydarzenie |
|---|---|
| 11 czerwca 1955 | Tragedia Le Mans, 80+ ofiar, początek ery zakazu |
| jesień 1955 | Wprowadzenie federalnego zakazu wyścigów torowych |
| grudzień 2015 | Wyjątek dla pojazdów elektrycznych, otwarcie drogi dla Formuły E |
| 10 czerwca 2018 | Pierwsze ePrix Zurychu |
| 22 czerwca 2019 | ePrix Berna |
| 6 maja 2026 | Decyzja Rady Związkowej o zniesieniu zakazu |
| 1 lipca 2026 | Wejście w życie nowelizacji StVO i VVZO |
Mapa europejska: jak Szwajcaria wypadała na tle sąsiadów
Do tej pory Szwajcaria była ewenementem na motoryzacyjnej mapie Europy. Sąsiednie Włochy mają jeden z najbardziej intensywnych kalendarzy wyścigowych w Europie z Monzą, Mugello, Imolą i kilkoma mniejszymi obiektami. Niemcy stoją Hockenheimem i Norisringiem, choć od czasu wycofania niemieckiej rundy F1 ich znaczenie spadło. Austria utrzymuje Red Bull Ring jako stałe stanowisko w kalendarzu F1, MotoGP i WEC. Francja, mimo trudności gospodarczych, prowadzi Paul Ricard, Magny-Cours, le Mans, a w sezonie letnim także liczne wydarzenia GT i Formuły 4. W tej geografii brak Szwajcarii był luką, którą paddock rekompensował wyjazdami w Alpy w celach treningowych, ale nie wyścigowych.
W skali globalnej Szwajcaria dołącza do trendu liberalizacji sportu motorowego, którego kolejne odsłony oglądaliśmy w Stanach Zjednoczonych po 2018 roku, a jeszcze wcześniej w Bahrajnie i Abu Zabi. Każdy z tych przykładów ma inny kontekst kulturowy, ale wzorzec jest podobny: liberalizacja w odpowiedzi na presję rynkową producentów, oczekiwania kibiców i potrzebę nowych przychodów turystycznych. W Szwajcarii ten ostatni argument pojawiał się w debacie wielokrotnie. Według informacji od źródeł rządowych, ocena potencjału ekonomicznego mówi o setkach milionów franków szwajcarskich rocznie z bezpośrednich i pośrednich efektów branżowych.
Reakcje przemysłu
Producenci samochodów sportowych przyjęli decyzję spokojnie, ale z wyczuwalnym zainteresowaniem. Według informacji od źródeł blisko rynku premium zwiększa się prawdopodobieństwo pojawienia się w Szwajcarii wydarzeń typu „delivery experience”, czyli organizowanych przez producentów dni torowych dla nabywców limitowanych modeli. Marki takie jak Porsche, Ferrari czy Lamborghini od lat funkcjonują w tym kraju ze znaczącą bazą klientów, ale dotychczas wszystkie programy track day prowadziły w Mugello, Monzy, Spa-Francorchamps lub na austriackim Red Bull Ringu.
W zaktualizowanym otoczeniu prawnym otwiera się również perspektywa lokalnych mistrzostw markowych, takich jak Porsche Sports Cup czy puchary Audi i Ferrari Challenge. Już sama możliwość trenowania w domu zmienia kalkulację kosztów dla szwajcarskich amatorów. Nie bez znaczenia jest aspekt podatkowy, ponieważ wiele zarejestrowanych w kraju aut sportowych pełni dziś podwójną rolę inwestycyjną i kolekcjonerską.
Ubezpieczenia, koszty i logistyka pierwszego sezonu
Otwarcie torów oznacza również kompletnie nową rzeczywistość dla rynku ubezpieczeniowego. Szwajcarscy brokerzy w ciągu dekad wypracowali specjalistyczne polisy na rajdy i podjazdy górskie, ale wyścigi torowe wymagają innego scoringu ryzyka. Eksperci wskazują, że pierwsze imprezy odbywać się będą najprawdopodobniej w formacie one-make, czyli z jednolitą flotą samochodów, ponieważ łatwiej w nim oszacować potencjalne szkody. Stawki ubezpieczeniowe za uczestnictwo w track day mogą być w pierwszym roku wyższe niż na sąsiednim Red Bull Ringu, ale powinny się ustabilizować po jednym, dwóch sezonach danych statystycznych.
Logistycznie pierwsze imprezy wymagać będą sprowadzenia do Szwajcarii barier TecPro, ratowniczych samochodów wyposażonych w pełną aparaturę medyczną, ekip marshalsów oraz oficjalnej obecności komisji sportowych krajowego ASN, czyli Auto Sport Schweiz. Stowarzyszenie ASS, jak donoszą serwisy branżowe, już teraz pracuje nad protokołami egzaminacyjnymi dla sędziów i licencjami organizatorów. Przed podpisaniem pierwszej umowy z producentem serii kontynentalnych konieczne będzie ujednolicenie procedury wystawiania licencji szwajcarskich pasujących do regulaminów FIA.
Co dalej
Kantony mają teraz kilka miesięcy na przygotowanie procedur. Pierwsze wnioski organizatorów spodziewane są jesienią 2026 roku, a pierwsze pełnoprawne zawody torowe w nowym reżimie prawnym mogłyby odbyć się wiosną 2027. W kuluarach mówi się o adaptacji historycznych obiektów, w tym lotnisk wojskowych w Dübendorf i Payerne, na potrzeby weekendowych eventów GT i klasycznych. Kluczowa będzie ocena ekonomiczna pierwszych imprez, ponieważ to ona zdecyduje, czy do Szwajcarii powrócą organizatorzy serii kontynentalnych.
Z punktu widzenia globalnego sportu motorowego decyzja Berna wpisuje się w szerszy trend powrotu do mapy państw, które przez dekady pozostawały na uboczu. Po Arabii Saudyjskiej i ekspansji Bliskiego Wschodu w kalendarzu F1 oraz po renesansie wyścigów ulicznych w Stanach Zjednoczonych, Szwajcaria jest pierwszym europejskim krajem, który tak głęboko zmienia podejście do legalności rywalizacji na torze. To sygnał, że granice obowiązujące przez pokolenia można redefiniować szybciej, niż jeszcze niedawno przypuszczała branża.
Czy w Szwajcarii odbędzie się Grand Prix Formuły 1?
Nie w najbliższych sezonach. Decyzja Rady Związkowej otwiera drogę prawną, ale homologacja toru w klasie FIA Grade 1 oraz wpisanie nowej rundy do napiętego kalendarza F1 wymaga lat. Pierwszym etapem będą najprawdopodobniej mistrzostwa krajowe, runda GT World Challenge lub powrót Formuły E.
Kiedy dokładnie wchodzą w życie nowe przepisy?
1 lipca 2026 roku. Od tej daty kantony mogą zacząć wydawać pozwolenia na wyścigi torowe, każde rozpatrując indywidualnie pod kątem bezpieczeństwa, hałasu i wymogów środowiskowych.
Dlaczego zakaz obowiązywał tak długo?
Ponieważ wprowadzono go w odpowiedzi na największą tragedię w historii sportu motorowego, czyli wypadek na 24h Le Mans 11 czerwca 1955 roku, w którym zginęło ponad 80 osób. Przez dekady zakaz miał silne społeczne poparcie, a kolejne próby jego zniesienia padały w głosowaniach lub konsultacjach.
Co dotychczas było dozwolone w Szwajcarii?
Przepisy nie obejmowały rajdów i podjazdów górskich (hillclimbów), kartingu oraz, od grudnia 2015 roku, wyścigów pojazdów elektrycznych. Dlatego w 2018 i 2019 roku rozegrano dwie szwajcarskie rundy Formuły E, w Zurychu i Bernie.
Jakie znaczenie ma rola kantonów w nowym systemie?
Kluczowe. Każdy z 26 kantonów dostaje własną kompetencję w zakresie pozwoleń, więc tempo i skala otwierania torów będą zależeć od lokalnych decyzji politycznych, akceptacji społecznej i dostępności obiektów. To rozwiązanie ma rozładować napięcia centralne i pozwolić sportowi motorowemu rozwijać się stopniowo.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis