Hamilton: nie dam się uciszyć. Ferrari szykuje spotkanie z Leclerkiem na Interlagos

Hamilton Leclerc Ferrari

Lewis Hamilton zapowiada na Interlagos, że nie da się uciszyć i nie przeprosi za swoje słowa po Grand Prix Meksyku, a Ferrari szykuje w piątek w São Paulo spotkanie obu kierowców z szefem zespołu Fredem Vasseurem. Według doniesień Motorsport.com rozmowa ma ustalić zasady walki między Hamiltonem i Charlesem Leclerkiem nie tylko na cztery ostatnie rundy, ale przede wszystkim na sezon 2027. W chwili publikacji tego tekstu żadne źródło nie podaje jeszcze, jakie zapadły ustalenia.

Skąd wziął się konflikt: pierwsze okrążenie w Meksyku

Punktem zapalnym jest start Grand Prix Meksyku z 1 listopada. Hamilton ruszał z pole position, pierwszego w barwach Ferrari, o czym pisaliśmy w relacji z kwalifikacji w Mexico City. Leclerc startował z trzeciego pola, wykorzystał słaby start George’a Russella i po chwili Ferrari jechało na dwóch pierwszych miejscach, na torze, na którym wyprzedzanie jest wyjątkowo trudne.

Monakijczyk zaatakował jednak partnera od razu. Pierwszą próbę Hamilton odparł, ale przed zakrętem numer 4 Leclerc ponowił atak po zewnętrznej. Obaj zbyt późno zahamowali i wyjechali poza tor. Leclerc przeciął trawę i wrócił na asfalt jako lider, a Hamilton, tracąc rozpęd, przepuścił Maxa Verstappena z Red Bulla.

Sędziowie ukarali Leclerca pięcioma sekundami. W decyzji napisali, że oba samochody wjechały w zakręt ze zbyt dużą prędkością, więc Leclerc nie miał prawa do tego zakrętu, a manewr wyprzedzania zakończył poza torem. Bazową karą jest w takim przypadku 10 sekund. Złagodzono ją, ponieważ Hamilton również znalazł się poza torem, a do zdarzenia doszło na początku pierwszego okrążenia.

Leclerc nie oddał pozycji i odbył karę podczas postoju, po którym prowadzenie przejął Verstappen. Po czerwonej fladze na 45. okrążeniu, spowodowanej wypadkiem Valtteriego Bottasa, Hamilton lepiej ruszył do drugiego startu i wrócił przed partnera. Do końca naciskał na Holendra, ale na mecie stracił do niego osiem dziesiątych sekundy. Leclerca wyprzedził jeszcze Kimi Antonelli, który trzecim miejscem przypieczętował tytuł mistrza świata; przebieg całego wyścigu opisaliśmy w tekście o tytule Antonellego i zwycięstwie Verstappena. Zamiast dubletu Ferrari przywiozło więc drugie i czwarte miejsce.

Co Hamilton powiedział w czwartek na Interlagos

W czwartek Hamilton nie wycofał się z niczego, co powiedział w niedzielę wieczorem w Mexico City. Na pytanie, czy Leclerc ściga się z nim ostrzej niż z rywalami z innych zespołów, odpowiedział twierdząco. „Tak. Widzę to samo co wy. W Singapurze był całkowicie po wewnętrznej w pierwszym zakręcie, miał już prowadzenie i odpuścił. To było zdecydowanie coś innego. Ale jeśli spojrzeć na partnerów z zespołu, tak samo było z Sebastianem [Vettelem]. Tak samo było z Carlosem [Sainzem]”, cytuje go Motorsport.com.

Ten sam serwis zaznacza, że obraz nie jest jednoznaczny: w kolejnym po Singapurze wyścigu, w Austin, Leclerc wyprzedził Verstappena po zewnętrznej w szybkiej sekwencji zakrętów na torze COTA, więc z Holendrem również potrafił walczyć ostro.

Kierowca nie zamierza też łagodzić tonu. Krytykowano go za to, że jeszcze w trakcie wyścigu publicznie domagał się przez radio surowszej kary dla kolegi. „Nie obchodzi mnie, jak wszyscy odbierają to, co powiedziałem. Mówię, co czuję w danej chwili”, stwierdził 41-latek. Odniósł się również do opinii, że jego wypowiedzi są wykalkulowane: w wyścigu tętno sięga 170 uderzeń na minutę, a kierowca nie ma czasu myśleć o tym, co napiszą media. „Nigdy nie będę przepraszał za to, że jestem autentyczny i prawdziwy. Nie dam się uciszyć. Nigdy nie dałem się uciszyć. Nikt nie prosił mnie [w zespole], żebym czegoś nie mówił”, dodał.

W tej samej rundzie rozmów Hamilton przyznał, że jego przenosiny do Maranello nie są łatwe dla żadnej ze stron. „Jest tu od dawna. Osiem lat i dziewięć zwycięstw z tym zespołem. Jest w nim bardzo głęboko zakorzeniony i wiedziałem, że to zawsze będzie wyzwanie”, mówił o Leclerku. O sobie dodał: „Nie jest łatwo, gdy do zespołu przychodzi ktoś taki jak ja, bo jestem bardzo bezpośredni i naciskam, naciskam, naciskam. Domagam się wielu zmian. I będę domagał się kolejnych. Dopóki tu jestem, tak to będzie wyglądać”.

Liczby: o co Ferrari gra na koniec sezonu

Do końca mistrzostw pozostały cztery rundy. Tytuł kierowców należy już do Antonellego, ale walka o wicemistrzostwo jest wyjątkowo ciasna, a obaj kierowcy Ferrari wciąż w niej uczestniczą. Tak wygląda sytuacja przed weekendem w São Paulo:

Kierowca Zespół Punkty Zwycięstwa w 2026
Kimi Antonelli (mistrz) Mercedes 380 9
Max Verstappen Red Bull 261 3
Lewis Hamilton Ferrari 259 1
George Russell Mercedes 250 3
Charles Leclerc Ferrari 245 1
Lando Norris McLaren 221 2

Między drugim Verstappenem a piątym Leclerkiem jest tylko 16 punktów. To oznacza, że kierowcy Ferrari nadal rywalizują o to samo miejsce w klasyfikacji, co nie ułatwia Vasseurowi zadania.

Zespół Punkty Zwycięstwa w 2026
Mercedes 630 12
Ferrari 504 2
Red Bull 382 3
McLaren 365 2

Mercedes ma nad Ferrari 126 punktów przewagi i może zamknąć klasyfikację konstruktorów już w niedzielę. Według wyliczeń Motorsport.com wystarczy, by na Interlagos zdobył co najmniej trzy punkty więcej od Scuderii. Byłby to dziewiąty puchar konstruktorów w historii zespołu z Brackley. Ferrari ma z kolei 122 punkty zapasu nad Red Bullem, więc drugie miejsce wśród zespołów nie jest realnie zagrożone.

Dlaczego ten spór wybucha właśnie teraz

Paradoks polega na tym, że napięcie rośnie w momencie, gdy Ferrari odzyskało tempo. Sam Hamilton podkreśla, że zespół zdobył w ostatnich wyścigach więcej punktów niż ktokolwiek inny. SF-26 znów pozwala walczyć o pole position i zwycięstwa, a to oznacza, że błąd między kierowcami kosztuje znacznie więcej niż wtedy, gdy obaj jechali po czwarte i piąte miejsce. Hamilton zresztą sam użył tego porównania po wyścigu w Meksyku, wspominając dawne pojedynki Leclerca z Sainzem.

Meksyk nie był pierwszym takim epizodem w tym sezonie. Serwis The Race wymienia wcześniejsze spięcia w Zandvoort i na Monzy. Na włoskim torze, w domowym wyścigu Ferrari, Hamilton zaatakował Leclerca po wewnętrznej w pierwszym zakręcie, został wypchnięty szeroko i spadł na dziewiąte miejsce, a Leclerc rozbił się na drugim okrążeniu; pisaliśmy o tym w relacji z Grand Prix Włoch. Hamilton przywołał też Silverstone, gdzie jego zdaniem mógł zareagować znacznie ostrzej, lecz odpuścił i zespół skończył wyścig na pierwszym i trzecim miejscu.

Po wyścigu w Meksyku Brytyjczyk mówił o potrzebie „poważnych rozmów za kulisami”, a podejście partnera określił jako kwestię mentalności, nie wieku: „To coś w rodzaju »zrób albo zgiń«. Albo ja wygram, albo żaden z nas, a tak nie powinno być”. Przypomniał też, że sam dostał 10 sekund kary za podobny manewr rok wcześniej. Leclerc odpowiadał wówczas, że karę uważa za zasłużoną, ale incydentu nie traktuje jak dramatu. „Też mógłbym być niezadowolony z tego, jak mocno wypchnął mnie z toru na wyjściu z pierwszego zakrętu, ale myślę, że to są wyścigi. Kiedy walczysz o zwycięstwo, tak to powinno wyglądać”, mówił. Tłumaczył również, że z Red Bullem na drugim miejscu uznał zatrzymanie pozycji za rozsądne wyjście.

Roberto Chinchero, komentator Motorsport.com, szuka głębszego wyjaśnienia w życiorysach obu kierowców, zaznaczając, że to w dużej mierze spekulacja. Hamilton przez lata był w Mercedesie punktem odniesienia dla całego zespołu, zwłaszcza po odejściu Nico Rosberga pod koniec 2016 roku. Leclerc jeździ w Ferrari od 2019 roku, przeszedł z nim przez słabe sezony i, jak pisze autor, może uważać, że wypracował pozycję, której nie zamierza oddawać nawet siedmiokrotnemu mistrzowi świata.

Vasseur: „to kwestia szacunku”

Najostrzej zareagował sam szef zespołu. Vasseur nie chciał rozstrzygać, który z kierowców ponosi większą winę, zanim z nimi porozmawia, ale jego ocena całego zdarzenia była jednoznaczna. „Kiedy jesteś pierwszy i drugi w czwartym zakręcie, nie wyobrażasz sobie, że nie wygrasz wyścigu. Dla mnie to duża frustracja, ale nie jestem najważniejszy. To ogromna frustracja dla 2000 ludzi pracujących nad tym projektem”, powiedział dziennikarzom, jak podaje oficjalny serwis Formuły 1. Pytany o to, czy zespół omawiał z kierowcami zachowanie na pierwszym okrążeniu, odparł: „Moja jedyna rozmowa dotyczy szacunku”.

Dla stacji Canal+ wypowiedział się jeszcze mocniej, co cytuje The Race: „To brak szacunku dla wszystkich ludzi, którzy pracują. Zmarnowanie zwycięstwa boli. Stoi mi to w gardle. Oni nie ścigają się dla siebie”. Odrzucił też argument, że winny jest układ toru: przyznał, że mu nie pomaga, „ale to w żadnym razie nie może być wymówką”.

Hamilton odpiera sugestię, że okazał zespołowi brak szacunku. „Zawsze mam dla zespołu najwyższy szacunek”, mówił na Interlagos, jak podaje serwis F1-Fansite.

Dlaczego rozmowa odbywa się dopiero w piątek

W Meksyku Vasseur zapowiadał szybkie załatwienie sprawy: rozmowę tego samego wieczoru i rozwiązanie następnego dnia. Według Motorsport.com rozmawiał z każdym z kierowców krótko i osobno, ale do wspólnego spotkania nie doszło. Szef zespołu wrócił do Maranello, a Leclerc poleciał do Monako na narodziny córki Bianki. Ferrari poinformowało, że kierowca został zwolniony z czwartkowych obowiązków medialnych i wróci do pracy na torze w piątek. Pierwszy trening i tak miał opuścić: w jego samochodzie pojedzie Dino Beganovic w ramach obowiązkowych sesji dla młodych kierowców. Leclerc wsiądzie do bolidu dopiero na drugi trening.

„Będziemy mieć spotkanie. Nie sądzę, żeby jedno spotkanie wszystko rozwiązało. Ale jest ważne”, miał powiedzieć Hamilton według F1-Fansite. Stanowisko Leclerca po czwartku pozostaje nieznane, bo nie spotkał się jeszcze z dziennikarzami na Interlagos.

Reakcje: padok podzielony, część winy spada na zarząd

Komentatorzy nie są zgodni, kto zawinił bardziej. Zestawienie opinii opublikował serwis F1-Fansite, powołując się na wypowiedzi dla mediów z kilku krajów.

  • Jean Alesi w „Corriere della Sera” pisze o obu kierowcach, że granica została przekroczona, a ich pojedynek nazywa brakiem szacunku wobec ludzi, którzy dali im zwycięski samochód.
  • Maurizio Arrivabene, były szef Ferrari, mówi w Sky Italia, że obaj hamowali za późno, lecz Hamilton dzięki doświadczeniu utrzymał się na torze. Dodaje: „Dwóch kierowców w jednym garażu, ale widzimy dwa obozy”.
  • Witalij Pietrow jest najbardziej bezpośredni i twierdzi, że Leclerc „po prostu ukradł Hamiltonowi zwycięstwo”.
  • Christian Danner wskazuje na kierownictwo: utrzymanie dwóch bardzo szybkich kierowców w ryzach to według niego zadanie Ferrari. Hamiltona nazywa jednak „diwą”, która utrudnia Vasseurowi pracę, wynosząc wewnętrzne problemy do mediów.
  • Ralf Schumacher w Sky Deutschland nie ma pretensji o samą walkę na torze, ale ostro krytykuje radiowe żądania kary dla partnera i porównuje ton Hamiltona do Ala Capone.
  • Jan Lammers broni Brytyjczyka: jeden kierowca myśli według niego długofalowo, a drugi skupia się na krótkim terminie.

Głos zabrali też rywale. Laurent Mekies, szef Red Bulla, którego zespół skorzystał na całym zamieszaniu, ocenił karę dla Leclerca jako „trochę za łagodną”. Jego zdaniem w momencie jej ogłoszenia kierowca Ferrari miał już mniej więcej pięć sekund przewagi nad Hamiltonem. Verstappen, cytowany przez F1-Fansite, widzi problem prosto: Ferrari ma dwóch kierowców numer jeden, więc obaj zawsze zrobią wszystko, by wygrać.

Sprawa ma również wymiar korporacyjny. Dziennikarka Sky Italia Mara Sangiorgio twierdzi, że prezes Ferrari John Elkann nie był zadowolony z tego, co zobaczył. To informacja z jednego źródła, której zespół nie potwierdził. Nico Rosberg ostrzega natomiast, że jeśli Vasseur nie zareaguje, „kierowcy wezmą sprawy w swoje ręce”.

Co dalej: harmonogram São Paulo i stawka na 2027 rok

Weekend na Interlagos odbywa się w formacie z trzema treningami, bez sprintu. Sesje rozgrywane są w czasie lokalnym, który jest o cztery godziny wcześniejszy od polskiego.

Sesja Dzień Czas lokalny Czas polski
Trening 1 piątek, 6 listopada 12:30 16:30
Trening 2 piątek, 6 listopada 16:00 20:00
Trening 3 sobota, 7 listopada 11:30 15:30
Kwalifikacje sobota, 7 listopada 15:00 19:00
Wyścig niedziela, 8 listopada 14:00 18:00

Na sportowy przebieg sesji może wpłynąć pogoda. Prognozy mówią o opadach głównie w piątek rano i o burzach oraz silniejszym wietrze w sobotę, które mogą dotknąć kwalifikacji. Dla Ferrari będzie to też pierwszy sprawdzian tego, co zostanie ustalone w piątek. Weekend w Brazylii ma dodatkowy lokalny smak za sprawą debiutu Rafaela Câmary w Haasie.

Główna stawka leży jednak dalej. Hamilton mówi wprost, że wierzy w walkę Ferrari o mistrzostwo w 2027 roku. Chinchero argumentuje, że właśnie dlatego sprawy nie da się odłożyć: rywalizacja, która iskrzy już teraz, bez tytułu do wygrania, byłaby znacznie trudniejsza do opanowania w sezonie walki o mistrzostwo. Według niego nie chodzi koniecznie o narzucenie hierarchii kierowców, lecz o zasady, których znaczenia nie da się interpretować na dwa sposoby, oraz o jasne poparcie dla Vasseura ze strony władz Ferrari. Hamilton nie jest jednak przekonany, by formalne zasady wiele zmieniły, co odnotowuje The Race, i przyznaje, że jedno spotkanie nie zakończy sporu.

FAQ

O co pokłócili się Hamilton i Leclerc w Meksyku?

Na pierwszym okrążeniu Grand Prix Meksyku, jadąc na dwóch pierwszych miejscach, obaj wyjechali poza tor w zakręcie numer 4. Leclerc objął prowadzenie, przecinając trawę, a Hamilton stracił drugie miejsce na rzecz Verstappena. Leclerc dostał 5 sekund kary, a Verstappen wygrał wyścig. Hamilton był drugi, Leclerc czwarty.

Kiedy odbędzie się spotkanie Hamiltona, Leclerca i Vasseura?

Według Motorsport.com rozmowa jest planowana na piątek 6 listopada na Interlagos, po przyjeździe Leclerca na tor. Do chwili publikacji nie podano jej wyników.

Dlaczego Leclerca nie było w czwartek na konferencjach?

Ferrari poinformowało, że kierowca został zwolniony z obowiązków medialnych po narodzinach córki Bianki. Pierwszy trening opuszcza z innego powodu: wcześniej zaplanowano w nim start Dino Beganovicia w ramach obowiązkowych sesji dla młodych kierowców.

Czy Mercedes może zdobyć tytuł konstruktorów w Brazylii?

Tak. Mercedes ma 630 punktów wobec 504 Ferrari, a według wyliczeń Motorsport.com wystarczy, by na Interlagos zdobył co najmniej trzy punkty więcej niż Scuderia.

O której w Polsce można oglądać GP São Paulo?

Kwalifikacje startują w sobotę 7 listopada o 19:00, a wyścig w niedzielę 8 listopada o 18:00 czasu polskiego. Piątkowe treningi zaplanowano na 16:30 i 20:00.

O Kacper Zawadzki 109 artykułów
Dziennikarz motorsportowy z pasją do wyścigów. Relacjonuje Formułę 1, WRC i MotoGP, analizuje strategie zespołów i dane z torów. Od lat śledzi kariery kierowców i techniczną stronę rywalizacji.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz