Motor Lublin mógł zostać u siebie? Miasto: to klub odrzucił przebudowę etapami

Motor Lublin Gniezno

Orlen Oil Motor Lublin najprawdopodobniej spędzi dwa kolejne sezony PGE Ekstraligi w Gnieźnie, ponad 460 kilometrów od własnych kibiców, a spór o to, kto za to odpowiada, właśnie się zaostrza. Wiceprezydent Lublina Tomasz Fulara mówi wprost, że miasto proponowało przebudowę stadionu etapami, przy działającym obiekcie, a klub tę propozycję odrzucił. Władze Motoru od września przekonują z kolei, że stary stadion nie spełnia wymogów ligi i żadnej furtki na jazdę w Lublinie w 2027 roku nie ma.

Co powiedział wiceprezydent Lublina

Wywiad z Tomaszem Fularą opublikował w piątek „Dziennik Wschodni”, a w sobotę jego tezy powtórzyły ogólnopolskie serwisy żużlowe, między innymi WP SportoweFakty i PoBandzie. Zastępca prezydenta Lublina zaczął od oceny, że sytuacja jest „wysoce niekomfortowa dla kibiców, ale i dla naszego samorządu”. Później przeszedł do pytania, które w Lublinie pada najczęściej: czy stadion przy Alejach Zygmuntowskich 5 naprawdę trzeba było zamknąć w całości.

„Można było. Powtarzam, taka propozycja z naszej strony padła. Zakładaliśmy, że przebudowa mogłaby być prowadzona częściowo, na przykład sektorami lub po jednej czwartej stadionu”, powiedział Fulara „Dziennikowi Wschodniemu”. Jak wyliczył, zamiast około 10 tysięcy widzów zawody mogłoby wtedy oglądać 6 lub 8 tysięcy osób.

Wiceprezydent dodał, że miasto właśnie z tego powodu nie zaczęło w ubiegłym roku części prac fizycznych, na przykład przebudowy schodów. Podsumował to jednoznacznie: „Ostatecznie zapadła decyzja o zamknięciu obiektu i rozgrywaniu meczów przez klub poza Lublinem. Jeszcze raz podkreślam, była to decyzja klubu”.

Na pytanie, dlaczego kierownictwo Motoru nie skorzystało z tej oferty, odpowiedział, że nie wie i że trzeba by pytać przedstawicieli klubu. Zaznaczył jedynie, że propozycja padała kilkukrotnie i że jego zdaniem było to najrozsądniejsze rozwiązanie.

Stanowisko klubu: nie ma już żadnych odstępstw

W materiałach dostępnych w momencie publikacji nie znaleźliśmy bezpośredniej odpowiedzi władz Motoru na piątkowe słowa Fulary. Klub przedstawił jednak swoją argumentację już we wrześniu. Wiceprezes Piotr Więckowski mówił wtedy „Kurierowi Lubelskiemu”, że odstępstwa, na które godziła się Ekstraliga, dobiegły końca, i powoływał się na odpowiedź prezesa ligi Wojciecha Stępniewskiego.

„Mamy najbardziej archaiczny stadion i startowanie na nim w Ekstralidze będzie możliwe dopiero po spełnieniu warunków. Stąd planowana jest przebudowa. W tym momencie wciąż szukamy stadionu zastępczego. Furtki, żeby Motor w sezonie 2027 nadal jeździł w Lublinie nie ma. Chyba, że zostałby zdegradowany do niższej ligi, wtedy tak”, mówił Więckowski.

Te dwa stanowiska nie są ze sobą w pełni sprzeczne, bo dotyczą nieco innych kwestii. Klub mówi o wymogach licencyjnych wobec obecnego stadionu, a miasto o wariancie, w którym obiekt byłby modernizowany w trakcie sezonu. Z dostępnych wypowiedzi nie wynika, czy Ekstraliga dałaby licencję na stadion będący placem budowy z mniejszą liczbą miejsc. Fulara twierdzi przy tym, że lubelski obiekt „wcale nie należał do najgorszych” i że, według jego wiedzy, część stadionów ekstraligowych działa na podstawie odstępstw od niektórych wymagań. Jest to jego ocena, której liga w dostępnych wypowiedziach nie potwierdziła.

Najważniejsze fakty i daty

Kwestia Stan na 7 listopada 2026
Stadion zastępczy Gniezno, ul. Wrzesińska 25; wiążącej decyzji nie ogłoszono
Planowany okres dwa kolejne sezony, według prezydenta Gniezna
Odległość od Lublina ponad 460 km, niemal 5 godzin jazdy samochodem
Termin wniosków licencyjnych 29 listopada 2026; klub musi w nich wskazać stadion
Decyzje licencyjne na 2027 14 grudnia 2026
Wybrana, a potem cofnięta oferta Texom, 232,3 mln zł (wybór 23 lipca, cofnięcie we wrześniu)
Oferta Budimeksu niemal 291 mln zł
Wykonawca przebudowy wciąż niewybrany, według ostatnich dostępnych informacji
Wniosek radnych o wsparcie klubu 6 mln zł w budżecie miasta na 2027 rok

Jak Motor trafił do Gniezna

Jeszcze kilka tygodni temu wszystko wskazywało na Tarnów. Prezes Jakub Kępa zapowiedział tę przeprowadzkę przed kamerami Canal+Sport, po wygranym dwumeczu o trzecie miejsce z Unią Leszno. Potem sam przyznał, że zapowiedź mogła być przedwczesna. Spór dotyczył kosztów dostosowania stadionu w Mościcach do wymogów ligi. Prezydent Tarnowa Jakub Kwaśny mówił portalowi WP SportoweFakty, że miasto nie zamierza „dokładać do interesu”, a to, co dzieje się wokół sprawy, nazwał „niegrzeczną formą nacisku”. Kępa odpowiadał, że prezydent od początku wiedział, iż klub oczekuje wykonania prac przez właściciela obiektu.

Sprawę zamknęła ocena samej ligi. Przemysław Szymkowiak, dyrektor ds. mediów i public relations Ekstraligi Żużlowej, potwierdził „Dziennikowi Wschodniemu”, że stadion w Tarnowie nie spełnia wymogów licencyjnych ani PGE Ekstraligi, ani Metalkas 2. Ekstraligi. Wstępna ocena infrastruktury to w tym roku nowość w procesie licencyjnym, a klub nadal może wskazać inny obiekt w Polsce.

Wybór jest jednak wąski. Serwis informacje.wp.pl wymienia wśród wcześniej sondowanych kierunków Kraków, Łódź i Częstochowę. Portal Lubsport, powołując się na SportoweFakty, podawał, że na jazdę Motoru u siebie nie zgodzi się żaden klub PGE Ekstraligi, a tematu nie ma w Rzeszowie i Krośnie.

Pierwsze spotkanie w Gnieźnie odbyło się 27 października. Z prezydentem miasta Michałem Powałowskim rozmawiali prezes Kępa i Bartosz Zmarzlik, sześciokrotny indywidualny mistrz świata. Tydzień później, 3 listopada, na stadion przy Wrzesińskiej przyjechali także prezes Ekstraligi Wojciech Stępniewski i wiceprezes Ryszard Kowalski. „Obiekt został wstępnie sprawdzony pod kątem wymagań regulaminowych i standardów niezbędnych do organizacji rozgrywek na najwyższym poziomie”, napisał Powałowski w mediach społecznościowych. Dodał, że plan zakłada grę Motoru w Gnieźnie przez dwa kolejne sezony.

Część mediów pisze już, że klamka zapadła, ale sam prezydent mówił o ustalaniu szczegółów i o tym, że ma nadzieję na przyszłą współpracę. Formalnie sprawa rozstrzygnie się najpóźniej we wniosku licencyjnym. Szymkowiak wyjaśniał, że 31 października minął jedynie termin wydawania promes infrastrukturalnych, a kluczowa jest data 29 listopada, bo wtedy kluby muszą wskazać swój stadion. Decyzje licencyjne na sezon 2027 mają zapaść 14 grudnia.

Przetarg, który wciąż nie ma końca

Wypowiedź Fulary pada w momencie, gdy sama inwestycja nadal nie ma wykonawcy. Miejska spółka MOSiR „Bystrzyca” ogłosiła przetarg w formule „zaprojektuj i wybuduj” pod koniec marca. O kontrakt ubiegały się cztery firmy, a 23 lipca wybrano ofertę spółki Texom na 232,3 mln zł.

We wrześniu MOSiR cofnął ten wybór, choć samego przetargu nie unieważniono. Powodem były wątpliwości co do sytuacji finansowej Mostostalu Warszawa, który miał wykonać około 90 procent prac. Texom nie poszedł w spór prawny i zastąpił Mostostal Bielskim Przedsiębiorstwem Budownictwa Przemysłowego, podtrzymując cenę 232 347 000 zł. Według „Dziennika Wschodniego” z połowy października komisja analizowała dokumenty nowego partnera, a Texom i Budimex zgodziły się przedłużyć termin związania ofertami o 60 dni. Równolegle postępowanie wyjaśniające prowadzi prezes Urzędu Zamówień Publicznych. MOSiR mówił też o wstępnym porozumieniu z jednym z banków, przy czym uzgodnienia w sprawie finansowania nie były wtedy sfinalizowane.

Pytany w piątek, czy wykonawcę uda się wybrać jeszcze w tym roku, Fulara nie podał daty. Przypomniał o rygorach prawa zamówień publicznych i o prawie wykonawców do odwołań. „Sam wolałbym, żeby przebiegało ono sprawniej, ale musimy przestrzegać wszystkich procedur”, stwierdził.

Kiedy powrót do Lublina

Tu liczby rozjeżdżają się najbardziej. Ratusz deklarował zakończenie modernizacji w połowie 2028 roku, ale w październikowej rozmowie z „Kurierem Lubelskim” Fulara mówił o 33 miesiącach jako maksymalnym czasie realizacji od podpisania umowy. Dziennikarze policzyli wtedy, że taki limit prowadzi nawet do jesieni 2029 roku. Rozpoczęcie prac wiceprezydent zapowiadał na 2027 rok, a przyspieszyć je mają między innymi prefabrykowane elementy konstrukcyjne. W piątek na pytanie, czy dwuletni termin jest realny, odpowiedział: „Na dzisiaj zakładam, że jest realny”.

PoBandzie i WP SportoweFakty piszą o powrocie Motoru na własny tor najwcześniej w sezonie 2029. Umowy z wykonawcą wciąż nie ma, więc przy planie na dwa sezony poza domem margines jest niewielki, a każde kolejne odwołanie w przetargu może ten rachunek zmienić.

Pieniądze: 6 mln zł, o które pytają radni

Drugi front to budżet. Radni Prawa i Sprawiedliwości złożyli interpelację, by w budżecie Lublina na 2027 rok zabezpieczyć 6 mln zł na wsparcie klubu w okresie przejściowym. W uzasadnieniu wskazują dodatkowe koszty organizacji zawodów, ryzyko utraty mniejszych, lokalnych sponsorów i niepewną frekwencję.

Ratusz nie odpowiedział wprost. Sekretarz miasta Andrzej Wojewódzki przekazał, że Lublin „nie zamierza zmieniać dotychczasowej polityki stabilnego wspierania lubelskiego żużla”, i wyliczył dotychczasowe wydatki. Wymienił prawie 30 mln zł w latach 2019–2026, ponad 7,5 mln zł na działania prowadzące do awansu oraz prawie 12 mln zł, które według miasta kosztowałoby korzystanie ze stadionu, za co klub nie płaci. Łączną wartość wsparcia ratusz określa na niemal 50 mln zł.

Fulara poszedł dalej. Stwierdził, że ma wrażenie, iż „władze klubu zdają się zapominać o wkładzie miasta”, i przypomniał, że wsparcie wiąże się również z promocją Lublina. „Pojawia się więc pytanie, na ile rozgrywanie spotkań poza Lublinem będzie realizowało ten cel”, mówił. To wyraźny sygnał, że sama wyprowadzka może stać się argumentem w rozmowach o przyszłorocznej kwocie, choć miasto zaznacza, że budżet jest dopiero analizowany.

Co to znaczy dla klubu i dla ligi

Motor to trzykrotny mistrz PGE Ekstraligi i tegoroczny brązowy medalista, z sześciokrotnym mistrzem świata Bartoszem Zmarzlikiem w składzie. Portal Lubsport zwraca uwagę, że atut jazdy u siebie, na którym klub budował swoje sukcesy, w dużej mierze zniknie.

Oceny są podzielone. Były żużlowiec Jan Krzystyniak nazwał Gniezno w rozmowie z WP SportoweFakty „najgorszym możliwym wyborem”. Jego zdaniem tamtejszy tor jest podobny do wielu innych i nie daje dużej przewagi, a przeszkodą będzie odległość. „Kto pojedzie taki kawał?”, pytał. Wolałby Tarnów, gdzie, jak uważa, rywale mieliby kłopot z nawierzchnią, a miejscowi kibice przychodziliby oglądać Mateusza Cierniaka. Przyznał jednak, że komisarze toru sprawiają dziś, iż owale są przygotowywane niemal jednakowo.

Jedna osoba może na zmianie zyskać logistycznie. Według SportoweFaktów, na które powołuje się Lubsport, Zmarzlik miałby na domowe mecze około 250 kilometrów zamiast 670 do Tarnowa. Najwięcej stracą natomiast kibice z Lublina. Otwarte pozostaje też pytanie o frekwencję. Stadion w Gnieźnie ma według bazy StadiumDB około 9,6 tys. miejsc, czyli pojemność zbliżoną do lubelskiej, ale trudno dziś powiedzieć, ilu widzów przyciągnie drużyna grająca „u siebie” w innym regionie.

Gniezno: szansa i kłopot jednocześnie

Dla Gniezna to historia z drugim dnem. Powałowski mówi o „ogromnej szansie na wielkie sportowe emocje” i o impulsie do odbudowy lokalnego ośrodka. Tymczasem miejscowy Ultrapur Start, występujący w Krajowej Lidze Żużlowej, jest w poważnych kłopotach finansowych. Przedstawiciele klubu poprosili radnych o dodatkowy milion złotych, a radny Tomasz Dzionek ostrzegł, że istnieje „realne ryzyko, że Start nie przystąpi do rozgrywek ligowych”. W trakcie sezonu, jak podał Przegląd Sportowy, Polski Związek Motorowy rozwiązał z winy klubu kontrakty Norberta Krakowiaka i Kevina Fajfera.

Dyrektor Startu Radosław Majewski, który o planach dowiedział się z mediów, zapewnia, że klub chce wystawić drużynę w 2027 roku. „Nie będziemy robili problemów”, deklaruje. Przyznaje, że może to oznaczać trudności z frekwencją na meczach KLŻ, ale jego zdaniem pozytywy przeważają nad zagrożeniami. Jeśli obie drużyny pojadą na jednym torze, będzie to sytuacja, którą WP SportoweFakty określają jako praktycznie niespotykaną w polskim żużlu.

Reakcje w Lublinie

Kibice Motoru przyszli 22 października na sesję Rady Miasta i apelowali o stałą kontrolę inwestycji. „Nie chcemy za rok wracać na tę salę z tymi samymi pytaniami i słuchać kolejnych zapewnień, że sprawa posuwa się naprzód”, mówili. Spotkał się z nimi Fulara, który zadeklarował, że stadion powstanie, i zapowiedział cykliczne spotkania z przedstawicielami fanów.

Prezydent Krzysztof Żuk zapewniał, że „żadnej bijatyki politycznej wokół tego tematu nie ma”, ale radni PiS zarzucają mu, że kolejne zapowiedzi budowy lub modernizacji obiektu nie zostały zrealizowane. Sam Fulara ocenia też publiczną wymianę zdań między prezesem Kępą a prezydentem Tarnowa jako niepotrzebną i szkodliwą dla wizerunku klubu w czasie rozmów ze sponsorami.

Co dalej: kalendarz najbliższych tygodni

  • Do 29 listopada: Motor składa wniosek licencyjny na sezon 2027 i wskazuje w nim stadion. Liga zweryfikuje każdy obiekt pod kątem wymogów PGE Ekstraligi, co dotyczy także Gniezna, wstępnie sprawdzonego 3 listopada.
  • 14 grudnia: Zespół ds. Licencji podejmuje decyzje na sezon 2027 dla klubów wszystkich klas rozgrywkowych.
  • Bez daty: wybór wykonawcy przebudowy, podpisanie umowy i start prac rozbiórkowych. Miasto mówi o rozpoczęciu w 2027 roku.
  • Bez daty: uchwalenie budżetu Lublina i odpowiedź na pytanie o 6 mln zł dla klubu.

Temat licencji ma w tym roku szczególną wagę, o czym pisaliśmy przy okazji zasad dzikiej karty do PGE Ekstraligi na wypadek utraty licencji przez klub. Od 2027 roku dochodzą też nowe okienka transferowe i ostrzejsze zasady wobec zadłużonych klubów. Czytelnikom, którzy dopiero wchodzą w ten sport, ligowe realia i regulaminy tłumaczy nasz przewodnik po żużlu w Polsce.

FAQ

Dlaczego Motor Lublin ma opuścić swój stadion?

Stadion przy Alejach Zygmuntowskich 5 ma przejść przebudowę, a klub twierdzi, że w obecnym stanie nie spełnia wymogów licencyjnych PGE Ekstraligi. Wiceprezes Piotr Więckowski mówił we wrześniu, że odstępstwa przyznawane przez ligę się skończyły.

Czy przeprowadzka Motoru do Gniezna jest już pewna?

Nie ogłoszono wiążącej decyzji. Prezydent Gniezna mówi o ustalaniu szczegółów i planie na dwa kolejne sezony. Klub musi wskazać stadion we wniosku licencyjnym do 29 listopada, a decyzje licencyjne mają zapaść 14 grudnia 2026 roku.

Czy Motor mógł zostać w Lublinie podczas przebudowy?

Tak twierdzi wiceprezydent Tomasz Fulara. Według niego miasto kilkukrotnie proponowało przebudowę etapami, przy 6–8 tysiącach widzów, a zamknięcie stadionu było decyzją klubu. Nie wiadomo jednak, czy Ekstraliga wydałaby licencję na taki wariant, a klub mówi o braku jakiejkolwiek furtki.

Kiedy Motor Lublin wróci na własny tor?

Termin jest niepewny. Miasto deklarowało połowę 2028 roku, ale maksymalny czas realizacji to 33 miesiące od podpisania umowy, a wykonawcy wciąż nie ma. Media żużlowe piszą o powrocie najwcześniej w sezonie 2029.

Ile kosztuje przebudowa stadionu w Lublinie?

Wybrana w lipcu, a następnie cofnięta oferta Texomu opiewa na 232,3 mln zł, a oferta Budimeksu to niemal 291 mln zł. Ostateczna kwota będzie znana po rozstrzygnięciu przetargu.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz