Poniedziałek 31 sierpnia to ostatni dzień obowiązywania pakietu CPN, czyli rządowego programu „Ceny Paliwa Niżej”. Od wtorku stawka VAT na benzynę i olej napędowy wraca z 8 do 23 procent, a minister energii przestaje wyznaczać ceny maksymalne na stacjach. Analitycy rynku paliw zgodnie zapowiadają skok cen detalicznych rzędu 60–90 groszy na litrze, co oznacza najbardziej odczuwalną podwyżkę dla kierowców w tym roku.
Dla właścicieli aut spalinowych zmiana jest natychmiastowa i nie wymaga żadnej decyzji administracyjnej. Wystarczy, że o północy z poniedziałku na wtorek wygasa obwieszczenie ministra energii, a wraz z nim znika mechanizm, który przez dwa tygodnie sztucznie trzymał ceny na stacjach poniżej poziomu rynkowego.
Czym był pakiet CPN i dlaczego kończy się właśnie teraz
Program „Ceny Paliwa Niżej” opierał się na dwóch filarach. Pierwszym była obniżka stawki VAT na paliwa silnikowe z 23 do 8 procent. Drugim, znacznie bardziej kontrowersyjnym w branży, było ustalanie przez ministra energii górnych limitów cen brutto benzyny i oleju napędowego, obowiązujących wszystkie sieci detaliczne w kraju. Bez tego drugiego elementu obniżka podatku mogłaby zostać w całości przechwycona przez marże, zamiast trafić do kierowców.
Pakiet w obecnej odsłonie ruszył 17 sierpnia i od początku miał charakter tymczasowy. Rząd komunikował go jako rozwiązanie na końcówkę wakacji, wprost ograniczone datą 31 sierpnia. Wcześniejsza edycja programu, wprowadzona wiosną w reakcji na skok notowań ropy po wybuchu konfliktu z Iranem, wygasła z końcem czerwca. Według szacunków przywoływanych przez media pierwsza odsłona pakietu kosztowała budżet blisko 5 miliardów złotych, a sierpniowy powrót do mechanizmu to wydatek rzędu pół miliarda złotych.
Sama konstrukcja programu jest zresztą znajoma dla stałych czytelników. Wiosną pisaliśmy o tym, jak rząd przedłużał obniżoną stawkę VAT na paliwa do końca czerwca 2026 roku. Tamta decyzja była pierwszym sygnałem, że osłona cenowa ma charakter doraźny i będzie wygaszana etapami, a nie utrzymywana bezterminowo.
Na dziś nie ma sygnałów, by rząd planował kolejne przedłużenie. Komunikaty resortu energii z ostatnich dni dotyczyły wyłącznie limitów obowiązujących do końca sierpnia, bez zapowiedzi jakiegokolwiek mechanizmu przejściowego na wrzesień.
Kluczowe liczby: co obowiązuje dziś, a co od wtorku
Ostatnie obwieszczenie ministra energii Miłosza Motyki wyznaczyło ceny maksymalne na okres od soboty 29 do poniedziałku 31 sierpnia. Prognozy na pierwsze dni września pochodzą od analityków e-petrol.pl i dotyczą realnych cen detalicznych, a nie limitów, bo tych po 31 sierpnia już nie będzie.
| Paliwo | Cena maksymalna 29–31 sierpnia | Prognoza na pierwsze dni września | Szacowana zmiana |
|---|---|---|---|
| Benzyna Pb95 (E10) | 6,64 zł/l | 7,38–7,51 zł/l | ok. +0,74 do +0,87 zł/l |
| Benzyna Pb98 | 7,46 zł/l | 8,36–8,49 zł/l | ok. +0,90 do +1,03 zł/l |
| Olej napędowy | 7,31 zł/l | 8,19–8,33 zł/l | ok. +0,88 do +1,02 zł/l |
| Autogaz LPG | nieobjęty limitem | 2,89–2,97 zł/l | zmiana ograniczona |
Warto zwrócić uwagę na jedną rzecz, która często umyka w podsumowaniach. Prognozowane ceny wrześniowe nie są prostą sumą ceny maksymalnej i różnicy w VAT. Limity ministerialne były w ostatnich dniach ustawione poniżej poziomu, jaki wynikałby z samych kosztów zakupu, więc powrót do stawki podstawowej odsłania jednocześnie realny poziom rynkowy. Stąd rozbieżność między prostym rachunkiem podatkowym a tym, co pokażą tablice na stacjach.
Ile to kosztuje przy jednym tankowaniu
Przy pełnym baku o pojemności 50 litrów podwyżka przekłada się na 37 do 43,50 złotego więcej za benzynę oraz od 44 do 51 złotych więcej za olej napędowy. Dla kierowcy tankującego dwa razy w miesiącu oznacza to od około 75 do ponad 100 złotych dodatkowego wydatku miesięcznie, w zależności od paliwa i pojemności zbiornika.
W skali roku, przy typowym przebiegu 20 tysięcy kilometrów i średnim spalaniu na poziomie 7 litrów na 100 kilometrów, różnica sięga około 1000 do 1200 złotych. To kwota porównywalna z rocznym kosztem ubezpieczenia OC dla wielu kierowców, więc trudno traktować ją jako korektę bez znaczenia dla domowego budżetu. Pełny rozkład wydatków związanych z autem opisywaliśmy szczegółowo w tekście o tym, ile realnie kosztuje utrzymanie samochodu w 2026 roku.
Dlaczego to nie jest wyłącznie kwestia podatku
Powrót VAT do 23 procent odpowiada za większą część podwyżki, ale nie za całość. Druga warstwa problemu leży po stronie rynku hurtowego, gdzie sytuacja od kilku miesięcy pozostaje napięta.
Notowania ropy Brent w piątek 28 sierpnia utrzymywały się w rejonie 88 dolarów za baryłkę. W poniedziałkowy poranek, według danych przywoływanych przez serwisy branżowe, kontrakty poszły w górę o blisko 2 procent, do poziomu około 87,67 dolara za baryłkę. Znacznie ostrzej zareagował rynek samego oleju napędowego: notowania w portach ARA skoczyły w poniedziałek o 6,70 procent, do około 1303 dolarów za tonę.
Tło jest geopolityczne. Od wybuchu konfliktu z Iranem krajowa hurtowa stawka oleju napędowego wzrosła o 41,2 procent. Doniesienia o postępach rozmów irańsko-omańskich w sprawie tymczasowego korytarza transportowego w cieśninie Ormuz na moment schłodziły rynek, ale sytuacja pozostaje niestabilna. Ruch tankowców w rejonie Zatoki Perskiej wciąż jest ograniczony, a mniejsza dostępność surowca z Bliskiego Wschodu podtrzymuje wysokie ceny produktów rafineryjnych.
Widać to w krajowych cennikach hurtowych. 20 sierpnia hurtowa cena Ekodiesla w Orlenie wzrosła o kolejne 34 złote, do poziomu 6697 złotych za metr sześcienny. Pod koniec miesiąca notowania hurtowe nieco zelżały, ale wciąż utrzymywały się na poziomach, które przy stawce 23 procent VAT nie pozostawiają miejsca na tanie tankowanie.
To istotny niuans dla oceny całej sytuacji. Nawet gdyby rząd zdecydował się przedłużyć obniżony VAT, ceny i tak rosłyby, tyle że wolniej. Presja przychodzi z rynku surowcowego, a mechanizm podatkowy jedynie ją maskował.
Reakcje analityków
Analitycy Urszula Cieślak i Rafał Zywert spodziewają się wzrostu cen benzyny i oleju napędowego w przedziale od 60 do 90 groszy na litrze. Ich prognoza jest nieco ostrożniejsza od szacunków e-petrol.pl, które mówią o 70 do 90 groszy, ale kierunek pozostaje ten sam i żadna z analiz nie zakłada łagodnego przejścia.
Grzegorz Maziak z e-petrol.pl podsumował zbieg terminów bez owijania w bawełnę, zwracając uwagę, że tegoroczny powrót do szkoły będzie bolesny nie tylko dla uczniów, ale też dla kierowców. Data wygaśnięcia pakietu wypada bowiem dokładnie w momencie, w którym gospodarstwa domowe i tak mierzą się ze zwiększonymi wydatkami na początek roku szkolnego.
W praktyce oznacza to, że od wtorku Orlen, BP, Shell, MOL, Circle K, Moya i pozostali sprzedawcy detaliczni przestają być związani cenami maksymalnymi. Ustalanie stawek wraca do normalnego trybu konkurencyjnego, w którym o poziomie na pylonie decydują koszt zakupu, marża i lokalna konkurencja.
Co to oznacza dla rynku
Skutki wykraczają daleko poza pojedyncze tankowanie. Olej napędowy jest paliwem transportu drogowego, rolnictwa i budownictwa, więc skok o blisko złotówkę na litrze przekłada się na koszty w całym łańcuchu dostaw. Przy typowym zbiorniku ciągnika siodłowego o pojemności kilkuset litrów jedno napełnienie drożeje o kilkaset złotych, a przewoźnicy w większości nie mają możliwości natychmiastowego przerzucenia tego na stawki frachtowe.
Dla rolników wrzesień to szczyt prac polowych, a więc moment maksymalnego zużycia oleju napędowego. Zwrot akcyzy w paliwie rolniczym częściowo amortyzuje podwyżkę, ale rozlicza się go z opóźnieniem, więc bieżąca płynność i tak zostaje obciążona.
Transport i floty pod największą presją
Firmy transportowe i menedżerowie flot znajdują się w najtrudniejszej pozycji, bo ich kontrakty rozliczane są zwykle w cyklach miesięcznych lub kwartalnych. Klauzule paliwowe, które automatycznie indeksują stawkę frachtu do notowań, obejmują tylko część rynku. Reszta przewoźników przez najbliższe tygodnie będzie finansować podwyżkę z własnej marży, zanim uda się renegocjować warunki ze zleceniodawcami.
Podobny problem dotyczy usług, w których paliwo jest ukrytym składnikiem ceny: kurierów, firm budowlanych, serwisów mobilnych i przewozów osobowych. Tam podwyżka rozejdzie się po rynku z opóźnieniem kilku tygodni, ale rozejdzie się na pewno. To właśnie ten kanał, a nie sama cena na pylonie, decyduje o tym, że wzrost cen paliw jest traktowany jako czynnik proinflacyjny.
W przypadku flot leasingowanych i aut w abonamentach z pakietem paliwowym rachunek trafi do klienta dopiero przy kolejnym rozliczeniu okresowym. Warto sprawdzić, na jakiej zasadzie skonstruowany jest limit paliwowy w umowie, bo część kontraktów zakłada rozliczenie po cenie rzeczywistej, a nie po stawce z dnia podpisania.
Kalkulacja napędu wraca do gry
Zmiana relacji cenowych między paliwami wpływa też na to, co realnie opłaca się kupić. Przy oleju napędowym w okolicach 8,30 złotego za litr i benzynie w rejonie 7,45 złotego premia za diesla znów rośnie, co przesuwa próg opłacalności tego napędu w stronę wyższych przebiegów rocznych. Kto jeździ mniej niż kilkanaście tysięcy kilometrów rocznie, przy takich cenach coraz trudniej uzasadni dopłatę do wersji wysokoprężnej. Rozpisaliśmy ten rachunek w porównaniu diesla, benzyny i hybrydy przy 20 tysiącach kilometrów rocznie.
Wyraźnym wygranym tej zmiany jest autogaz. LPG nie było objęte limitami ministerialnymi i nie korzystało z obniżonej stawki VAT w tym samym zakresie, więc prognozowany przedział 2,89 do 2,97 złotego za litr oznacza, że relacja ceny LPG do benzyny znów robi się atrakcyjna. Przy takim rozstrzale koszt przejechania 100 kilometrów na gazie potrafi być niższy o połowę, co przywraca sens instalacjom gazowym w autach o wyższych przebiegach. Praktyczne aspekty tego wyboru opisaliśmy w poradniku o używanych autach z instalacją LPG.
Podobny mechanizm dotyczy elektryków i hybryd plug-in. Każda podwyżka cen paliw płynnych skraca okres zwrotu z wyższej ceny zakupu auta z gniazdkiem, zwłaszcza przy ładowaniu w domu z taryfy nocnej. Nie jest to zmiana rewolucyjna po jednym wrześniu, ale kolejna cegiełka w kalkulacji, którą wielu kupujących odkłada na później.
Jak wyglądał ten rok na stacjach
Wygaśnięcie pakietu warto oglądać na tle całego 2026 roku, bo to nie jest pierwszy zwrot akcji. Wiosną, po skoku notowań ropy związanym z konfliktem z Iranem, rząd sięgnął po obniżkę VAT jako narzędzie osłonowe. Pierwsza odsłona pakietu przetrwała do końca czerwca. Po jej wygaszeniu ceny detaliczne poszły w górę, a w połowie sierpnia olej napędowy osiągnął rekordowy poziom około 8,22 złotego za litr, przy benzynie Pb95 w okolicach 7,55 złotego.
To właśnie te wartości sprowokowały powrót do mechanizmu 17 sierpnia. Warto je zapamiętać, bo stanowią naturalny punkt odniesienia dla wrześniowych prognoz. Przewidywane 8,19–8,33 złotego za litr diesla oznacza w praktyce powrót w okolice sierpniowego rekordu, a nie jego przebicie. Dla benzyny prognozowany przedział 7,38–7,51 złotego wypada nieco poniżej poziomu sprzed uruchomienia pakietu.
Innymi słowy, wrzesień nie zapowiada nowych rekordów, tylko powrót do stanu, który obowiązywał przed dwutygodniową przerwą. Wrażenie gwałtownego skoku bierze się z tego, jak nisko zeszły ceny w drugiej połowie sierpnia, a nie z tego, że rynek nagle wystrzelił.
Gdzie realnie da się zaoszczędzić
Po zniknięciu cen maksymalnych wraca też zjawisko, którego przez dwa tygodnie praktycznie nie było: duże różnice między stacjami. Przy sztywnych limitach cenniki w całym kraju zbiegały się do jednego poziomu. Od wtorku rozstrzał między najtańszą a najdroższą stacją w tym samym mieście może ponownie sięgnąć 30 do 50 groszy na litrze, a na odcinkach autostradowych bywa większy.
Praktyczne wnioski są dwa. Po pierwsze, tankowanie na trasie w miejscu przypadkowym staje się znów wyraźnie droższe od zaplanowanego postoju. Po drugie, programy lojalnościowe i karty paliwowe, których wartość przy cenach regulowanych była marginalna, znów zaczynają realnie ważyć w rachunku.
Co dalej
Najbliższe dni pokażą, jak szybko stacje przełożą wygaśnięcie limitów na tablice cenowe. Doświadczenie poprzednich wygaszeń podpowiada, że proces nie jest jednorazowy. Część sieci podnosi ceny natychmiast po zmianie stawki podatku, część rozkłada podwyżkę na kilka dni, żeby nie odstraszyć klientów skokiem o niemal złotówkę z dnia na dzień. Stacje przy trasach tranzytowych i przy autostradach zwykle reagują szybciej niż punkty w mniejszych miejscowościach, gdzie konkurencja lokalna wymusza ostrożność.
Drugą zmienną jest sam rynek surowcowy. Jeśli rozmowy dotyczące korytarza w cieśninie Ormuz przyniosą trwałe rozwiązanie, notowania oleju napędowego mogą się cofnąć, a wrześniowy szczyt okazałby się przejściowy. Scenariusz odwrotny, czyli kolejne zakłócenia w dostawach z Bliskiego Wschodu, oznaczałby, że prognozowane 8,33 złotego za litr diesla nie jest górną granicą.
Trzecim czynnikiem pozostaje polityka. Rząd nie zapowiedział przedłużenia pakietu, ale wcześniejsze doświadczenia pokazują, że przy odpowiednio dużym skoku cen temat wraca. Kluczowe będą pierwsze pełne tygodnie września i to, czy realne ceny detaliczne zatrzymają się w prognozowanych widełkach, czy je przebiją.
Dla kierowców praktyczny wniosek na dziś jest prosty. Poniedziałek to ostatnia doba obowiązywania cen maksymalnych, więc pełny bak zatankowany przed wtorkiem to realna oszczędność rzędu kilkudziesięciu złotych. To jednorazowy zysk, który nie zmienia obrazu całego września, ale w tym konkretnym tygodniu ma wymierną wartość.
Kiedy dokładnie kończy się pakiet CPN?
Program „Ceny Paliwa Niżej” obowiązuje do końca poniedziałku 31 sierpnia 2026 roku. Od wtorku 1 września stawka VAT na benzynę i olej napędowy wraca do 23 procent, a ceny maksymalne wyznaczane przez ministra energii przestają obowiązywać.
O ile realnie zdrożeje paliwo od 1 września?
Analitycy szacują wzrost o 60 do 90 groszy na litrze. Prognozy e-petrol.pl na pierwsze dni września mówią o 7,38–7,51 zł za litr benzyny Pb95, 8,36–8,49 zł za Pb98 oraz 8,19–8,33 zł za olej napędowy. Ceny maksymalne obowiązujące 29–31 sierpnia wynosiły odpowiednio 6,64 zł, 7,46 zł i 7,31 zł.
Czy rząd może jeszcze przedłużyć obniżony VAT na paliwa?
Na dzień publikacji nie ma takich zapowiedzi. Komunikaty resortu energii dotyczyły wyłącznie limitów obowiązujących do 31 sierpnia. Formalnie przedłużenie jest możliwe, ale wymagałoby nowej decyzji, której na ten moment nie ogłoszono.
Czy podwyżka obejmie też LPG?
Autogaz nie był objęty cenami maksymalnymi, więc zmiana dotyka go w znacznie mniejszym stopniu. Prognozowany przedział na początek września to 2,89–2,97 zł za litr, co poprawia relację ceny LPG do benzyny i zwiększa opłacalność instalacji gazowej przy wyższych przebiegach.
Dlaczego ceny rosną bardziej, niż wynikałoby to z samej zmiany VAT?
Bo limity ministerialne były w ostatnich dniach ustawione poniżej poziomu rynkowego. Ich wygaśnięcie odsłania rzeczywisty koszt zakupu paliwa, na który nakłada się napięta sytuacja na rynku hurtowym. Krajowa hurtowa stawka oleju napędowego wzrosła o 41,2 procent od wybuchu konfliktu z Iranem, a notowania diesla w portach ARA skoczyły w poniedziałek o 6,70 procent.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis