Alonso szykuje powrót na Dakar 2027. Aston Martin od Prodrive

Alonso Dakar 2027

Fernando Alonso ma wrócić na Rajd Dakar, a jego samochodem ma być prototyp zbudowany przez Prodrive i przemalowany na barwy Aston Martina. Takie informacje podał w poniedziałek hiszpański serwis SoyMotor, a w ciągu kilku godzin powtórzyły je redakcje w Hiszpanii, Włoszech i Wielkiej Brytanii. Żadna ze stron, ani Alonso, ani Aston Martin, ani Prodrive, nie potwierdziła projektu oficjalnym komunikatem.

Według tych doniesień dwukrotny mistrz świata Formuły 1 porozumiał się co do zasad udziału w 49. edycji Dakaru, która wystartuje 1 stycznia 2027 roku w Arabii Saudyjskiej. Umowa nie jest jeszcze podpisana, ale przygotowania mają być zaawansowane na tyle, że pierwsze jazdy testowe zaplanowano w Wielkiej Brytanii już w tym tygodniu.

Co dokładnie podają hiszpańskie media

Źródłem całej historii jest materiał SoyMotor opisany jako informacja własna redakcji. Serwis podaje trzy kluczowe elementy: samochodem ma być używany egzemplarz Dacii Sandrider z floty Prodrive, nadwozie zostanie przebudowane tak, by auto wyglądało jak Aston Martin, a pilotem Alonso ponownie zostanie Marc Coma. Hiszpanie zaznaczają przy tym, że projekt jest na etapie przygotowań, a nie oficjalnego zgłoszenia.

Ten zestaw faktów jest spójny z tym, co Alonso mówił publicznie na kilka dni przed doniesieniami. Pytany w Sepangu o plany poza Formułą 1, Hiszpan rzucił zdanie, które wtedy brzmiało zagadkowo: w kolejnych tygodniach mogą pojawić się kolejne niespodzianki, bo są rzeczy, które ludzie uważają za niemożliwe, a on chce sprawdzić granice tego, co możliwe. Wypowiedź padła w czasie weekendu wyścigowego w Malezji i była wtedy łączona raczej ze startami w GT niż z rajdami terenowymi.

Dla porządku: Alonso pozostaje kierowcą Aston Martina w Formule 1 także w sezonie 2027, co zespół potwierdził kilka tygodni temu. O szczegółach tej umowy pisaliśmy przy okazji przedłużenia kontraktów, bo Alonso i Lance Stroll zostali w Astonie na kolejny sezon. Dakarowy projekt nie kolidowałby z kalendarzem F1, bo rajd kończy się w połowie stycznia, czyli przed startem testów przedsezonowych.

Samochód: Sandrider w nowej skórze

Najciekawszy element tej układanki to nie nazwisko kierowcy, lecz samochód. Sandrider to prototyp klasy T1+ (w nomenklaturze Dakaru: Ultimate), który Prodrive zbudował dla fabrycznego programu Dacii. W styczniu 2026 roku auto wygrało Dakar w rękach Nassera Al-Attiyaha i jego pilota Fabiana Lurquina, i to zaledwie przy drugim starcie modelu w rajdzie. Przewaga nad drugim na podium wyniosła 9 minut i 42 sekundy, a dla Dacii było to pierwsze zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Dakaru. Katarczyk dopisał wtedy szósty tytuł, zdobyty czwartą różną marką po Volkswagenie, Mini i Toyocie.

Parametr Dacia Sandrider
Klasa FIA T1+, w Dakarze Ultimate
Silnik 3.0 V6 biturbo
Moc około 360 KM (limit regulaminowy)
Napęd 4×4
Skrzynia 6-biegowa sekwencyjna
Opony BFGoodrich 37 cali
Debiut w Dakarze 2025
Zwycięstwo w Dakarze 2026 (Al-Attiyah, Lurquin)

Regulamin Ultimate jest dziś zbudowany tak, że moc jest wyrównana, a różnice robi się w zawieszeniu, aerodynamice, chłodzeniu i niezawodności. Dlatego zmiana nadwozia bez ruszania mechaniki jest w tej klasie technicznie prosta: pod skorupą zostaje ta sama rama rurowa, ten sam układ napędowy i ta sama geometria. Z punktu widzenia marki, która chce wejść do Dakaru bez trzech lat rozwoju, to najszybsza możliwa droga.

Dlaczego Prodrive, a nie zespół Aston Martina

Prodrive i Aston Martin nie są sobie obce, a brytyjska firma Davida Richardsa od lat buduje w Banbury samochody startujące pod obcymi szyldami. W rajdach terenowych Prodrive zadebiutował w 2021 roku jako partner techniczny ekipy Bahrain Raid Xtreme, powołanej razem z bahrajńskim funduszem Mumtalakat. Pierwszy samochód, BRX Hunter z przerobionym przez Prodrive silnikiem Forda 3.5 V6 biturbo, prowadzili wtedy Sebastien Loeb i Nani Roma. Sandrider jest technicznym następcą tego projektu, mocno przebudowanym pod wymagania Dacii.

Testy przed Dakarem mają w rally raidzie inny sens niż w rajdach asfaltowych. Nie chodzi o setne sekundy na okrążeniu, lecz o przejechanie setek kilometrów po kamieniach i miękkim piasku, żeby sprawdzić chłodzenie, wytrzymałość zawieszenia i ergonomię pracy załogi. Kierowca uczy się przy tym czytać teren z prędkością, której nie da się wyćwiczyć w symulatorze, a pilot kalibruje tempo dyktowania roadbooka.

Skalę takiego programu dobrze pokazuje poprzednie podejście Hiszpana. Przed Dakarem 2020 Alonso przeszedł rozłożone na około pięć miesięcy przygotowania z Toyotą: od pierwszych jazd wiosną 2019 roku, przez trening na pustyniach południowej Afryki w sierpniu, aż po listopadowy start w Al Ula-Neom w Arabii Saudyjskiej jako ostatni sprawdzian przed rajdem. Po drodze był też wrześniowy, niepunktowany start w Lichtenburg 400 w RPA, gdzie Alonso i Coma dostali twardą lekcję jazdy terenowej. Co ciekawe dla polskiego czytelnika, jeden z etapów tych przygotowań odbył się w Polsce: na początku września 2019 roku Hiszpan trenował u nas przez dwa dni na nawierzchniach od piachu po twardy grunt. Jeśli tym razem testy ruszają dopiero w październiku, czasu na podobnie rozciągnięty program zostaje wyraźnie mniej.

Tło: Dacia odchodzi, Prodrive szuka marki

Żeby zrozumieć, skąd w ogóle pomysł na Astona w piaskach, trzeba cofnąć się do stycznia 2026 roku. Niedługo po zwycięstwie w 48. Dakarze Dacia ogłosiła wycofanie się z mistrzostw świata w rajdach terenowych, przerywając program zaplanowany pierwotnie na trzy lata. Zwycięstwo okazało się zamknięciem rozdziału, a nie jego początkiem.

Prodrive został więc z gotowym, zwycięskim samochodem i bez marki na nadwoziu. David Richards mówił wtedy wprost, że firma rozmawia z dwoma lub trzema producentami o kontynuacji programu i o starcie w Dakarze 2027 pod nowym szyldem. Szef Prodrive zwracał też uwagę na rzecz istotną dla oceny tempa auta: Sandrider jest już bardzo blisko granicy tego, co pozwala obecny regulamin, więc pola na gwałtowny rozwój raczej nie ma.

Jeśli doniesienia SoyMotor się potwierdzą, układ domyka się logicznie. Prodrive dostaje markę, Aston Martin dostaje obecność w najbardziej medialnym rajdzie świata bez kosztu budowy auta od zera, a Alonso dostaje sprzęt, który rok wcześniej wygrał Dakar. Warto jednak pamiętać, że to na razie scenariusz zrekonstruowany z nieoficjalnych informacji i publicznych wypowiedzi, a nie z komunikatu prasowego.

Otwarte pozostaje pytanie o resztę składu. W barwach Dacii jeździli Al-Attiyah, Loeb, Lucas Moraes i Cristina Gutierrez, a ich przyszłość zależy właśnie od tego, jaką umowę Prodrive domknie z producentem. Równolegle firma prowadzi wieloletni program Defendera dla Jaguara Land Rovera, co pokazuje, że Banbury potrafi obsługiwać kilka projektów terenowych naraz.

Marc Coma wraca na prawy fotel

Powrót Marca Comy jest w tej historii elementem najmniej przypadkowym. Katalończyk ma pięć zwycięstw w Dakarze na motocyklu, wszystkie na KTM, w latach 2006, 2009, 2011, 2014 i 2015. Po zakończeniu kariery zawodniczej pracował jako dyrektor sportowy Dakaru w latach 2016–2018, a obecnie kieruje Rajdem Maroka, piątą rundą kalendarza mistrzostw świata.

Dla Alonso to przede wszystkim znajomy głos obok. Ta sama para jechała Dakar 2020, debiut Hiszpana w rajdach terenowych, i był to debiut udany: 13. miejsce w klasyfikacji generalnej Toyotą Hilux oraz status najlepszego debiutanta wśród samochodów. W rajdzie, w którym o wyniku decyduje odczyt roadbooka, a nie czysta prędkość, zgrany pilot jest wart więcej niż kilka koni mechanicznych.

Polski kontekst: gdzie w tym wszystkim są nasi

Dla polskiego kibica Dakar to przede wszystkim klasy mniejsze niż Ultimate. Rafał Sonik wygrywał w quadach, a rodzina Goczałów w ostatnich latach regularnie liczyła się w lekkich pojazdach, w tym w klasyfikacji generalnej tej kategorii. Obecność Alonso w czołówce samochodów niczego w tym nie zmienia, ale zmienia skalę zainteresowania całą imprezą, a wraz z nim liczbę godzin transmisji i miejsce rajdu w serwisach informacyjnych. To pośrednio pomaga także polskim ekipom szukającym sponsorów przed styczniowym startem.

Jest też wątek sprzętowy, który dotyczy nas bardziej bezpośrednio. Jeśli Prodrive sprzedaje w praktyce usługę budowy i obsługi zwycięskiego prototypu, podobny model może z czasem zejść poziom niżej, do klas lekkich pojazdów, w których startują Polacy. Dziś różnica budżetowa między fabrycznym autem Ultimate a dobrym pojazdem klasy T3 to rząd wielkości, a nie kilka procent.

Co to znaczy dla rally raidu

Dla samej dyscypliny informacja jest dobra niezależnie od tego, czy chodzi o Astona, czy o inną markę. Rally raid przeszedł w ostatnich sezonach z pozycji niszy do kategorii, w której fabryki widzą sens marketingowy: Dacia, Ford, Toyota i Jaguar Land Rover w krótkim czasie zbudowały albo zapowiedziały programy terenowe. Odejście Dacii mogło ten trend zatrzymać, dlatego szybkie znalezienie nowego szyldu dla zwycięskiego prototypu jest dla organizatorów scenariuszem najlepszym z możliwych.

Jest też drugi, mniej oczywisty skutek. Model, w którym jeden wykonawca buduje auto, a marka dostarcza tylko nazwę i budżet, obniża próg wejścia do klasy Ultimate. W praktyce oznacza to, że lista startowa może rosnąć szybciej, niż wynikałoby to z liczby realnych programów fabrycznych. Z punktu widzenia widza liczy się jednak to, czy auta są wyrównane, a Sandrider w 2026 roku wygrał z Fordem i Toyotą w zasięgu kilku minut.

Obecność Alonso działa osobno. Hiszpan ma na koncie dwa tytuły mistrza świata Formuły 1, dwa zwycięstwa w Le Mans i start w Indianapolis, a jego nazwisko w zgłoszeniach przekłada się na zasięgi, których rajd terenowy sam z siebie nie generuje. W 2020 roku Dakar sprzedał się hiszpańskim mediom głównie jego obecnością, nawet jeśli kibice z Polski patrzyli wtedy przede wszystkim na Rafała Sonika i braci Goczałów.

Reakcje i to, czego nie powiedziano

Oficjalnych reakcji nie ma, bo nie ma oficjalnego projektu. Ani Aston Martin, ani Prodrive, ani zespół prasowy Alonso nie skomentowali doniesień w dniu publikacji. W przypadku takich układów to standard: komunikat pojawia się zwykle po podpisaniu umowy z producentem, a nie w trakcie negocjacji.

Dwie rzeczy warto trzymać z boku jako zastrzeżenia. Pierwsza: nadwozie w barwach i kształtach Aston Martina nie jest jeszcze gotowe, więc pierwsze testy, jeśli się odbędą, mogą przebiegać autem bez docelowej skorupy. Druga: Coma ma dziś obowiązki dyrektora Rajdu Maroka, a łączenie funkcji organizacyjnej ze startem w innej rundzie tego samego cyklu wymaga uporządkowania formalnego. Hiszpańskie media twierdzą, że to nie jest przeszkoda, ale to kolejna rzecz, którą trzeba będzie potwierdzić.

Co dalej: Dakar 2027 i kalendarz

Niezależnie od losów projektu Alonso, trasa 49. Dakaru jest już znana i zapowiada się na jedną z trudniejszych w erze saudyjskiej. Rajd wystartuje 1 stycznia 2027 roku z King Abdullah Economic City nad Morzem Czerwonym i po dwóch tygodniach wróci w to samo miejsce. Łączny dystans to około 8390 kilometrów, z czego 5320 kilometrów przypada na odcinki specjalne, co jest rekordem całego saudyjskiego okresu i najdłuższym pomiarem od 18 lat.

Organizatorzy zapowiadają kilkanaście etapów skoncentrowanych na zachodniej i centralnej części kraju, w tym trzy całkowicie nowe odcinki i wyraźny nacisk na region Morza Czerwonego. Najdłuższy pojedynczy odcinek specjalny ma 515 kilometrów, a dziewięć odcinków przekracza 400 kilometrów. W planie są dwa etapy maratońskie, czyli takie, po których zawodnicy nie mają dostępu do mechaników własnego zespołu. Prodrive publicznie wskazał etapy jedenasty i dwunasty jako miejsce, w którym rajd może zostać wygrany albo przegrany. Szerszy opis formatu, klas i polskich szans zebraliśmy w przewodniku po Rajdzie Dakar 2027.

Dakar otwiera sezon mistrzostw świata w rajdach terenowych, których kalendarz na 2027 rok FIA zatwierdziła bez zmian wobec wstępnych założeń.

Runda Termin Kraj
Rajd Dakar 1–15 stycznia Arabia Saudyjska
Abu Dhabi Desert Challenge 21–26 marca ZEA
South African Safari Rally 14–19 czerwca RPA
bp Ultimate Rally-Raid Portugal 21–26 września Portugalia
Rallye du Maroc 24–29 października Maroko

Na co patrzeć w najbliższych tygodniach:

  • komunikat Prodrive o nowym partnerze fabrycznym, zapowiadany przez Richardsa na koniec roku,
  • pierwsze zdjęcia testowe z Wielkiej Brytanii, bo one zweryfikują, czy auto faktycznie jeździ,
  • listę startową Dakaru 2027, publikowaną zwykle w grudniu,
  • decyzje Al-Attiyaha, Loeba, Moraesa i Gutierrez, bo one pokażą skalę nowego programu,
  • ewentualne potwierdzenie ze strony Aston Martina, który dotąd nie komentował doniesień.

Alonso ma w tym sezonie jeszcze obowiązki w Formule 1, a ostatni weekend wyścigowy, rozegrane na Sepangu Grand Prix Bahrajnu, pokazał, że Aston Martin wciąż walczy o punkty w środku stawki. Jeśli dakarowy projekt wystartuje, Hiszpan wejdzie w 2027 rok z dwoma programami naraz: jednym w F1 i jednym w piaskach.

Czy udział Alonso w Dakarze 2027 jest potwierdzony?

Nie. Informację podał hiszpański serwis SoyMotor i powtórzyły ją kolejne redakcje, ale ani Alonso, ani Aston Martin, ani Prodrive nie wydali oficjalnego komunikatu. Według doniesień porozumienie co do zasad istnieje, jednak umowa nie została podpisana.

Jakim samochodem miałby jechać Alonso?

Prototypem klasy Ultimate zbudowanym przez Prodrive, czyli używanym egzemplarzem Dacii Sandrider z nowym nadwoziem w barwach Aston Martina. Pod skorupą zostaje ten sam układ napędowy: 3.0 V6 biturbo o mocy około 360 KM, napęd 4×4 i 6-biegowa skrzynia sekwencyjna.

Kto byłby pilotem?

Marc Coma, pięciokrotny zwycięzca Dakaru na motocyklu i dyrektor sportowy rajdu w latach 2016–2018. Ta sama para jechała Dakar 2020, w którym Alonso zajął 13. miejsce w klasyfikacji generalnej Toyotą Hilux.

Dlaczego Sandrider zmienia markę?

Dacia wycofała się z mistrzostw świata w rajdach terenowych niedługo po zwycięstwie w Dakarze 2026, przerywając trzyletni plan. Prodrive został ze zwycięskim autem i szuka nowego producenta, a regulamin klasy Ultimate pozwala zmienić nadwozie bez ingerencji w mechanikę.

Kiedy i gdzie odbędzie się Dakar 2027?

Od 1 do 15 stycznia 2027 roku w Arabii Saudyjskiej, ze startem i metą w King Abdullah Economic City. Trasa liczy około 8390 kilometrów, z czego 5320 kilometrów to odcinki specjalne, czyli najwięcej w całej saudyjskiej erze rajdu.

O Kacper Zawadzki 83 artykuły
Dziennikarz motorsportowy z pasją do wyścigów. Relacjonuje Formułę 1, WRC i MotoGP, analizuje strategie zespołów i dane z torów. Od lat śledzi kariery kierowców i techniczną stronę rywalizacji.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz