Lato 2026 na polskich autostradach i drogach ekspresowych zaczyna się od wzmożonego nadzoru. Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD), działające w strukturach Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (GITD), uruchamia kolejne odcinkowe pomiary prędkości (OPP) na najszybszych trasach w kraju. Według doniesień branżowych serwisów motoryzacyjnych część nowych urządzeń już rejestruje kierowców, a plan na cały rok obejmuje nawet 43 nowe lokalizacje.
Dla kierowców oznacza to jedno: mapa punktów, w których warto zdjąć nogę z gazu, właśnie się rozrasta, i to głównie tam, gdzie do tej pory jechało się najszybciej. Poniżej zbieramy najważniejsze fakty, listę świeżo włączonych odcinków oraz kontekst, który tłumaczy, dlaczego akurat teraz nadzór przyspiesza.
Kontekst: dlaczego OPP rosną w siłę
Odcinkowy pomiar prędkości to system, który nie łapie kierowcy w jednym punkcie, lecz liczy średnią prędkość na całym, oznakowanym fragmencie drogi. Kamera na wjeździe rejestruje moment wjazdu, kamera na wyjeździe moment opuszczenia odcinka, a system na podstawie długości trasy i czasu przejazdu wylicza prędkość średnią. Jeśli przekracza ona dozwolony limit, dane trafiają do CANARD, gdzie rusza procedura mandatowa.
Ta metoda jest znacznie trudniejsza do oszukania niż klasyczny fotoradar. Nie da się zwolnić na sekundę przed masztem i znów przyspieszyć, bo liczy się cały przejazd. Właśnie dlatego GITD od kilku lat konsekwentnie stawia na OPP jako podstawowe narzędzie egzekwowania limitów na trasach szybkiego ruchu. Według danych przywoływanych przez serwisy motoryzacyjne w 2024 roku wszystkie działające wtedy odcinkowe pomiary zarejestrowały łącznie ponad 371 tysięcy wykroczeń, a najbardziej „urodzajny” punkt na autostradzie A4 między Kostomłotami a Kątami Wrocławskimi odnotował od stycznia 2024 roku ponad 51 tysięcy naruszeń.
Rozbudowa sieci nie jest przypadkowa. Znaczna część nowych instalacji jest finansowana z Krajowego Planu Odbudowy (KPO), a docelowa liczba urządzeń automatycznego nadzoru ma sięgnąć według zapowiedzi około 128 sztuk. Przed obecną falą uruchomień w Polsce działało około 70 czynnych odcinkowych pomiarów prędkości, więc skala rozbudowy jest naprawdę duża.
Kluczowe fakty w skrócie
- Operator: CANARD w strukturze GITD.
- Plan na 2026 rok: do 43 nowych lokalizacji odcinkowego pomiaru prędkości.
- Stan wyjściowy: około 70 czynnych OPP przed obecną falą uruchomień.
- Cel docelowy: około 128 urządzeń automatycznego nadzoru.
- Finansowanie: w dużej części ze środków Krajowego Planu Odbudowy.
- Zasada działania: pomiar średniej prędkości na całym oznakowanym odcinku, nie w jednym punkcie.
Które odcinki właśnie ruszają
Najświeższa fala uruchomień obejmuje osiem nowych odcinkowych pomiarów prędkości na autostradach i drogach ekspresowych oraz dwa dodatkowe fotoradary na drogach krajowych. Jak podają serwisy motoryzacyjne powołujące się na dane CANARD, urządzenia rozstawiono w newralgicznych miejscach: na obwodnicach dużych miast, w rejonach lotnisk i na szybkich odcinkach tranzytowych, gdzie kierowcy najczęściej przekraczają limity.
| Droga | Odcinek | Długość | Limit |
|---|---|---|---|
| S5 | Poznań Zachód-Stęszew | 9 km | 120 km/h |
| S6 | Gdańsk Lotnisko-Park Gdańsk | 3,8 km | 120 km/h |
| S8 | Kołaki-Mężenin (Podlasie) | 10,1 km | 120 km/h |
| A1 | Kutno Wschód-Piątek | 18 km | 140 km/h |
| A4 | Łagiewniki-Kraków Wieliczka | 3,8 km | 140 km/h |
| A1 | Piotrków Trybunalski Pd.-Dąbrowa | 19 km | 140 km/h |
| A1 | Zabrze Północ-Zabrze Zachód | 4,2 km | 140 km/h |
| DK81 | Ochaby Małe-Skoczów | 3,2 km | 70 km/h |
Do tego dochodzą dwa nowe fotoradary punktowe na drodze krajowej numer 9: w Cmolasie oraz w Głogowie Małopolskim, oba z limitem 50 km/h. To klasyczne urządzenia stacjonarne, które rejestrują prędkość chwilową, a nie średnią, ale w obu miejscowościach mają poprawić bezpieczeństwo pieszych na przelotowych odcinkach.
Warto zwrócić uwagę na jedną rzecz: aż trzy z ośmiu nowych OPP powstały na autostradzie A1, na trasie łączącej północ z południem kraju. To pokazuje, gdzie GITD widzi największy problem z nadmierną prędkością na dłuższych, monotonnych odcinkach, na których łatwo o rutynę i przekroczenie limitu bez świadomości, że licznik pokazuje już grubo ponad 140 km/h.
Co jeszcze w kalendarzu na to lato
Obecna fala to nie koniec. Według zapowiedzi kolejne odcinkowe pomiary prędkości mają zostać włączone do końca sierpnia 2026 roku. W planach lub w fazie testów technicznych znajdują się między innymi:
- S8 Marki-Radzymin na Mazowszu, około 10 km, limit 120 km/h, z uruchomieniem planowanym do sierpnia.
- S52 Bielsko-Biała-Jasienica na Śląsku, około 8 km, limit 120 km/h, instalacja gotowa, urządzenie czeka na aktywację.
- S3 Gorzów Wielkopolski-Międzyrzecz w Lubuskiem, około 14 km, limit 120 km/h, montaż w toku.
- DK7 Zakopianka, Rabka-Zdrój-Chabówka, około 6 km, limit 90 km/h, testy techniczne przed uruchomieniem w okolicach lipca lub sierpnia.
- DK94 Dąbrowa Górnicza-Sosnowiec, około 5 km, limit 70 km/h, start zaplanowany na sierpień.
Rozstrzał parametrów jest spory: długości nowych odcinków mieszczą się mniej więcej w przedziale 3–19 km, a limity od 70 do 140 km/h. To dobrze pokazuje, że OPP przestają być narzędziem zarezerwowanym wyłącznie dla autostrad. System coraz częściej trafia na drogi krajowe, w tym górskie trasy takie jak Zakopianka, gdzie liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo w rejonach zabudowanych i na łukach.
Co to znaczy dla kierowców i dla rynku
Dla przeciętnego kierowcy najważniejszy wniosek jest prosty: rośnie prawdopodobieństwo, że przekroczenie prędkości na szybkiej trasie skończy się mandatem. Odcinkowy pomiar prędkości jest bezlitosny dla tych, którzy traktują limit 140 km/h na autostradzie jako sugestię, a nie granicę. Przy średniej liczonej z kilkunastu kilometrów jazdy nie ma miejsca na chwilowe zrywy.
Z perspektywy rynku motoryzacyjnego rozbudowa nadzoru zbiega się w czasie z zaostrzaniem wymogów bezpieczeństwa w nowych autach. To dwa równoległe trendy: z jednej strony infrastruktura drogowa coraz dokładniej pilnuje prędkości, z drugiej producenci są zobowiązani montować systemy, które aktywnie wspierają kierowcę w utrzymaniu limitu. Inteligentny asystent prędkości, obowiązkowy w nowych modelach, potrafi ostrzegać o przekroczeniu, a odcinkowy pomiar egzekwuje to samo od zewnątrz. Więcej o zmianach w przepisach i taryfikatorze piszemy w tekście Prawo drogowe 2026: zmiany, mandaty, punkty karne.
Nie brakuje też głosów krytycznych. Część kierowców i komentatorów zwraca uwagę, że gęstniejąca sieć fotoradarów i OPP bywa odbierana bardziej jako narzędzie fiskalne niż realnie poprawiające bezpieczeństwo. GITD odpowiada danymi: na odcinkach objętych automatycznym nadzorem liczba wypadków i ich ofiar zwykle spada, bo kierowcy jadą wolniej i równiej. Prawda leży zapewne pośrodku, a kluczowe jest czytelne oznakowanie, które daje szansę na dostosowanie prędkości, zanim rozpocznie się pomiar.
Reakcje i głosy z branży
Serwisy motoryzacyjne, które śledzą rozbudowę systemu, podkreślają, że tempo uruchomień w 2026 roku jest wyraźnie szybsze niż w latach poprzednich. To efekt finansowania z KPO i presji na poprawę statystyk bezpieczeństwa na polskich drogach, które wciąż należą do trudniejszych w Unii Europejskiej. Według informacji przekazywanych przez CANARD nowe urządzenia są nowocześniejsze od pierwszej generacji sprzed dekady i pozwalają na sprawniejsze przetwarzanie zarejestrowanych naruszeń.
Eksperci od bezpieczeństwa ruchu przypominają jednocześnie, że sam pomiar to tylko część układanki. Równie istotne są remonty nawierzchni, poprawa oznakowania i egzekwowanie przepisów wobec najbardziej agresywnych kierowców. O tym, które systemy w samym aucie faktycznie ratują życie, a które są jedynie marketingowym dodatkiem, piszemy szerzej w poradniku Bezpieczeństwo na drodze 2026: ABS, ESP, ADAS.
Ile kosztuje przekroczenie prędkości w 2026 roku
Rozbudowa nadzoru boli tym bardziej, że obowiązujący taryfikator mandatów jest surowy. Za przekroczenie dozwolonej prędkości o kilkanaście kilometrów na godzinę kierowca zapłaci kilkaset złotych, a im większe przekroczenie, tym wyższa kwota i tym więcej punktów karnych. Przy najpoważniejszych naruszeniach mandat sięga tysiąca złotych i więcej, a recydywa, czyli powtórne popełnienie tego samego wykroczenia w krótkim czasie, potrafi podwoić stawkę.
W przypadku odcinkowego pomiaru prędkości dochodzi dodatkowy element: system rejestruje przejazd niezależnie od pory dnia i warunków, więc kierowca, który regularnie przekracza limit na tej samej trasie do pracy, ryzykuje serię mandatów. Dla kierowców zawodowych i osób jeżdżących służbowo to realny problem, bo utrata punktów i kolejne mandaty mogą przełożyć się na zawieszenie uprawnień. Warto pamiętać, że limit 24 punktów karnych dla kierowców z prawem jazdy dłużej niż rok wciąż obowiązuje, a dla świeżo upieczonych kierowców granica jest jeszcze niższa.
OPP, fotoradar i RedLight: czym się różnią
W debacie o nadzorze często myli się trzy różne narzędzia, którymi dysponuje CANARD. Warto je rozróżnić, bo każde działa inaczej i łapie inne przewinienia:
- Fotoradar mierzy prędkość chwilową w jednym punkcie. To najstarsza i najbardziej rozpoznawalna forma nadzoru, skuteczna głównie w miejscach o podwyższonym ryzyku, na przykład przy przejściach dla pieszych czy w rejonach szkół.
- Odcinkowy pomiar prędkości (OPP) liczy średnią z całego, kilkukilometrowego odcinka. Jest najskuteczniejszy na trasach szybkiego ruchu, bo wymusza równomierną, zgodną z limitem jazdę na dłuższym dystansie.
- RedLight rejestruje wjazd na skrzyżowanie na czerwonym świetle. To urządzenie skierowane przeciwko jednej z najgroźniejszych przyczyn wypadków w miastach.
W 2026 roku wszystkie trzy kategorie są rozbudowywane równolegle, co oznacza, że automatyczny nadzór staje się coraz bardziej kompleksowy. Kierowca, który do tej pory znał na pamięć lokalizacje kilku fotoradarów na swojej trasie, może się zdziwić, gdy okaże się, że ten sam odcinek jest teraz objęty również pomiarem średniej prędkości.
Polskie drogi wciąż na dorobku
Cała ta rozbudowa nadzoru ma szersze tło. Polska od lat plasuje się w gronie krajów Unii Europejskiej o wyższej niż średnia liczbie ofiar śmiertelnych w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, a nadmierna prędkość pozostaje jedną z głównych przyczyn najcięższych wypadków. Automatyczny nadzór jest tanim i skalowalnym sposobem na wymuszenie umiarkowania tam, gdzie policja fizycznie nie jest w stanie stać przy każdym kilometrze drogi.
Doświadczenia z zagranicy, przede wszystkim z Wielkiej Brytanii, Francji czy Holandii, pokazują, że odcinkowy pomiar prędkości potrafi trwale obniżyć średnią prędkość na objętych nim trasach i zredukować liczbę wypadków. Kluczem jest jednak konsekwencja i czytelność. Gdy kierowcy wiedzą, że pomiar naprawdę działa i że oznakowanie jest uczciwe, dostosowują się bez poczucia, że padli ofiarą pułapki. To właśnie ten efekt, a nie sam przychód z mandatów, jest deklarowanym celem GITD.
Co dalej i jak się przygotować
W praktyce najlepszą strategią pozostaje po prostu jazda zgodna z limitem, zwłaszcza na oznakowanych odcinkach. Znaki informujące o początku i końcu pomiaru są obowiązkowe, więc uważny kierowca ma szansę je zauważyć. Warto też pamiętać, że mapa CANARD z lokalizacjami wszystkich fotoradarów, odcinkowych pomiarów, urządzeń RedLight oraz punktów kontroli jest publicznie dostępna i regularnie aktualizowana.
Jeśli mandat już przyjdzie, a kierowca uważa, że został wystawiony niesłusznie, ma prawo się odwołać. Procedurę, terminy i wzór pisma opisujemy krok po kroku w materiale Odwołanie od mandatu krok po kroku. W przypadku odcinkowego pomiaru prędkości podważenie wyniku jest trudniejsze niż przy klasycznym fotoradarze, bo system opiera się na dwóch niezależnych rejestracjach i precyzyjnym pomiarze czasu, ale w razie błędów formalnych warto znać swoje prawa.
Pomocne bywają też aplikacje nawigacyjne, które ostrzegają o zbliżaniu się do znanego punktu pomiaru. Trzeba jednak podchodzić do nich z rozsądkiem: baza danych bywa nieaktualna, a nowo uruchomione odcinki mogą jeszcze nie figurować w systemie. Najpewniejszym rozwiązaniem pozostaje uważna obserwacja oznakowania i po prostu spokojna jazda, bo żadna aplikacja nie zastąpi zdrowego marginesu prędkości. Kierowcy, którzy jeżdżą dużo w trasie, powinni też pamiętać, że limity na drogach ekspresowych i autostradach potrafią się zmieniać wraz z remontami i tymczasową organizacją ruchu, a odcinkowy pomiar bywa ustawiany właśnie w rejonach robót drogowych.
Kolejne miesiące pokażą, jak nowe odcinki wpłyną na statystyki. Jedno jest pewne: sieć automatycznego nadzoru w Polsce w 2026 roku wyraźnie gęstnieje, a najszybsze trasy w kraju są coraz dokładniej obserwowane. Dla zwolenników dynamicznej jazdy to sygnał, by emocje zostawić na tor, a na publicznych drogach trzymać się limitów. Adrenalinę najlepiej dawkować tam, gdzie jest na nią miejsce, czyli na zamkniętym torze, a nie na autostradzie A1 w drodze na wakacje.
Ile nowych odcinkowych pomiarów prędkości powstanie w 2026 roku?
Plan na cały 2026 rok zakłada nawet 43 nowe lokalizacje odcinkowego pomiaru prędkości. Najświeższa fala uruchomień to osiem nowych OPP na autostradach i ekspresówkach oraz dwa dodatkowe fotoradary na drodze krajowej numer 9. Docelowo liczba urządzeń automatycznego nadzoru ma sięgnąć około 128 sztuk.
Jak działa odcinkowy pomiar prędkości?
System liczy średnią prędkość na całym oznakowanym odcinku drogi. Jedna kamera rejestruje wjazd, druga wyjazd, a urządzenie na podstawie długości trasy i czasu przejazdu wylicza średnią prędkość. Jeśli przekracza ona limit, sprawa trafia do CANARD i rusza procedura mandatowa. Chwilowe zwolnienie przed kamerą nic nie daje, bo liczy się cały przejazd.
Kto zarządza odcinkowymi pomiarami prędkości w Polsce?
Systemem zarządza CANARD, czyli Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, działające w strukturach Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Znaczna część nowych instalacji jest finansowana ze środków Krajowego Planu Odbudowy.
Gdzie sprawdzić lokalizacje wszystkich fotoradarów i OPP?
Oficjalna mapa prowadzona przez CANARD pokazuje położenie fotoradarów, odcinkowych pomiarów prędkości, urządzeń RedLight oraz punktów kontroli. Jest publicznie dostępna i regularnie aktualizowana, więc warto zajrzeć do niej przed dłuższą trasą.
Czy mandat z odcinkowego pomiaru prędkości można podważyć?
Można się od niego odwołać, choć jest to trudniejsze niż w przypadku klasycznego fotoradaru, bo system opiera się na dwóch niezależnych rejestracjach i precyzyjnym pomiarze czasu. W razie błędów formalnych warto znać procedurę, terminy i wzór odwołania.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis