McLaren wprowadza na Grand Prix Włoch obrotowe tylne skrzydło, które zespół ochrzcił nazwą H-Wing. Element obraca się o 180 stopni pomiędzy ustawieniem na zakręty a ustawieniem niskiego oporu na prostych, a jego wyścigowy debiut potwierdził dyrektor techniczny ekipy Neil Houldey. Według doniesień serwisów Autosport i Motorsport.com rozwiązanie trafi na oba samochody z Woking już w ten weekend na torze Autodromo Nazionale Monza.
To jedna z najciekawszych premier technicznych drugiej połowy sezonu 2026, bo McLaren jako kolejny zespół decyduje się na najbardziej radykalną interpretację nowych przepisów o aktywnej aerodynamice. Koncepcję otworzyło Ferrari podczas zimowych testów, a przez kilka miesięcy pozostawała ona ciekawostką testową. Teraz przestaje nią być.
Co dokładnie pojawi się na Monzy
McLaren przywozi do Monzy pakiet o obniżonym oporze aerodynamicznym, przygotowany specjalnie pod najszybszy tor w kalendarzu. Kluczowym elementem tego pakietu jest właśnie H-Wing, czyli własna wersja obrotowego górnego płata tylnego skrzydła. Zespół nie traktuje go jako elementu testowego: według relacji z padoku rozwiązanie ma pojechać na obu samochodach przez cały weekend.
Neil Houldey, dyrektor techniczny McLarena, ujął to tak: „This weekend, we have brought what we believe is needed to be competitive, including a new low-drag rear wing specification, including the first use of our H-Wing”. W wolnym tłumaczeniu: w ten weekend zespół przywiózł to, co jego zdaniem jest potrzebne, aby być konkurencyjnym, w tym nową specyfikację tylnego skrzydła o niskim oporze wraz z pierwszym użyciem H-Wingu.
Droga do tego debiutu nie była prosta. Prototyp konstrukcji pojawił się przy okazji Grand Prix Austrii, ale zespół napotkał problemy jeszcze w garażu i element nie wyjechał na tor w zaplanowanym zakresie. Poprawiona wersja przeszła próbę na pierwszym treningu podczas Grand Prix Węgier. Pisaliśmy o tym w tekście o dużej aktualizacji McLarena na GP Węgier, gdy skrzydło było jeszcze traktowane jako niepewny eksperyment.
Skąd wzięła się nazwa H-Wing
Nazwa nie odnosi się do kształtu elementu, tylko do miejsca, w którym siedzi jego mechanizm. Aktuator obracający płat umieszczono w osi symetrii skrzydła, dokładnie tam, gdzie na tylnym skrzydle McLarena znajduje się litera „H” w logotypie linii lotniczych Etihad Airways. Stąd H-Wing.
To świadome nawiązanie do tradycji zespołu. W 2010 roku McLaren zaskoczył stawkę systemem znanym jako F-duct, a ta nazwa również wzięła się od litery: chodziło o „F” w logotypie ówczesnego sponsora tytularnego, Vodafone, umieszczonym na nosie samochodu. Wtedy kierowca zasłaniał kolanem otwór w kokpicie, aby przekierować strumień powietrza i zdławić przepływ na tylnym skrzydle. Efekt był podobny do dzisiejszego: mniejszy opór na prostej.
Warto podkreślić różnicę. F-duct był obejściem regulaminu, który zakazywał ruchomych elementów aerodynamicznych. H-Wing działa dokładnie odwrotnie: korzysta z przepisów, które ruchome skrzydła nie tylko dopuszczają, ale wręcz czynią z nich fundament nowej formuły technicznej.
Jak działa obrotowe skrzydło
Zasada jest prosta w opisie i trudna w wykonaniu. Górny płat tylnego skrzydła obraca się wokół osi umieszczonej przy krawędzi natarcia i wykonuje pełny obrót o 180 stopni. W efekcie element pracuje „do góry nogami”, a jego krawędź spływu, czyli tylna część profilu, znajduje się z przodu. Profil, który w zakręcie generuje docisk, w trybie prostej wywołuje kontrolowane oderwanie strumienia i drastycznie ogranicza opór indukowany.
Klasyczne rozwiązania działają inaczej. W poprzedniej erze DRS otwierał szczelinę o maksymalnie 85 milimetrów, przechylając płat. Alpine i Audi, jak podają analizy techniczne, poszły w kierunku zawiasu z przodu, przy którym opada krawędź spływu. Ferrari, a teraz także McLaren, wybrały wariant najbardziej skrajny: pełne odwrócenie profilu.
Największym wyzwaniem jest mechanika. Aby zmieścić pełny obrót, konstruktorzy musieli zaprojektować zupełnie inny aktuator i zintegrować go z konstrukcją skrzydła zamiast wieszać na zewnątrz. Przepisy narzucają też twardy limit czasu: przejście między dwoma położeniami musi zamknąć się w 0,4 sekundy. To wymusza sztywność, precyzję i niezawodność na poziomie, którego zwykłe klapki DRS nigdy nie potrzebowały.
| Parametr | Wartość |
|---|---|
| Nazwa rozwiązania | H-Wing (McLaren) |
| Element ruchomy | górny płat tylnego skrzydła |
| Kąt obrotu | 180 stopni |
| Oś obrotu | przy krawędzi natarcia płata |
| Wymagany czas przełączenia | maksymalnie 0,4 sekundy |
| Położenie aktuatora | w osi skrzydła, przy logotypie sponsora |
| Pierwszy prototyp | Grand Prix Austrii 2026 |
| Test na torze | pierwszy trening, Grand Prix Węgier 2026 |
| Debiut wyścigowy | Grand Prix Włoch, Monza |
| Podstawa przepisowa | artykuł C3.11.1(e) regulaminu technicznego 2026 |
Tryb X i tryb Z, czyli nowa gramatyka aerodynamiki
Obrotowe skrzydło ma sens wyłącznie w kontekście przepisów obowiązujących od sezonu 2026. Aktywna aerodynamika objęła zarówno przednie, jak i tylne skrzydło, a samochody przełączają się pomiędzy dwoma konfiguracjami. Tryb Z to ustawienie wysokiego docisku, domyślne, przeznaczone do zakrętów. Tryb X to ustawienie niskiego oporu, w którym elementy otwierają się i przepuszczają strumień powietrza, dając wyższą prędkość maksymalną.
W przednim skrzydle regulowane są dwie klapy, w tylnym otwierają się wszystkie trzy elementy. Co ważne, w odróżnieniu od DRS kierowca nie musi jechać blisko rywala, aby użyć trybu X. Ograniczenie ma charakter bezpieczeństwa: tryb niskiego oporu nie jest dostępny w zakrętach, a według wskazań FIA staje się możliwy dopiero wtedy, gdy samochód jedzie prosto przez ponad trzy sekundy.
Rolę dawnego DRS przejął natomiast tryb nazwany Manual Override, czyli Overtake. Kierowca może z niego korzystać, gdy w punkcie pomiarowym traci do rywala mniej niż sekundę, a wsparcie polega już nie na otwarciu skrzydła (bo to robią wszyscy), lecz na dodatkowej mocy elektrycznej z układu hybrydowego.
Ferrari otworzyło temat, reszta stawki dołącza
Pierwsze obrotowe skrzydło stawka zobaczyła w drugim tygodniu przedsezonowych testów w Bahrajnie, na samochodzie Ferrari. Rozwiązanie natychmiast zdominowało rozmowy w padoku, a szef zespołu Fred Vasseur ochrzcił je przydomkiem „Macarena”, od charakterystycznego ruchu płata.
Dane GPS z Bahrajnu, przytaczane przez serwisy techniczne, wskazywały na około 10 km/h zysku prędkości na prostej u Lewisa Hamiltona. To liczba, która w Formule 1 przekłada się bezpośrednio na pozycję na siatce startowej i na możliwość obrony miejsca w wyścigu. Ferrari podeszło jednak do tematu ostrożnie i traktowało skrzydło jako element testowy, deklarując odłożenie go na późniejszą część sezonu.
Kluczowe było rozstrzygnięcie kwestii przepisowej. Wątpliwości dotyczyły artykułu C3.11.1(e) regulaminu technicznego na 2026 rok, który zakazuje wklęsłych elementów skrzydła widocznych od spodu samochodu. Interpretacja okazała się korzystna: jeśli podłoga i dyfuzor zasłaniają odwrócony płat przy spojrzeniu od dołu, albo jeśli wystająca część nie jest wklęsła, konstrukcja mieści się w przepisach. Dyrektor techniczny FIA do spraw samochodów jednomiejscowych już w Bahrajnie sygnalizował brak zastrzeżeń, a temat wrócił później przy okazji rozmów o bezpieczeństwie. Szerzej opisaliśmy go w tekście o tym, że FIA nie zakaże skrzydeł „Macarena”.
Dlaczego akurat Monza
Wybór toru nie jest przypadkowy. Monza to najszybszy obiekt w kalendarzu, z długimi prostymi i minimalną liczbą wolnych zakrętów. Zespoły przyjeżdżają tu z najniższymi ustawieniami docisku w całym sezonie, więc każdy mechanizm redukujący opór ma tutaj największą wartość. Jeśli obrotowe skrzydło ma pokazać przewagę nad prostszymi rozwiązaniami rywali, zrobi to właśnie we Włoszech.
Jest też argument odwrotny. Przy niskim docisku różnice między trybem X a trybem Z są mniejsze niż na torach o dużym dociążeniu, więc część padoku uważa, że prawdziwy potencjał takich konstrukcji ujawni się dopiero na obiektach mieszanych. McLaren najwyraźniej stawia na to, że Monza jest bezpieczniejszym miejscem na debiut mechanizmu, bo mniejsze obciążenia aerodynamiczne to mniejsze ryzyko awarii.
Przy okazji weekendu we Włoszech zespół zapowiedział także zmodyfikowane malowanie samochodów, przygotowane wspólnie z partnerem kryptowalutowym OKX. Ta sama wersja barw ma pojawić się również podczas kolejnej rundy w Hiszpanii. Monza to zresztą weekend premier wizualnych: Ferrari przygotowało barwy nawiązujące do ery Michaela Schumachera.
Co to znaczy dla układu sił w mistrzostwach
Kontekst sportowy jest dla McLarena mieszany. Po dwunastej rundzie sezonu, czyli po Grand Prix Holandii, klasyfikację kierowców prowadzi Kimi Antonelli z dorobkiem 242 punktów. Drugie miejsce dzielą George Russell i Lewis Hamilton, obaj z 183 punktami, co daje liderowi 59 punktów przewagi. Lando Norris zajmuje czwartą pozycję ze 159 punktami.
W klasyfikacji konstruktorów Mercedes ma 425 punktów, Ferrari 338, a McLaren 263. Zespół z Woking jest więc trzeci i potrzebuje wyraźnego kroku technicznego, jeśli walka o tytuł ma pozostać otwarta. Jednocześnie forma jest po jego stronie: Norris wygrał w Zandvoort drugi wyścig z rzędu, a Max Verstappen odpadł już na pierwszym okrążeniu. Szczegóły opisaliśmy w relacji z tego, jak Norris wygrał ostatnie GP Holandii.
Z arytmetyki wynika prosty wniosek. Do rozdania zostało jeszcze wiele punktów, ale strata McLarena w klasyfikacji konstruktorów jest na tyle duża, że pojedyncze dobre weekendy jej nie odrobią. Potrzebna jest przewaga strukturalna, powtarzalna z toru na tor. Właśnie taką rolę ma pełnić nowy pakiet niskiego oporu.
Reakcje i wątpliwości w padoku
W środowisku technicznym dominuje opinia, że kopiowanie rozwiązań Ferrari przez rywali jest dla Maranello formą nagrody, bo potwierdza słuszność obranego kierunku. Ferrari zaczęło, a kolejne zespoły stopniowo przechodzą na tę koncepcję, mimo że wymaga ona przeprojektowania całego tylnego skrzydła wraz z mechanizmem.
Nie brakuje jednak sceptyków. Najczęściej podnoszone są trzy argumenty. Pierwszy dotyczy masy: aktuator zdolny obrócić płat o 180 stopni w 0,4 sekundy waży więcej niż prosty siłownik klapki. Drugi dotyczy niezawodności, bo awaria w trybie otwartym oznacza utratę docisku w zakręcie, a nie tylko stratę prędkości. Trzeci dotyczy kosztów w warunkach limitu budżetowego, gdzie każda złożona konstrukcja zabiera środki innym obszarom rozwoju samochodu.
Historia McLarena z tym elementem pokazuje, że obawy nie są teoretyczne. Prototyp z Austrii nie wyjechał zgodnie z planem właśnie z powodu problemów wykrytych w garażu. Dopiero druga iteracja przeszła próbę na Węgrzech, a między jednym a drugim testem minęło kilka rund.
Co dalej: kalendarz najbliższych tygodni
Grand Prix Włoch odbywa się w weekend 4–6 września 2026 roku. Piątek to dwie sesje treningowe, w sobotę zaplanowano kwalifikacje, a wyścig startuje w niedzielę 6 września. Pierwszy trening będzie pierwszą okazją, by zobaczyć H-Wing w pełnym cyklu pracy na prostej startowej i na prostej prowadzącej do Ascari.
Na co warto patrzeć w danych z weekendu:
- prędkości maksymalne McLarena na pomiarze przed pierwszą szykaną, porównane z Ferrari i Mercedesem,
- czas przejścia między trybem Z a trybem X, widoczny w telemetrii jako moment skoku prędkości,
- zachowanie samochodu przy dohamowaniu, czyli czy powrót do trybu docisku nie destabilizuje tyłu,
- zużycie energii elektrycznej na okrążenie, bo mniejszy opór oznacza mniejsze zapotrzebowanie na moc,
- czy zespół utrzyma rozwiązanie na obu samochodach przez cały weekend, czy wycofa je po treningach.
Bezpośrednio po Monzy stawka jedzie na kolejną rundę do Hiszpanii, gdzie McLaren zapowiedział powtórzenie specjalnego malowania. To będzie pierwszy sprawdzian nowego skrzydła na torze o innej charakterystyce, a więc moment, w którym okaże się, czy H-Wing jest rozwiązaniem uniwersalnym, czy narzędziem wyłącznie na najszybsze obiekty.
Czym to się różni od dawnego DRS
Kibicom, którzy przez lata przyzwyczaili się do DRS, warto uporządkować jedną rzecz. DRS był przywilejem: otwierał się tylko w wyznaczonych strefach i tylko wtedy, gdy kierowca mieścił się w sekundzie za rywalem. Otwarcie skrzydła było więc narzędziem wyprzedzania, a nie normalnym trybem jazdy. W 2026 roku jest odwrotnie. Wszystkie samochody jeżdżą po prostych w trybie niskiego oporu, bo tak zaprojektowano cały pakiet aerodynamiczny i energetyczny.
Konsekwencja jest taka, że przewagi nie daje już samo otwarcie skrzydła, tylko to, ile oporu uda się w tym otwarciu zdjąć. Zespół, który potrafi zmniejszyć opór mocniej od rywala przy tym samym docisku w zakręcie, zyskuje na każdej prostej w każdym okrążeniu, a nie wyłącznie w strefie ataku. Dlatego obrotowe skrzydła w ogóle powstały i dlatego zespoły są gotowe zaakceptować ich masę oraz złożoność.
Drugi skutek dotyczy widowiska. Skoro tryb niskiego oporu przestał być narzędziem wyprzedzania, jego rolę przejął Manual Override z dodatkową mocą elektryczną. Ocena, czy ten mechanizm daje wyścigom więcej emocji niż stary DRS, jest przedmiotem sporu w padoku i w kibicowskich dyskusjach od pierwszej rundy sezonu.
Co z tego wynika dla polskich kibiców
Praktyczny wniosek jest prosty: w transmisjach z Monzy warto patrzeć nie tylko na tabelę czasów, ale też na grafiki telemetryczne pokazujące status skrzydła. Moment przełączenia i prędkość maksymalna to najczytelniejszy wskaźnik tego, czy pakiet McLarena rzeczywiście działa. Jeśli różnica wobec Ferrari i Mercedesa na pomiarze końcowym prostej startowej przekroczy kilka kilometrów na godzinę, będzie to mocny sygnał, że kierunek jest słuszny.
Drugi trop to weekendowa strategia zespołu. Jeśli McLaren zdejmie H-Wing po pierwszym treningu, będzie to oznaczać kolejny problem z niezawodnością mechanizmu. Jeśli utrzyma go do kwalifikacji i wyścigu na obu samochodach, rozwiązanie z fazy testowej ostatecznie przejdzie do produkcyjnej części sezonu.
Podsumowanie
Debiut H-Wingu to nie kosmetyka, tylko zmiana filozofii tylnego skrzydła u jednego z czołowych zespołów Formuły 1. McLaren przechodzi z prostszej interpretacji aktywnej aerodynamiki na wariant najbardziej agresywny, ten sam, który Ferrari pokazało w Bahrajnie i który przez pół sezonu pozostawał ciekawostką. Jeśli konstrukcja wytrzyma weekend na Monzy i przełoży się na prędkość maksymalną, prawdopodobnie zobaczymy podobne rozwiązania na kolejnych samochodach jeszcze w tym sezonie.
Najczęstsze pytania
Czym jest skrzydło H-Wing McLarena?
To obrotowy górny płat tylnego skrzydła, który obraca się o 180 stopni pomiędzy ustawieniem wysokiego docisku na zakręty a ustawieniem niskiego oporu na proste. Nazwa pochodzi od litery „H” w logotypie sponsora umieszczonego w osi skrzydła, dokładnie tam, gdzie znajduje się aktuator.
Kiedy H-Wing pojawi się po raz pierwszy w wyścigu?
Podczas Grand Prix Włoch na torze Monza w weekend 4–6 września 2026 roku, z wyścigiem w niedzielę 6 września. Wcześniej rozwiązanie było testowane jako prototyp przy Grand Prix Austrii oraz na pierwszym treningu przed Grand Prix Węgier.
Czy takie skrzydło jest zgodne z przepisami?
Tak. Konstrukcja mieści się w regulaminie technicznym na 2026 rok, a kluczowy jest artykuł C3.11.1(e), zakazujący wklęsłych elementów skrzydła widocznych od spodu samochodu. FIA nie zgłosiła zastrzeżeń do koncepcji już na etapie testów w Bahrajnie.
Kto pierwszy zastosował obrotowe tylne skrzydło?
Ferrari, podczas drugiego tygodnia przedsezonowych testów w Bahrajnie. Szef zespołu Fred Vasseur nazwał je żartobliwie „Macarena”. Dane z testów wskazywały na około 10 km/h zysku prędkości na prostej.
Jak obrotowe skrzydło ma się do trybów X i Z?
Tryb Z to domyślne ustawienie wysokiego docisku na zakręty, a tryb X to ustawienie niskiego oporu na proste. Obrotowy płat jest po prostu najbardziej radykalnym sposobem realizacji tego przełączenia. Przejście między położeniami musi zamknąć się w 0,4 sekundy.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis