Maciej Janowski wraca do stałej stawki Speedway Grand Prix. Organizatorzy cyklu poinformowali w poniedziałek 5 października, że kapitan Betard Sparty Wrocław otrzymał stałą dziką kartę na sezon 2027. To pierwsza z czterech dzikich kart, którymi dysponuje promotor mistrzostw świata, i decyzja, która powiększa polską reprezentację w cyklu do czterech nazwisk.
Dla 35-letniego wrocławianina to powrót do miejsca, z którego wypadł po sezonie 2023. Przez kolejne lata pojawiał się w Grand Prix wyłącznie z jednorazowymi dzikimi kartami lub w roli rezerwowego, a droga przez kwalifikacje dwa razy urwała się dosłownie o włos. Teraz dostał bilet, o który bezskutecznie walczył w lipcu na torze w Terenzano.
Co dokładnie ogłoszono
Komunikat opublikowany 5 października mówi o stałej dzikiej karcie, czyli miejscu w pełnym cyklu, a nie o zaproszeniu na pojedynczą rundę. W praktyce oznacza to, że Janowski wystartuje we wszystkich turniejach sezonu 2027 na takich samych prawach jak zawodnicy, którzy wywalczyli awans wynikami.
Jak podaje Polski Związek Motorowy, promotor cyklu ma w tym roku do rozdysponowania cztery stałe dzikie karty i zdecydował się ogłaszać je pojedynczo, zamiast przedstawiać całą listę naraz. Janowski jest pierwszym nazwiskiem na tej liście, a trzy kolejne mają zostać podane w najbliższych dniach. Taki tryb jest nowością: w poprzednich latach obsada cyklu bywała domykana jednym komunikatem.
Według informacji serwisów branżowych decyzję przekazano zawodnikowi telefonicznie dzień przed oficjalnym ogłoszeniem. Sam Janowski w komunikacie cyklu określił ją jako „bardzo emocjonujący moment” i zapowiedział, że zimę podporządkuje przygotowaniom do powrotu.
Kluczowe fakty
| Zawodnik | Maciej Janowski |
|---|---|
| Wiek | 35 lat (ur. 6 sierpnia 1991 we Wrocławiu) |
| Klub | Betard Sparta Wrocław, kapitan drużyny |
| Status na 2027 | stała dzika karta, pierwsza z czterech |
| Data ogłoszenia | 5 października 2026 |
| Ostatni pełny sezon w cyklu | 2023 |
| Najlepszy wynik w mistrzostwach świata | brązowy medal (2022) |
| Wygrane turnieje Grand Prix | 8 |
| Dorobek w 2026 roku | złoto indywidualnych mistrzostw Polski, srebro mistrzostw Europy, srebro PGE Ekstraligi |
| Polacy w cyklu 2027 | Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek, Kacper Woryna, Maciej Janowski |
Sezon 2026 był najmocniejszym argumentem
Promotorzy nie musieli sięgać po argumenty sprzed lat. Janowski zamknął 2026 rok z kompletem medali w najważniejszych startach, w których wystąpił, i tylko w jednym miejscu zabrakło mu kilku punktów.
Najcenniejszy jest tytuł indywidualnego mistrza Polski. Wrocławianin wygrał cykl z dorobkiem 36 punktów, o oczko wyprzedzając Bartosza Zmarzlika (35) i o trzy Kacpra Worynę (33). Rozstrzygnięcie zapadło w ostatnim biegu finału w Ostrowie Wielkopolskim, gdzie Janowskiemu wystarczyło drugie miejsce. Według polskich mediów sportowych to jego czwarty tytuł w karierze, po triumfach z lat 2015, 2020 i 2024.
W mistrzostwach Europy zabrakło najmniej. Janowski wygrał dwie z czterech rund, w Güstrow i w Pardubicach, ale ostatecznie przegrał walkę o złoto z Leonem Madsenem jednym punktem. Finał w Czechach opisywaliśmy na gorąco w tekście o rozstrzygnięciu mistrzostw Europy w Pardubicach, gdzie o medalach decydowały pojedyncze pozycje w ostatnich wyścigach.
Trzeci medal przyszedł z ligi. Sparta Wrocław przegrała finał PGE Ekstraligi z PRES Toruniem, najpierw 35:55 na wyjeździe, potem 44:46 u siebie, co dało 79:101 w dwumeczu. Przebieg obu spotkań i reakcje po rewanżu zebraliśmy w relacji z finału ligi na stadionie przy Olimpijskim. Dla wrocławian to kolejny sezon zakończony srebrem, a dla ich kapitana kolejny dowód, że forma indywidualna nie była przypadkiem.
Jedyną rysą pozostaje lipcowy Grand Prix Challenge w Terenzano, czyli turniej kwalifikacyjny, w którym rozdawane są miejsca w cyklu. Janowski jechał tam o awans i stracił go po awarii motocykla w decydującym wyścigu. To była druga sytuacja w jego karierze, gdy do stałej stawki zabrakło dosłownie kilku metrów.
Trzy lata poza cyklem
Janowski należy do najbardziej doświadczonych polskich żużlowców ostatniej dekady. W stałej stawce Grand Prix jeździł w latach 2015–2023, a jego najlepszym wynikiem jest brązowy medal mistrzostw świata z 2022 roku. Według archiwalnych klasyfikacji cyklu trzykrotnie kończył sezon tuż za podium, na czwartym miejscu.
Na koncie ma osiem wygranych turniejów Grand Prix. Wygrywał między innymi na Łotwie, w Danii, w Wielkiej Brytanii, w Szwecji, w Niemczech, w Czechach oraz przed własną publicznością we Wrocławiu. Ten ostatni wynik jest w kontekście 2027 roku ważny podwójnie, bo kalendarz przyszłego sezonu znów przewiduje rundę na Stadionie Olimpijskim.
Po 2023 roku zawodnik wypadł ze stałej obsady i pojawiał się w cyklu okazjonalnie, z dziką kartą na jedną rundę albo jako rezerwowy. W tym czasie jego pozycję w kraju budowały przede wszystkim starty ligowe, mistrzostwa Polski i cykl mistrzostw Europy, w którym w ostatnich dwóch sezonach regularnie bił się o medale.
Czterech Polaków w stawce 2027
Dzika karta dla Janowskiego zmienia bilans narodowy w cyklu. Z czterema Polakami przyszłoroczna obsada będzie jedną z najmocniejszych pod tym względem od lat.
- Bartosz Zmarzlik: miejsce z klasyfikacji końcowej 2026, wicemistrz świata po przegranej z Robertem Lambertem o dwa punkty.
- Patryk Dudek: miejsce z klasyfikacji końcowej 2026, piąta pozycja w generalce.
- Kacper Woryna: awans wywalczony w Grand Prix Challenge w Terenzano.
- Maciej Janowski: stała dzika karta przyznana 5 października 2026.
Tę układankę warto zestawić z końcówką sezonu 2026. Dominik Kubera zakończył rok na czternastym miejscu z 44 punktami i stracił miejsce w stałej stawce Grand Prix, więc bez decyzji promotora polska reprezentacja w cyklu skurczyłaby się do trzech nazwisk. Dzika karta dla Janowskiego odwraca ten trend.
Sam tytuł mistrza świata powędrował w 2026 roku do Roberta Lamberta, który wyprzedził Zmarzlika o dwa punkty, a brąz zdobył Brady Kurtz. O rozstrzygnięciu zdecydowała runda w Toruniu pod koniec września.
Jak powstaje obsada cyklu
Stawka Grand Prix co roku składa się z trzech grup. Pierwszą tworzą zawodnicy, którzy utrzymali miejsce dzięki klasyfikacji końcowej poprzedniego sezonu, czyli po prostu dojechali do mety roku w czołówce generalki. Drugą są zwycięzcy kwalifikacji, których kulminacją jest Grand Prix Challenge, turniej rozgrywany latem na jednym torze i rozstrzygany w jeden wieczór. Trzecią grupę wskazuje promotor, przyznając dzikie karty.
Ta trzecia ścieżka zawsze budzi najwięcej emocji, bo nie ma w niej automatyzmu. Promotor patrzy na wyniki, ale też na rozpoznawalność zawodnika, jego rynek i potencjał frekwencyjny rund. W przypadku Janowskiego wszystkie trzy kryteria wskazywały w tę samą stronę: komplet medali w sezonie, mocna marka w Polsce i tor we Wrocławiu, na którym kibice od lat kojarzą go jako lidera miejscowej drużyny.
Warto też pamiętać, że droga przez Challenge jest brutalnie krótka. W Terenzano o całym sezonie decydowało kilkanaście minut jazdy rozłożonych na pięć biegów, a jedna awaria sprzętu w ostatnim starcie potrafi przekreślić rok pracy. Dokładnie to spotkało wrocławianina w lipcu, co w branży odbierano jako pech, a nie brak formy.
Czego można oczekiwać po powrocie
Powrót po trzyletniej przerwie nie jest w żużlu formalnością. Turnieje Grand Prix rozgrywa się w formule jednego wieczoru, z pięcioma biegami w fazie zasadniczej i z awansem do półfinałów oraz finału. Punkty zdobywa się więc w bardzo wąskim oknie, a przy wyrównanej stawce o awansie do dalszej fazy decydują pojedyncze pozycje i dobry wybór pola startowego.
To inny rytm niż mecz ligowy, w którym zawodnik ma od czterech do sześciu startów rozłożonych na dwie godziny i czas, aby skorygować ustawienia motocykla. W cyklu mistrzostw świata takiego marginesu nie ma, podobnie jak nie ma słabszych rywali, na których można odrobić stratę. Doświadczeni zawodnicy radzą sobie z tym lepiej, ale każdy sezon przerwy kosztuje, przede wszystkim w kwestii czucia toru przygotowanego pod format jednodniowy.
Po stronie atutów Janowskiego jest regularność. W 2026 roku wygrywał turnieje rangi mistrzowskiej, w mistrzostwach Europy punktował równo przez cały cykl, a w lidze pozostawał czołowym zawodnikiem drużyny, która dojechała do finału. To profil zawodnika, który raczej nie zaliczy serii zerowych turniejów, nawet jeśli pierwsze rundy będą służyły głównie odzyskaniu rytmu.
Otwarte pozostaje pytanie o sprzęt i o zaplecze. Starty w cyklu oznaczają inny program silnikowy, więcej podróży i wyższy budżet niż sezon oparty na lidze oraz mistrzostwach Europy. Zima będzie więc dla sztabu wrocławianina okresem pracy nie tylko nad formą, ale też nad logistyką całego sezonu, w którym do kalendarza ligowego dochodzi jedenaście rund mistrzostw świata, w tym podwójny finał na drugim końcu świata.
Co to znaczy dla polskiego żużla
Z perspektywy rynku to decyzja o wymiarze przede wszystkim komercyjnym. Polska jest dla cyklu Grand Prix najważniejszym rynkiem telewizyjnym i biletowym, a liczba rodzimych zawodników w stawce bezpośrednio przekłada się na oglądalność rund i na zainteresowanie sponsorów. Cztery polskie nazwiska w obsadzie oznaczają więcej wątków do śledzenia przez cały sezon, nie tylko w weekendy z rundami rozgrywanymi w kraju.
Drugi wymiar jest czysto sportowy. Janowski wraca do cyklu w wieku 35 lat, a więc w momencie, w którym żużlowcy zwykle jeżdżą najrówniej, ale nie mają już wielu podejść w zapasie. Sezon 2027 będzie dla niego testem, czy po trzech latach przerwy potrafi od razu wejść w rytm turniejów rozgrywanych w formule jednodniowej, z innym napięciem niż mecze ligowe.
Trzeci wątek dotyczy klubu. Betard Sparta Wrocław po raz kolejny kończy sezon bez złota, a jej kapitan dostaje najbardziej prestiżowy indywidualny bilet w światowym żużlu. Dla drużyny to jednocześnie argument marketingowy i wyzwanie logistyczne, bo kalendarz Grand Prix mocniej obciąża zawodnika w trakcie ligowego sezonu.
Reakcje
Oficjalne stanowiska po ogłoszeniu były zgodne. Zawodnik mówił o emocjach i o tym, że wiadomość zastała go dzień przed komunikatem, a także o planie zimowych przygotowań, który ma objąć wszystkie obszary związane ze startami, od sprzętu po formę fizyczną.
W polskich mediach branżowych dominuje ocena, że to wybór oczywisty. Argumentem jest komplet medali z 2026 roku i to, że Janowski był jednym z nielicznych kandydatów, którzy w Challenge przegrali awans przez awarię, a nie przez formę. Pojawia się też wątek sprawiedliwości sportowej: zawodnik, który w sezonie wygrywa krajowe mistrzostwa i jest o punkt od tytułu mistrza Europy, trudno byłoby pominąć przy rozdawaniu dzikich kart.
Ostrożniejsze głosy zwracają uwagę, że stałe dzikie karty zawsze zabierają miejsce komuś, kto walczył o nie w kwalifikacjach, i że ostateczna ocena zapadnie dopiero po pierwszych rundach 2027 roku. To spór, który wraca w cyklu co sezon, niezależnie od nazwisk.
Co dalej: trzy wolne karty i kalendarz 2027
Najbliższe dni przyniosą trzy kolejne nazwiska. Promotor zapowiedział, że pozostałe stałe dzikie karty będą ogłaszane pojedynczo, więc obsada cyklu 2027 domknie się etapami, a nie jednym komunikatem.
Znany jest już natomiast terminarz. Sezon 2027 ma liczyć jedenaście rund rozgrywanych podczas dziesięciu weekendów, a największą nowością jest powrót cyklu do Australii po raz pierwszy od 2017 roku. Finał odbędzie się w formule podwójnej rundy w Adelajdzie.
| Data | Runda |
|---|---|
| 1 maja | Chorwacja |
| 15 maja | Warszawa |
| 29 maja | Praga |
| 12 czerwca | miejsce do potwierdzenia |
| 3 lipca | Wrocław |
| 17 lipca | Ryga |
| 14 sierpnia | Ipswich |
| 11 września | Vojens |
| 25 września | Toruń |
| 29 i 30 października | Adelajda (dwie rundy) |
Dla Janowskiego najważniejsza data w tym zestawieniu to 3 lipca. Runda we Wrocławiu oznacza start przed własną publicznością, na torze, na którym już raz wygrał turniej mistrzostw świata. Trzy polskie rundy w sezonie, w Warszawie, Wrocławiu i Toruniu, to także najwyższa krajowa reprezentacja w kalendarzu od kilku lat.
Zanim sezon 2027 wystartuje, zawodników czeka jeszcze zimowa przerwa i rozstrzygnięcia transferowe w PGE Ekstralidze. Pierwsze rundy nowego cyklu pokażą, czy decyzja promotora o postawieniu na doświadczenie obroni się wynikami, czy też powtórzy się scenariusz znany z karier innych zawodników wracających do stawki po dłuższej przerwie.
FAQ
Kiedy ogłoszono dziką kartę dla Macieja Janowskiego?
Komunikat opublikowano 5 października 2026 roku. Janowski jest pierwszym z czterech zawodników, którzy otrzymają stałe dzikie karty na sezon 2027, a kolejne nazwiska mają zostać podane w następnych dniach.
Czym różni się stała dzika karta od zaproszenia na jedną rundę?
Stała dzika karta daje miejsce w całym cyklu mistrzostw świata, czyli start we wszystkich rundach sezonu i prawo do punktów w klasyfikacji generalnej. Jednorazowa dzika karta obejmuje tylko jeden turniej, zwykle przyznawana jest zawodnikowi z kraju gospodarza.
Ilu Polaków wystartuje w Grand Prix 2027?
Czterech: Bartosz Zmarzlik i Patryk Dudek z klasyfikacji końcowej sezonu 2026, Kacper Woryna po awansie w Grand Prix Challenge w Terenzano oraz Maciej Janowski ze stałą dziką kartą. Lista może się jeszcze zmienić, bo do rozdania pozostały trzy dzikie karty.
Kiedy Janowski ostatni raz jeździł w pełnym cyklu?
W sezonie 2023. Później pojawiał się w Grand Prix wyłącznie z dziką kartą na pojedynczą rundę lub jako rezerwowy. Jego najlepszym wynikiem w mistrzostwach świata pozostaje brązowy medal z 2022 roku.
Gdzie odbędą się polskie rundy Grand Prix 2027?
W kalendarzu są trzy turnieje w Polsce: 15 maja w Warszawie, 3 lipca we Wrocławiu i 25 września w Toruniu. Sezon zakończy podwójna runda w Adelajdzie 29 i 30 października, czyli pierwszy start cyklu w Australii od 2017 roku.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis