Anders Thomsen zastąpi kontuzjowanego Jacka Holdera w finałowej rundzie Speedway Grand Prix 2026, która odbędzie się w sobotę 26 września na toruńskiej Motoarenie. Duńczyk wchodzi do stawki po raz dziewiąty w tym sezonie, a jego awans zbiega się z najciaśniejszą końcówką walki o tytuł indywidualnego mistrza świata od lat. Robert Lambert, Bartosz Zmarzlik i Brady Kurtz przystąpią do ostatniego turnieju roku w przedziale zaledwie trzech punktów.
Co się stało: Holder poza stawką, Thomsen z dziewiątą szansą
Jack Holder nie odzyskał pełnej sprawności po urazie i nie pojedzie w Toruniu. Jak podają polskie serwisy żużlowe, Australijczyk zmaga się z poważną kontuzją ręki, która wyklucza go ze startu w ostatnim turnieju sezonu. Jego miejsce w podstawowej stawce zajmie Anders Thomsen, zawodnik z listy rezerwowych cyklu.
Dla Duńczyka to sytuacja dobrze znana. Thomsen wszedł do sezonu 2026 jako rezerwowy, a kolejne absencje sprawiły, że regularnie dostawał szansę startu w pełnym wymiarze. W Toruniu zaliczy dziewiąty występ w tegorocznym cyklu, zastępując w tym sezonie między innymi właśnie Holdera. W klasyfikacji generalnej zajmuje jedenastą pozycję z dorobkiem 58 punktów, co samo w sobie mówi wiele o jego skuteczności: to dorobek wypracowany bez stałego miejsca w stawce.
Warto przypomnieć, że Thomsen nie jest w tym gronie statystą. W lipcu wygrał rundę w szwedzkiej Målilli, stając się jednym z siedmiu różnych zwycięzców turniejów w sezonie 2026. Z drugiej strony ten sam zawodnik zanotował w tym roku występy bez punktowego przełożenia, co pokazuje, jak nierówna potrafi być forma rezerwowego wchodzącego do stawki z marszu.
Klasyfikacja przed Toruniem: trzy punkty, trzech kandydatów
Najważniejszy kontekst tej zmiany to układ tabeli. Po dziewiątej rundzie w duńskim Vojens prowadzenie objął Robert Lambert, który wyprzedza Bartosza Zmarzlika o jeden punkt, a Brady’ego Kurtza o trzy. Szczegółowo opisywaliśmy ten przełom w tekście o deszczowym Grand Prix Danii, po którym Zmarzlik stracił złoty plastron.
| Miejsce | Zawodnik | Kraj | Punkty |
|---|---|---|---|
| 1 | Robert Lambert | Wielka Brytania | 142 |
| 2 | Bartosz Zmarzlik | Polska | 141 |
| 3 | Brady Kurtz | Australia | 139 |
| 4 | Michael Jepsen Jensen | Dania | 102 |
| 5 | Leon Madsen | Dania | 90 |
| 6 | Max Fricke | Australia | 89 |
| 7 | Kacper Woryna | Polska | 89 |
| 8 | Patryk Dudek | Polska | 89 |
| 9 | Jason Doyle | Australia | 66 |
| 10 | Andžejs Ļebedevs | Łotwa | 65 |
| 11 | Anders Thomsen | Dania | 58 |
| 12 | Jack Holder | Australia | 55 |
| 13 | Jan Kvěch | Czechy | 52 |
| 14 | Dominik Kubera | Polska | 35 |
| 15 | Fredrik Lindgren | Szwecja | 25 |
Różnica trzech punktów po dziewięciu turniejach to margines, który w praktyce oznacza jedno: każdy z trójki liderów kontroluje własny los. Zgodnie z regulaminem cyklu do klasyfikacji generalnej wliczane są punkty zdobywane w biegach, a dorobek z finału turnieju liczony jest podwójnie. Pojedynczy bieg finałowy potrafi więc przestawić układ tabeli w sposób, którego nie da się odrobić żadną kalkulacją przed zawodami.
Co się stanie przy remisie
Scenariusz równej liczby punktów jest przy takim rozstawieniu całkiem realny. Regulamin Speedway Grand Prix przewiduje w tej sytuacji jasną kolejność kryteriów: o wyższej lokacie decyduje najpierw liczba zwycięstw w poszczególnych turniejach cyklu, potem liczba drugich miejsc, następnie trzecich i tak dalej, a w ostateczności wyższy numer startowy przyznany przed sezonem.
Przekładając to na tegoroczne wyniki: Zmarzlik ma na koncie dwie wygrane rundy (Wrocław i Ryga), Lambert również dwie (Łódź i Vojens), a Kurtz jedną (druga runda w Manchesterze). Gdyby Brytyjczyk i Polak zrównali się punktami, pierwsze kryterium nie rozstrzygnęłoby sprawy i trzeba byłoby schodzić niżej, do bilansu drugich i trzecich lokat. To jeden z tych wieczorów, w których statystycy przy taśmie pracują równie intensywnie jak mechanicy w parkingu.
Jak wygląda turniej Grand Prix
Warto przypomnieć format, bo od niego zależy, ile realnych okazji dostanie każdy z pretendentów. Turniej Speedway Grand Prix składa się z dwudziestu biegów zasadniczych, w których każdy z szesnastu zawodników startuje pięciokrotnie, mierząc się z różnymi rywalami i z różnych pól startowych. Czterech najlepszych po fazie zasadniczej trafia do pierwszego półfinału, kolejnych czterech do drugiego, a po dwóch najlepszych z każdego z nich awansuje do biegu finałowego.
Praktyczna konsekwencja jest taka, że o mistrzostwie świata może zdecydować jedna nieudana próba wyjścia z pola. Zawodnik, który zamknie fazę zasadniczą tuż poza pierwszą ósemką, kończy wieczór bez dostępu do najwyżej punktowanych biegów, niezależnie od tego, jak szybki był jego motocykl. Przy trzypunktowej różnicy w klasyfikacji generalnej ten mechanizm działa jak wzmacniacz: kto nie awansuje, ten praktycznie traci tytuł, nawet jeśli pozostała dwójka też nie stanie na podium turnieju.
Kalendarz sezonu 2026: siedmiu zwycięzców w dziewięciu rundach
Sezon 2026 był wyjątkowo otwarty. W dziewięciu rozegranych turniejach zwyciężyło siedmiu różnych zawodników, co jest najlepszym świadectwem wyrównanego poziomu stawki.
| Runda | Data | Miejsce | Zwycięzca |
|---|---|---|---|
| 1 | 2 maja | Landshut (Niemcy) | Kacper Woryna |
| 2 | 23 maja | Praga (Czechy) | Leon Madsen |
| 3 | 5 czerwca | Manchester (Wielka Brytania) | Max Fricke |
| 4 | 6 czerwca | Manchester (Wielka Brytania) | Brady Kurtz |
| 5 | 20 czerwca | Wrocław (Polska) | Bartosz Zmarzlik |
| 6 | 11 lipca | Målilla (Szwecja) | Anders Thomsen |
| 7 | 1 sierpnia | Łódź (Polska) | Robert Lambert |
| 8 | 8 sierpnia | Ryga (Łotwa) | Bartosz Zmarzlik |
| 9 | 12 września | Vojens (Dania) | Robert Lambert |
| 10 | 26 września | Toruń (Polska) | do rozstrzygnięcia |
Rzut oka na tę tabelę tłumaczy, dlaczego przewaga lidera jest tak symboliczna. Lambert zbudował ją w drugiej połowie sezonu, wygrywając w Łodzi i Vojens. Zmarzlik z kolei punktował najrówniej w środkowej fazie cyklu. Kurtz przez większość lata utrzymywał złoty plastron, zanim stracił go po rundzie we Wrocławiu.
Stawka dla Zmarzlika: siódmy tytuł i samotne miejsce w historii
Dla polskiego kibica najważniejszym wątkiem pozostaje pogoń Bartosza Zmarzlika za siódmym tytułem indywidualnego mistrza świata. Gorzowianin ma ich na koncie sześć (2019, 2020, 2022, 2023, 2024 oraz 2025), co zrównało go w klasyfikacji wszech czasów z Ivanem Maugerem i Tonym Rickardssonem. Siódmy triumf oznaczałby samodzielne prowadzenie na liście najbardziej utytułowanych żużlowców w historii.
W 2025 roku Zmarzlik rozstrzygnął rywalizację dokładnie takim samym marginesem, jakim dziś sam goni Lamberta: jednym punktem. To doświadczenie ma wymierną wartość. Polak wie, jak wygląda ostatni turniej sezonu, w którym każdy start jest osobnym rozliczeniem, a presja sięga zenitu już przy pierwszym podniesieniu taśmy.
Z drugiej strony nie brakuje argumentów przeciwnych. Zmarzlik przystąpi do finału w roli goniącego, a Motoarena, choć to obiekt w Polsce, nie jest jego macierzystym torem. Toruńska nawierzchnia ma własną charakterystykę, o czym najlepiej przekonali się w tym miesiącu zawodnicy Sparty Wrocław, rozbici na tym obiekcie 55:35 w pierwszym meczu finału PGE Ekstraligi.
Lambert i Kurtz: dwie różne drogi do tego samego celu
Robert Lambert przystąpi do Torunia jako lider, ale bez komfortu psychicznego, jaki daje realna zaliczka. Brytyjczyk nie ma jeszcze w dorobku indywidualnego tytułu mistrza świata, a sezon 2026 jest najlepszym w jego karierze. Dwie wygrane rundy w drugiej części cyklu pokazały, że potrafi utrzymać wysoką dyspozycję w kluczowym momencie.
Brady Kurtz ma najtrudniejsze zadanie arytmetyczne, ale nie beznadziejne. Trzy punkty straty to w praktyce jeden lepiej rozegrany bieg finałowy. Australijczyk przez znaczną część sezonu jechał w złotym plastronie, więc rola faworyta nie jest mu obca. Kluczowe pytanie brzmi, czy zdoła wygrać turniej, bo scenariusz, w którym sięga po tytuł bez zwycięstwa w Toruniu, wymaga jednoczesnego załamania formy obu rywali.
Nie tylko złoto: co jeszcze rozstrzyga się w Toruniu
Za plecami czołowej trójki toczy się druga, znacznie mniej nagłośniona rywalizacja. Michael Jepsen Jensen zajmuje czwarte miejsce ze 102 punktami i ma czterdzieści punktów straty do lidera, co przy jednym pozostałym turnieju zamyka mu drogę do medalu. Za nim panuje natomiast idealny remis: Leon Madsen ma 90 punktów, a Max Fricke, Kacper Woryna i Patryk Dudek po 89. Cała czwórka zmieści się w końcowej klasyfikacji w dowolnej kolejności, bo różnice są symboliczne.
Ta część tabeli ma konkretne przełożenie na przyszły sezon. Czołówka końcowej klasyfikacji tradycyjnie zachowuje miejsce w stałej stawce cyklu na kolejny rok, co oznacza, że zawodnicy z pozycji piątej do ósmej jadą w Toruniu o coś więcej niż o prestiż. Dla Woryny i Dudka stawką jest potwierdzenie, że tegoroczne wyniki nie były jednorazowym wystrzałem, a dla Fricke’a utrzymanie pozycji w gronie, do którego wrócił po nierównych sezonach.
Osobną kategorią jest sytuacja Thomsena i Kvěcha. Obaj przyjeżdżają do Torunia jako zawodnicy z listy rezerwowej, którzy przez sezon uzbierali dorobek porównywalny z niektórymi stałymi uczestnikami. Thomsen ma 58 punktów z ośmiu wcześniejszych startów, Kvěch 52. To argumenty, które w rozmowach o przyszłorocznej liście startowej ważą więcej niż deklaracje.
Polacy na Motoarenie: nie tylko Zmarzlik
Finał sezonu w Toruniu to dla polskiego żużla wydarzenie szersze niż walka o złoto. W klasyfikacji generalnej na miejscach siódmym i ósmym z identycznym dorobkiem 89 punktów znajdują się Kacper Woryna i Patryk Dudek. Obaj mają szansę domknąć sezon w pierwszej szóstce cyklu, co ma bezpośrednie przełożenie na status w kolejnym roku.
Woryna wygrał pierwszą rundę sezonu w Landshut i jest jednym z objawień tegorocznego cyklu. Jego forma utrzymuje się także poza Grand Prix, o czym pisaliśmy przy okazji wygranego przez niego finału Speedway Euro Championship w Rzeszowie. Dudek wrócił do stawki SGP po dwóch sezonach przerwy, wywalczywszy miejsce zwycięstwem w indywidualnych mistrzostwach Europy, i ten powrót należy uznać za udany.
Dominik Kubera zamyka polską reprezentację w stałej stawce z dorobkiem 35 punktów. W Toruniu dołączy do nich młody zawodnik Polonii Bydgoszcz Maksymilian Pawełczak, który otrzymał dziką kartę na finałową rundę. Będzie to jego debiut w seniorskim cyklu mistrzostw świata.
Dlaczego akurat Toruń
Motoarena wraca do kalendarza Grand Prix jako gospodarz finału sezonu, a nie zwykłej rundy w środku cyklu. To decyzja, która ma konsekwencje sportowe. Obiekt w Toruniu należy do najbardziej przewidywalnych torów w Europie pod względem przygotowania nawierzchni, co teoretycznie premiuje zawodników potrafiących powtarzalnie startować z zewnętrznych pól.
Dla organizatorów to również sygnał, że Polska pozostaje rynkiem numer jeden dla tej dyscypliny. Tegoroczny kalendarz zawierał trzy rundy rozgrywane w Polsce: Wrocław, Łódź i właśnie Toruń. Żadne inne państwo nie było gospodarzem więcej niż dwóch turniejów, a Wielka Brytania ugościła dwie rundy rozegrane w ten sam weekend na jednym obiekcie.
Co dalej: kalendarz i transmisja
Ostatnia runda Speedway Grand Prix 2026 odbędzie się w sobotę 26 września na Motoarenie w Toruniu. Według zapowiedzi transmisyjnych początek zawodów zaplanowano na godzinę 19:00, a relację mają pokazać Eurosport oraz platformy streamingowe udostępniające jego kanały. Warto zweryfikować szczegóły w oficjalnym programie na kilka godzin przed startem, bo przy imprezach rozgrywanych wieczorem porę rozpoczęcia potrafią zmienić warunki atmosferyczne.
Turniej zamknie nie tylko sezon Grand Prix, ale też najważniejszą część polskiego kalendarza żużlowego. Bezpośrednio przed nim rozstrzygnięty zostaje finał PGE Ekstraligi, którego pierwszy mecz w Toruniu opisywaliśmy w połowie września. Kibice, którzy w tym samym miesiącu odwiedzają ten sam obiekt dwukrotnie, dostaną porównanie w warunkach niemal laboratoryjnych: ta sama nawierzchnia, inna stawka i inny format zawodów.
Z perspektywy samego Thomsena sobotni występ ma wymiar czysto indywidualny. Duńczyk nie walczy już o medale cyklu, ale dobry wynik w Toruniu poprawi jego pozycję w końcowej klasyfikacji i wzmocni argumenty w rozmowach o stałe miejsce w stawce na sezon 2027. Historia zna przypadki, w których rezerwowy zdecydował o losach tytułu, odbierając punkty jednemu z pretendentów w kluczowym biegu. Przy trzech punktach różnicy między liderami taki scenariusz przestaje być ciekawostką i staje się realnym czynnikiem.
Podsumowanie
Zmiana na liście startowej finału Speedway Grand Prix 2026 sama w sobie jest rutynową korektą: kontuzjowany Jack Holder ustępuje miejsca rezerwowemu Andersowi Thomsenowi. Znaczenie nadaje jej kontekst. Turniej w Toruniu rozstrzygnie mistrzostwo świata, w którym trzech zawodników dzieli trzy punkty, a jeden z nich, Bartosz Zmarzlik, jedzie po rekordowy siódmy tytuł. Sobota 26 września będzie więc wieczorem, w którym każdy szczegół listy startowej ma znaczenie, łącznie z nazwiskiem rezerwowego.
Kiedy i gdzie odbędzie się finał Speedway Grand Prix 2026?
Ostatnia, dziesiąta runda cyklu zaplanowana jest na sobotę 26 września 2026 roku na Motoarenie w Toruniu. Według zapowiedzi transmisyjnych zawody mają rozpocząć się o godzinie 19:00.
Dlaczego Jack Holder nie pojedzie w Toruniu?
Australijczyk nie odzyskał pełnej sprawności po urazie. Polskie serwisy żużlowe podają, że chodzi o poważną kontuzję ręki, która wyklucza go ze startu w finałowej rundzie sezonu. Jego miejsce zajmie rezerwowy cyklu Anders Thomsen.
Kto prowadzi w klasyfikacji generalnej przed ostatnią rundą?
Prowadzi Robert Lambert ze 142 punktami. Drugi jest Bartosz Zmarzlik ze 141 punktami, trzeci Brady Kurtz ze 139 punktami. Wszyscy trzej zachowują pełne szanse na tytuł.
Co się stanie, jeśli dwóch zawodników zakończy sezon z taką samą liczbą punktów?
Regulamin cyklu przewiduje kolejno następujące kryteria: liczba zwycięstw w turniejach, następnie liczba drugich miejsc, trzecich i kolejnych, a na końcu wyższy numer startowy przyznany przed sezonem.
O który tytuł walczy Bartosz Zmarzlik?
O siódmy w karierze. Polak zdobył mistrzostwo świata w latach 2019, 2020, 2022, 2023, 2024 i 2025, co zrównało go z Ivanem Maugerem oraz Tonym Rickardssonem. Siódme złoto dałoby mu samodzielny rekord wszech czasów.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis