Ulewa nad Fuji Speedway przekreśliła sobotni program szóstej rundy mistrzostw świata FIA WEC. Dyrektor wyścigu odwołał kwalifikacje i Hyperpole w obu klasach, a pole startowe do niedzielnego 6 Hours of Fuji ułożono na podstawie najlepszych okrążeń z całego weekendu. Z pierwszego pola ruszy Alpine A424 nr 36, Robert Kubica w Ferrari 499P nr 83 zespołu AF Corse zaczyna z dwunastej pozycji, a Peugeot nr 93 z Stoffelem Vandoorne’em startuje dziewiąty w wyścigu, który będzie jego ostatnim występem dla francuskiej marki.
Deszcz wygrał sobotę na Fuji
Sobotni harmonogram na japońskim torze rozsypał się jeszcze zanim ktokolwiek zdążył pojechać kwalifikacyjne okrążenie na czas. Jak donoszą serwisy relacjonujące weekend z toru, intensywne opady utrzymywały się przez cały poranek i wczesne popołudnie, a kluczowym problemem nie była nawet sama woda na asfalcie, lecz widoczność. Przy ścianie wodnej wyrzucanej przez maszyny klasy Hypercar kierowca jadący w strefie rozbryzgu praktycznie traci orientację, a Fuji z najdłuższą prostą w kalendarzu WEC jest miejscem, w którym taka sytuacja kończy się najgorzej.
Sesja kwalifikacyjna klasy LMGT3 ruszyła jako pierwsza i została przerwana czerwoną flagą, zanim ustalono jakiekolwiek miarodajne czasy. Po konsultacjach dyrektor wyścigu Eduardo Freitas podjął decyzję o odwołaniu zarówno kwalifikacji, jak i Hyperpole w obu klasach. Nie było to zawieszenie z nadzieją na przejaśnienie, tylko skreślenie całego bloku z programu dnia.
Decyzja o odwołaniu kwalifikacji w długodystansowych mistrzostwach świata nie jest niczym nadzwyczajnym w sensie proceduralnym, ale w praktyce zdarza się rzadko. Regulamin przewiduje, że jeśli sesja nie może zostać rozegrana, stawkę ustawia się według czasów osiągniętych wcześniej w trakcie weekendu. Tak też się stało: organizatorzy wzięli najlepsze okrążenie każdego samochodu z dotychczasowych sesji w Japonii i z tej listy zbudowali pole startowe.
Jak powstało pole startowe
Kluczowe okazały się piątkowe treningi, a zwłaszcza drugi z nich, rozgrywany w suchych warunkach. To właśnie tam Victor Martins wykręcił czas, który wywindował Alpine nr 36 na szczyt zestawienia i w efekcie dał zespołowi pole position bez jednego kwalifikacyjnego okrążenia. Według relacji z toru jest to pierwsze pole position Alpine w erze modelu A424, co w sezonie pełnym walki o dziesiąte części sekundy w klasie Hypercar ma swój ciężar gatunkowy, nawet jeśli zostało przyznane przy biurku, a nie wywalczone w Hyperpole.
Dla Alpine to moment, na który program A424 czekał od debiutu w klasie Hypercar. Francuska konstrukcja przez dwa sezony uchodziła za samochód, który potrafi błysnąć tempem na pojedynczym okrążeniu, ale gubi się w dystansie, i ta łatka przylgnęła do niej mocniej, niż zespół by sobie życzył. Pierwsza pozycja startowa przyznana na podstawie czasu z treningu nie zmienia oczywiście bilansu sezonu, lecz ustawia oba samochody Alpine w pierwszym rzędzie na start wyścigu, w którym pierwsze okrążenia w deszczu mogą zdecydować o całej reszcie.
Warto odnotować, kto na tej decyzji stracił. Zespoły, które piątkowe sesje przeznaczyły na testy długich przebiegów, symulacje pit stopów i pracę nad zużyciem opon, nie miały w dorobku okrążenia pojechanego na pełnym ataku. W normalnym układzie weekendu nie jest to żaden problem, bo od tego są kwalifikacje. W sobotę na Fuji ta arytmetyka przestała obowiązywać i lista startowa stała się w dużej mierze zapisem piątkowych priorytetów każdej ekipy.
Poniżej wybrane, potwierdzone pozycje startowe do niedzielnego wyścigu.
| Pozycja | Samochód | Kierowcy |
|---|---|---|
| 1 | Alpine A424 nr 36 (Alpine Endurance Team) | Jules Gounon, Victor Martins |
| 2 | Alpine A424 nr 35 (Alpine Endurance Team) | Charles Milesi, Ferdinand Habsburg |
| 9 | Peugeot 9X8 nr 93 (Peugeot TotalEnergies) | Paul di Resta, Stoffel Vandoorne, Nick Cassidy |
| 12 | Ferrari 499P nr 83 (AF Corse) | Yifei Ye, Robert Kubica, Phil Hanson |
W zestawieniu znalazła się też adnotacja dotycząca Astona Martina nr 007 ekipy Aston Martin THOR Team z Harrym Tincknellem i Tomem Gamble’em, który według opublikowanej listy startowej został objęty karą dwóch pól startowych. W klasie LMGT3 pole position przypadło samochodowi nr 77 zespołu Proton Competition, również na podstawie czasów z wcześniejszych sesji.
W klasie LMGT3 konsekwencje odwołanej sesji są jeszcze bardziej odczuwalne niż w Hypercarach. To stawka, w której o pozycji decydują dziesiąte części sekundy, a samochody prowadzą zarówno kierowcy fabryczni, jak i amatorzy o bardzo różnym poziomie doświadczenia. Kwalifikacje są tam często jedyną okazją, by ustawić się przed wolniejszym ruchem i uniknąć korka w pierwszym zakręcie. Gdy ich zabraknie, do pierwszej szykany jedzie się praktycznie w takiej kolejności, jaką przyniósł piątek.
Dwa Alpine na czele stawki to układ, którego przed weekendem nie zakładał raczej nikt. Warto jednak pamiętać, o czym pisaliśmy w zapowiedzi weekendu na Fuji, że pierwszy trening zdominowała Toyota, a Ryo Hirakawa w GR010 Hybrid nr 8 jako jedyny zszedł wtedy poniżej 1:30. Czasy z treningów mówią o tempie mniej niż kwalifikacje, bo zespoły jeżdżą na różnych obciążeniach paliwem i różnych kompletach opon. Tym razem to właśnie te czasy zadecydowały o kolejności na starcie.
Kubica z dwunastego pola, ale to wyścig sześciogodzinny
Robert Kubica ruszy do niedzielnego wyścigu z dwunastej pozycji, dzieląc satelickie Ferrari 499P nr 83 z Philem Hansonem i Yifeiem Ye. To ta sama załoga, która wygrała 93. edycję 24 godzin Le Mans, i ten sam skład, z którym AF Corse prowadzi cały sezon 2026. W pierwszym treningu Kubica był dziewiąty, więc dwunaste pole startowe mieści się w okolicach realnego tempa tego samochodu w ten weekend, choć z pewnością nie jest to pozycja, z której którykolwiek z kierowców chciałby zaczynać.
W wyścigu sześciogodzinnym pozycja startowa ma jednak zupełnie inną wagę niż w Formule 1. Sześć godzin to około stu okrążeń Fuji, kilka okien pit stopów, dwie lub trzy zmiany kierowców na samochód i praktycznie pewny kontakt z ruchem klasy LMGT3. Dwanaście pozycji straty w pierwszym zakręcie da się odrobić jedną dobrze rozegraną neutralizacją, a przy zmiennej pogodzie moment wjazdu po opony przejściowe potrafi być wart więcej niż cała sesja kwalifikacyjna.
Właśnie dlatego odwołanie kwalifikacji uderza w niektóre zespoły mocniej niż w inne. Ekipy, które planowały poświęcić piątkowe sesje na pracę wyścigową i zostawić sobie wyciśnięcie okrążenia na sobotę, zostały z czasami, które nigdy nie miały być czasami kwalifikacyjnymi. Kto pojechał w piątek ostro, ten w sobotę dostał prezent.
Vandoorne kończy przygodę z Peugeotem dwie rundy przed końcem
Drugą informacją, która w sobotę obiegła padok, jest przyspieszone rozstanie Peugeota ze Stoffelem Vandoorne’em. Belg miał odejść z programu Hypercar po zakończeniu sezonu, ale, jak podaje serwis Motorsport.com i potwierdzają kolejne redakcje branżowe, zespół zdecydował się zamknąć tę współpracę już po niedzielnym wyścigu na Fuji. Powodem jest przygotowanie do powrotu do Formuły E, gdzie Vandoorne ma jeździć w barwach Jaguara.
Bilans jego pracy dla francuskiej marki wygląda następująco: dołączył w 2023 roku jako zmiennik, od 2024 roku miał status kierowcy etatowego, w sumie zaliczył osiemnaście wyścigów, a najlepszym rezultatem pozostaje trzecie miejsce w Austin w poprzednim sezonie. W tegorocznej obsadzie samochodu nr 93 dzielił kokpit z Paulem di Restą i Nickiem Cassidym.
Ta historia ma zresztą swoją wcześniejszą odsłonę, i to niemal identyczną. Nieco ponad rok temu Vandoorne również żegnał się z Peugeotem po rundzie na Fuji, wtedy w związku ze spodziewanym transferem do debiutującego zespołu Genesis Magma Racing. Tamte rozmowy ostatecznie nie zakończyły się kontraktem, Belg opuścił jedynie finałową rundę w Bahrajnie i wrócił do składu na sezon 2026. Tym razem sytuacja wygląda na domkniętą.
Kto usiądzie w samochodzie nr 93 w Barcelonie i Monzy
Peugeot na razie nie ogłosił nazwiska następcy na dwie ostatnie rundy sezonu. W padoku wymienia się dwa warianty. Pierwszy to Robert Shwartzman, którego francuska marka zakontraktowała na sezon 2027 i który potrzebuje przebiegu w maszynie Hypercar przed pełnym sezonem. Drugi to Alex Quinn, kierowca rezerwowy zespołu, uczestnik niedawnego testu długodystansowego w Portimao, dla którego byłby to debiut w tej klasie. Według doniesień branżowych to właśnie Quinn jest bliżej fotela na Barcelonę i Monzę, ale oficjalnego komunikatu nadal nie ma.
Odejście Vandoorne’a nie jest przy tym pojedynczym ruchem, tylko elementem szerszej przebudowy składu przed 2027 rokiem. Zespołu nie zobaczymy w przyszłym sezonie także z Malthe Jakobsenem, który przenosi się do McLarena, ani z Theo Pourchaire’em, wybierającym program Formuły E w bratniej marce Opel. Dla programu, który od debiutu modelu 9X8 szuka stabilności wynikowej, to trzy zmiany naraz w jednym oknie transferowym.
Program Peugeota jest przy tym jednym z najdłużej poszukujących formy projektów w obecnej erze Hypercar. Marka weszła do serii z konstrukcją, która najpierw zrywała z klasycznym układem aerodynamicznym, potem wróciła do rozwiązań konwencjonalnych, a mimo kolejnych wersji i sporego budżetu wciąż nie znalazła regularności pozwalającej walczyć o tytuł z Ferrari, Toyotą, Porsche czy Cadillakiem. W takiej sytuacji wymiana trzech kierowców przed nowym sezonem jest czytelnym sygnałem, że zespół szuka resetu nie tylko po stronie technicznej.
W tle rynek Formuły E, czyli dlaczego to się dzieje właśnie teraz
Kalendarzowa kolizja między WEC a Formułą E jest w ostatnich latach stałym elementem rynku kierowców. Sezony obu serii nakładają się na siebie na tyle, że kierowca planujący pełny program w mistrzostwach elektrycznych musi zwolnić się z długodystansowych zobowiązań wcześniej, niż wynikałoby to z kalendarza WEC.
Według doniesień Vandoorne ma zastąpić w Jaguarze Mitcha Evansa, który przechodzi do Opla, a jego partnerem zespołowym zostałby Antonio Felix da Costa. Oficjalne ogłoszenie ma nastąpić w ciągu najbliższych tygodni, co oznaczałoby powrót Belga do serii po rocznej przerwie. Vandoorne nie jest w Formule E przypadkowym nazwiskiem: to mistrz świata tej serii i były kierowca Formuły 1, który po odejściu z McLarena zbudował drugą karierę właśnie w wyścigach elektrycznych i długodystansowych. Jak wygląda dziś układ sił w tej serii, opisywaliśmy przy okazji rundy w Londynie.
Dla Peugeota decyzja o wcześniejszym rozstaniu ma też wymiar czysto praktyczny. Skoro kierowca i tak odchodzi, a zespół ma w zanadrzu człowieka na 2027 rok, dwie ostatnie rundy sezonu stają się najtańszym możliwym testem. Barcelona i Monza to w tym ujęciu nie tyle koniec sezonu, co początek następnego.
Co to oznacza dla niedzielnego wyścigu
Bezpośredni skutek soboty jest taki, że żaden zespół nie ma pełnego obrazu tempa rywali na jednym okrążeniu w warunkach kwalifikacyjnych. Strategie na niedzielę będą więc budowane na danych z treningów i na symulacjach, a nie na twardym porównaniu z sesji, w której wszyscy jadą maksymalnie lekko i na najlepszych oponach.
Drugi skutek dotyczy pogody. Jeżeli deszcz utrzyma się również w niedzielę, wyścig przesunie się w stronę loterii: samochód bezpieczeństwa, procedury startu za nim, okna na zmianę opon i ryzyko przerwania rywalizacji czerwoną flagą. Regulamin serii przewiduje, że wyścig przerwany przed pokonaniem wyznaczonej części dystansu może zostać rozliczony punktami w zmniejszonym wymiarze, a to potrafi wywrócić układ sił w klasyfikacji szybciej niż jakikolwiek rezultat wypracowany w suchych warunkach. Sobota pokazała zresztą, jak szybko japoński mikroklimat potrafi przestawić plan dnia: między porannym optymizmem a odwołaniem całego bloku kwalifikacyjnego minęło kilka godzin.
Trzeci wątek to sytuacja w klasyfikacji. Fuji jest szóstą rundą z ośmiu w sezonie 2026, więc do rozdania zostaje jeszcze pokaźna pula punktów, a tytuły w klasie Hypercar rozstrzygną się dopiero w listopadzie. Niedzielny wyścig nie zamyka więc żadnej sprawy, ale przy tak wyrównanej stawce może wyraźnie przesunąć akcenty przed dwoma europejskimi rundami. Szerzej o strukturze sezonu, zespołach i hipersamochodach pisaliśmy w przewodniku po WEC i Le Mans 2026.
Kalendarz: co zostało do końca sezonu
- 6 Hours of Fuji, niedziela 27 września, start o 11:00 czasu lokalnego, czyli o 4:00 nad ranem w Polsce.
- 6 Hours of Barcelona, 16–18 października, pierwsza w historii wizyta WEC na Circuit de Barcelona-Catalunya.
- 6 Hours of Monza, 6–8 listopada, finał sezonu 2026 na Autodromo Nazionale Monza.
Dla polskiego kibica najważniejszy pozostaje oczywiście wątek Kubicy i załogi samochodu nr 83. Dwunaste pole startowe na torze, na którym wyprzedzanie jest możliwe, a wyścig trwa sześć godzin, nie przesądza niczego. Dla Vandoorne’a niedziela ma natomiast wymiar symboliczny: to ostatnie sześć godzin w barwach Peugeota, po raz drugi zakończone dokładnie na tym samym torze.
Najczęstsze pytania
Dlaczego odwołano kwalifikacje przed 6 Hours of Fuji?
Powodem były bardzo trudne warunki pogodowe: intensywne opady i związana z nimi ograniczona widoczność. Sesja klasy LMGT3 została przerwana czerwoną flagą, zanim ustalono miarodajne czasy, po czym dyrektor wyścigu odwołał zarówno kwalifikacje, jak i Hyperpole w obu klasach.
Jak w takim razie ustalono pole startowe?
Organizatorzy wzięli pod uwagę najlepsze okrążenie każdego samochodu z wcześniejszych sesji rozegranych w trakcie weekendu na Fuji. W praktyce zadecydowały więc czasy z piątkowych treningów.
Z którego miejsca startuje Robert Kubica?
Ferrari 499P nr 83 zespołu AF Corse, które Kubica dzieli z Philem Hansonem i Yifeiem Ye, ruszy z dwunastej pozycji. Wyścig zaplanowano na niedzielę 27 września, start o 11:00 czasu lokalnego, czyli o 4:00 w Polsce.
Dlaczego Stoffel Vandoorne odchodzi z Peugeota przed końcem sezonu?
Belg i tak miał opuścić program Hypercar po sezonie, aby skupić się na powrocie do Formuły E w barwach Jaguara. Zespół zdecydował się przyspieszyć to rozstanie, więc Fuji będzie jego ostatnim startem w samochodzie nr 93. Następca na rundy w Barcelonie i Monzy nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony.
Kto zdobył pole position w klasie LMGT3?
Pole position w LMGT3 przypadło samochodowi nr 77 zespołu Proton Competition, również na podstawie czasów z wcześniejszych sesji weekendu.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis