Pascal Wehrlein po raz drugi w karierze zostaje mistrzem świata Formuły E. Niemiec z zespołu Porsche przypieczętował tytuł w niedzielnym finale w Londynie, mimo że sam nie zdobył w tym wyścigu ani jednego punktu. O rozstrzygnięciu zdecydowały wydarzenia w końcówce wyścigu, które kierowca Porsche określił po mecie jako jedne z najbardziej niesportowych, jakie widział.
Sezon 2025/26 zamknął się w Londynie w scenerii, jakiej seria elektrycznych jednomiejscówek nie miała od lat: trzech kierowców z realnymi szansami na tytuł, dwa wyścigi w jeden weekend, koniec ery Gen3 i pożegnanie jednego z najbardziej utytułowanych producentów w historii mistrzostw. Wyścig wygrał Taylor Barnard z DS Penske, ale to nie zwycięzca był głównym bohaterem dnia.
Jak wyglądała sytuacja przed finałem
Do Londynu Formuła E przyjechała z układem tabeli, który praktycznie gwarantował dramaturgię. Przed sobotnim wyścigiem prowadził Jake Dennis z Andretti, mając na koncie 146 punktów. Drugi był Mitch Evans z Jaguar TCS Racing ze 144 punktami, a trzeci Pascal Wehrlein ze 141. Różnica między liderem a trzecim kierowcą wynosiła zaledwie pięć oczek, czyli mniej niż wartość jednego dobrego wyniku.
Sobota należała w całości do Niemca. Wehrlein wywalczył pole position, wygrał pierwszy wyścig londyńskiego dubletu i powiększył dorobek o komplet punktów wraz z bonusem za najlepszy czas kwalifikacji. Drugi na mecie był Dennis, trzeci Antonio Felix da Costa z Jaguara, a Evans dojechał dopiero ósmy. Szczegółowo opisywaliśmy ten wyścig w relacji Wehrlein wygrywa w Londynie i obejmuje prowadzenie w Formule E.
Po sobocie tabela wyglądała już inaczej: Wehrlein 169 punktów, Dennis 164, Evans 148. Niemiec przejął prowadzenie, ale przewaga pięciu punktów nad Dennisem oznaczała, że wystarczyła jedna kraksa, jedna kara albo jedna nieudana strategia energetyczna, by tytuł zmienił właściciela. Matematycznie w grze pozostawała też trójka z Jaguara, choć Evans potrzebował już splotu bardzo korzystnych okoliczności.
Kluczowe fakty z niedzielnego finału
Niedzielny wyścig na torze wokół londyńskiego centrum wystawienniczego ExCeL wygrał Taylor Barnard, kierowca DS Penske. Brytyjczyk pojechał bezbłędnie i utrzymał prowadzenie do mety, dowożąc do końca niespełna sekundę przewagi nad drugim Nyckiem de Vriesem. Trzecie miejsce zajął Edoardo Mortara, co dało zespołowi Mahindra Racing komplet dwóch miejsc na podium.
| Pozycja | Kierowca | Zespół | Punkty |
|---|---|---|---|
| 1 | Taylor Barnard | DS Penske | 25 |
| 2 | Nyck de Vries | Mahindra Racing | 18 |
| 3 | Edoardo Mortara | Mahindra Racing | 15 |
| 4 | Mitch Evans | Jaguar TCS Racing | 12 |
Z perspektywy walki o tytuł najważniejsze były jednak pozycje poza czołówką. Wehrlein dojechał do mety daleko poza pierwszą dziesiątką i nie dopisał do dorobku ani jednego punktu. Jake Dennis skończył wyścig ze stratą okrążenia, również bez punktów. Mitch Evans zameldował się na czwartej pozycji, co dało mu 12 oczek, ale w tej sytuacji było to za mało, by przeskoczyć Niemca w klasyfikacji generalnej.
Ostateczny bilans: Wehrlein kończy sezon z 169 punktami, o pięć więcej niż Dennis, i sięga po drugi tytuł mistrza świata Formuły E. Dołącza tym samym do Jeana Erica Vergne’a jako jedyny dwukrotny mistrz w historii serii. Co ciekawe, pierwszy tytuł Niemiec również wywalczył w finale rozgrywanym w Londynie, w sezonie 2023/24.
Tor, który dodał finałowi charakteru
Londyński obiekt jest jednym z najbardziej nietypowych w kalendarzu światowego motorsportu. Trasa wokół centrum wystawienniczego ExCeL prowadzi częściowo halą wystawienniczą, a częściowo ulicami dzielnicy dokowej, przez co kierowcy w trakcie jednego okrążenia przenoszą się z zadaszonego wnętrza na otwarty odcinek nad wodą. Dla zespołów oznacza to zmienną przyczepność i różnice temperatur nawierzchni w obrębie jednego kółka.
Tor jest przy tym wąski i ciasny, z krótkimi prostymi i licznymi zakrętami pod kątem prostym. Wyprzedzanie wymaga tu albo dużej różnicy tempa, albo agresywnego wejścia pod hamowanie, co przy walce o tytuł podnosi ryzyko kontaktu. Oba weekendowe wyścigi potwierdziły tę charakterystykę, a niedzielne rozstrzygnięcie zapadło właśnie w strefach hamowania, nie na prostych.
Weekend rozegrano w dniach 15–16 sierpnia, w formule dwóch pełnych wyścigów z osobnymi kwalifikacjami. Taki układ oznaczał, że kierowcy mieli w ciągu dwóch dni do zdobycia dwa komplety punktów, i to właśnie sobotni komplet Wehrleina okazał się ostatecznie decydujący.
Manewr, który zdecydował o mistrzostwie
Kluczowy moment wyścigu nie miał nic wspólnego z walką o zwycięstwo. W drugiej połowie dystansu Antonio Felix da Costa, jadący dla Jaguara, wypchnął Wehrleina szeroko w zakręcie numer 19. Niemiec stracił kilka pozycji i spadł poza jedenastą lokatę, co bezpośrednio pomagało Mitchowi Evansowi, zespołowemu partnerowi da Costy, w walce zarówno o tytuł kierowców, jak i o mistrzostwo zespołów.
Chwilę później Wehrlein próbował odrabiać straty i zaatakował Dennisa w zakręcie numer 16. Manewr skończył się kontaktem z Joelem Erikssonem, którego Envision obróciło się na torze. W efekcie obaj pretendenci do tytułu, Wehrlein i Dennis, zostali odrzuceni na końcowe pozycje stawki, a mistrzostwo rozstrzygnęło się na korzyść tego, który przyjechał do Londynu z lepszą pozycją wyjściową po sobocie.
Według relacji serwisów branżowych sędziowie nie nałożyli za te zdarzenia kar, które zmieniłyby rozstrzygnięcie klasyfikacji generalnej. Sytuacja jest jednak dokładnie tym, czego Formuła E przez lata starała się unikać: tytuł rozstrzygnięty nie tempem, lecz kontaktem i decyzją zespołową w końcówce ostatniego wyścigu sezonu.
Kim jest nowy stary mistrz
Pascal Wehrlein nie jest w motorsporcie postacią nową. Niemiec ma za sobą tytuł mistrza DTM z 2015 roku oraz epizod w Formule 1, gdzie ścigał się w barwach Manora i Saubera. Przejście do Formuły E okazało się dla niego decyzją, która zdefiniowała drugą część kariery: w serii elektrycznych jednomiejscówek zbudował pozycję czołowego kierowcy i związał się z fabrycznym projektem Porsche.
Pierwszy tytuł wywalczył w sezonie 2023/24 i również wtedy rozstrzygnięcie zapadło w Londynie. Dwa mistrzostwa zdobyte w tym samym miejscu to symetria, która w serii zmieniającej kalendarz niemal co roku zdarza się rzadko. Po niedzieli Wehrlein jest jedynym poza Jeanem Erikiem Vergne’em kierowcą z dwoma tytułami Formuły E, co w mistrzostwach rozgrywanych od 2014 roku ma spore znaczenie historyczne.
Dla Porsche jest to potwierdzenie, że fabryczny program w Formule E dojrzał. Niemiecki producent przez pierwsze sezony w serii pełnił rolę zespołu z potencjałem, ale bez regularnych wyników. Obecny sezon zamyka z tytułem producentów, tytułem kierowców i drugim miejscem w klasyfikacji zespołów, przegranym na korzyść Jaguara.
Reakcje po mecie
Wehrlein nie ukrywał emocji. Odnosząc się do zachowania da Costy, powiedział, że było to jedno z najbardziej niesportowych i niesprawiedliwych zagrań, jakie widział. Jego wypowiedź szybko obiegła branżowe serwisy i stała się głównym wątkiem pomeczowych komentarzy, przykrywając nawet zwycięstwo Barnarda.
Z drugiej strony trudno mówić o złamaniu regulaminu. Da Costa i Evans jadą dla tej samej ekipy, a Jaguar walczył w Londynie o mistrzostwo zespołów, w którym liczy się dorobek obu kierowców. Praca zespołowa w takich okolicznościach jest w motorsporcie standardem, a granica między twardą obroną pozycji a jazdą nieczystą pozostaje jedną z najbardziej spornych kwestii w wyścigach.
Dla Dennisa finał jest szczególnie bolesny. Brytyjczyk prowadził w klasyfikacji przed przyjazdem do Londynu, przegrał sobotę o jedną pozycję, a w niedzielę stracił okrążenie i zakończył sezon bez punktów w decydującym wyścigu. Pięć punktów różnicy w skali całego sezonu to mniej niż wartość jednego wyprzedzania w pierwszej trójce.
Co to oznacza dla serii
Niedziela w Londynie zamknęła kilka spraw naraz. Mistrzostwo zespołów trafiło do Jaguar TCS Racing, który przyjechał na finał z czternastopunktową przewagą nad Porsche i obronił ją dzięki czwartemu miejscu Evansa. Brytyjska ekipa zdobyła tym samym drugi tytuł zespołowy w ciągu trzech sezonów, i to na własnym terenie, bo Londyn jest jej domowym wyścigiem.
Porsche może natomiast mówić o sezonie mieszanym w statystyce, ale bardzo udanym w kategoriach, które dla producenta liczą się najbardziej. Niemcy zapewnili sobie mistrzostwo producentów jeszcze przed Londynem, podczas dubletu w Tokio, a teraz dołożyli do tego tytuł kierowców. Utrata mistrzostwa zespołów na rzecz Jaguara jest jedyną rysą na tym bilansie.
Londyński weekend był również ostatnim w erze Gen3. Od kolejnego sezonu Formuła E przechodzi na nową generację bolidów, co oznacza zmiany w konstrukcji, napędzie i sposobie zarządzania energią. Dla zespołów to reset, który historycznie w tej serii zawsze przetasowywał układ sił. Kto dominował w jednej generacji, niekoniecznie utrzymywał pozycję w następnej.
DS Automobiles kończy przygodę z Formułą E
Zwycięstwo Barnarda ma jeszcze jeden wymiar. DS Penske pojechało w Londynie w ostatnim wyścigu w barwach DS Automobiles, bo francuska marka ze stajni Stellantis potwierdziła wcześniej wycofanie się z serii po sezonie 2025/26. Na pożegnanie zespół przygotował specjalne złote malowanie, a zwycięstwo w ostatnim starcie jest domknięciem tej historii w stylu, o jakim marketing marki mógł tylko marzyć.
Bilans DS w Formule E jest imponujący. Według oficjalnego komunikatu producenta marka zamyka przygodę z serią z dorobkiem co najmniej 18 zwycięstw i 55 miejsc na podium, a także czterech tytułów mistrzowskich: dwóch w klasyfikacji kierowców, z Jeanem Erikiem Vergne’em i Antonio Felixem da Costą, oraz dwóch zespołowych, wywalczonych we współpracy z ekipą Techeetah. Współpraca z zespołem Jaya Penske trwała od początku cyklu Gen3.
W tle pojawiają się doniesienia o możliwym wejściu do serii marki Opel jako drugiego reprezentanta grupy Stellantis od sezonu 2026/27. Na razie są to jednak informacje nieoficjalne i seria nie potwierdziła składu stawki na kolejny rok.
Rozkazy zespołowe, czyli spór bez rozstrzygnięcia
Zdarzenie z Londynu wraca do jednej z najstarszych dyskusji w motorsporcie: gdzie kończy się dozwolona taktyka zespołowa, a zaczyna wypaczanie rywalizacji. W seriach, w których punktuje się zarówno kierowców, jak i zespoły, interesy tych dwóch klasyfikacji regularnie się rozjeżdżają. Kierowca, który nie walczy już o własny wynik, ma realny wpływ na to, kto zostanie mistrzem.
Regulaminy zwykle zakazują wyłącznie jazdy niebezpiecznej i celowego spowodowania kolizji, natomiast twarda obrona pozycji czy utrudnianie wyprzedzania rywalowi zespołowego partnera mieszczą się w granicach przepisów. Właśnie dlatego takie sytuacje kończą się najczęściej nie karą, lecz sporem medialnym, a poszkodowany kierowca ma do dyspozycji głównie mikrofon.
W praktyce oznacza to, że decyzja podjęta w kilka sekund na torze rozstrzyga o wyniku pracy kilkudziesięciu osób przez cały sezon. Formuła E nie jest tu wyjątkiem, podobne kontrowersje przechodziły Formuła 1, MotoGP i mistrzostwa świata w rajdach. Różnica polega na tym, że tutaj rozegrało się to w ostatnim wyścigu ery Gen3, przy trzech kierowcach wciąż liczących się w walce o tytuł.
Dlaczego ten sezon był inny
Formuła E przez kilka lat mierzyła się z zarzutem, że tytuł rozstrzyga w niej głównie zarządzanie energią, a nie ściganie. Sezon 2025/26 przełamał ten schemat na poziomie samej rywalizacji: do ostatniego weekendu w grze pozostawała trójka kierowców z trzech różnych zespołów, a przewagi liczone były w pojedynczych punktach, nie w dziesiątkach.
Z drugiej strony finał pokazał również słabość formuły dubletu na koniec sezonu. Kierowca, który wygrał sobotę z pole position i zbudował przewagę czystym tempem, w niedzielę został zepchnięty na koniec stawki w wyniku manewru rywala z innego zespołu. Tytuł się obronił, ale sposób, w jaki to się stało, będzie tematem dyskusji przez całą przerwę między sezonami.
Dla polskich kibiców Formuła E pozostaje serią bez własnego reprezentanta w stawce, ale rosnące znaczenie napędów elektrycznych w motorsporcie sprawia, że mistrzostwa są uważnie obserwowane przez producentów obecnych na rynku nad Wisłą. Technologie testowane w Formule E, zwłaszcza w obszarze rekuperacji i szybkiego ładowania, systematycznie przenikają do samochodów drogowych. Podobny kierunek widać w prototypach pokazywanych na imprezach branżowych, o czym pisaliśmy przy okazji debiutu modelu Alpine A110 FUTURE.
Co dalej
Formuła E wraca na tor dopiero w kolejnym sezonie, już w nowej generacji sprzętu. Do tego czasu najważniejszymi tematami będą transfery kierowców, potwierdzenie składu stawki po odejściu DS oraz testy nowych bolidów. Wehrlein wchodzi w przerwę jako mistrz z dwoma tytułami na koncie i naturalny punkt odniesienia dla rywali.
Kalendarz motorsportowy nie zwalnia jednak tempa. W najbliższych tygodniach uwaga kibiców przenosi się na Formułę 1, która wraca po przerwie wakacyjnej, oraz na kolejne rundy MotoGP i WRC. Przegląd terminów w najważniejszych seriach zebraliśmy w tekście Sezon wyścigowy 2026: F1, WRC, MotoGP, IndyCar, Le Mans.
Otwarte pozostaje pytanie, czy Formuła E wyciągnie wnioski z londyńskiego finału i doprecyzuje przepisy dotyczące obrony pozycji przez kierowców niewalczących już o własny wynik. Seria ma za sobą jeden z najbardziej emocjonujących sezonów w historii i zarazem rozstrzygnięcie, które przez najbliższe miesiące będzie budzić spory.
FAQ
Kto został mistrzem Formuły E w sezonie 2025/26?
Tytuł zdobył Pascal Wehrlein z zespołu Porsche. Niemiec zakończył sezon z 169 punktami, o pięć więcej niż drugi Jake Dennis z Andretti. Jest to jego drugi tytuł mistrza świata Formuły E, po triumfie w sezonie 2023/24.
Dlaczego Wehrlein zdobył tytuł, mimo że nie punktował w finale?
Do niedzielnego wyścigu przystępował z pięcioma punktami przewagi nad Jakiem Dennisem, wypracowanymi zwycięstwem w sobotnim wyścigu. W finale żaden z nich nie zdobył punktów, więc różnica się utrzymała. Mitch Evans, trzeci pretendent, dojechał czwarty i zdobył 12 punktów, co okazało się niewystarczające.
Kto wygrał niedzielny wyścig w Londynie?
Zwycięstwo odniósł Taylor Barnard z zespołu DS Penske. Drugie miejsce zajął Nyck de Vries, trzecie Edoardo Mortara, obaj reprezentujący Mahindra Racing.
O co chodzi w kontrowersji z udziałem da Costy?
Antonio Felix da Costa, kierowca Jaguara, wypchnął Wehrleina szeroko w zakręcie numer 19, przez co Niemiec spadł w stawce. Manewr pomagał zespołowemu partnerowi da Costy, Mitchowi Evansowi, w walce o tytuł i o mistrzostwo zespołów. Wehrlein po mecie nazwał to jednym z najbardziej niesportowych zagrań, jakie widział.
Kto zdobył mistrzostwo zespołów?
Mistrzostwo zespołów wywalczył Jaguar TCS Racing, który przyjechał na finał z czternastopunktową przewagą nad Porsche i utrzymał ją dzięki czwartemu miejscu Mitcha Evansa. Porsche zapewniło sobie natomiast wcześniej tytuł w klasyfikacji producentów.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis