Powrót wolnossących silników V8 do Formuły 1 przestał być paddockową anegdotą, a stał się scenariuszem, nad którym FIA i właściciel serii pracują na poważnie. Mohammed Ben Sulayem publicznie wskazał sezon 2030 jako cel, a szef F1 Stefano Domenicali od miesięcy powtarza, że popiera ten kierunek. Weekend w Zandvoort, ostatni holenderski Grand Prix w obecnej umowie promotorskiej, znów wypchnął temat na pierwszy plan.
Stawką nie jest wyłącznie dźwięk. Chodzi o to, jak będzie wyglądać technologiczny fundament mistrzostw świata przez kolejną dekadę, ile będzie kosztować i którzy producenci zostaną przy stole.
Co powiedzieli szefowie F1 i FIA
Najmocniejsze zdanie padło z ust prezydenta FIA. Mohammed Ben Sulayem w wypowiedziach z maja 2026 roku, cytowanych przez branżowe serwisy, nie zostawił wątpliwości co do intencji federacji. „To nadchodzi, o tak, to nadchodzi. Ostatecznie to kwestia czasu”, stwierdził. Uzasadnił też wybór konkretnej architektury: „Najpopularniejszy i najłatwiejszy w pracy jest V8. Dostajesz dźwięk, mniejszą złożoność, niską masę”.
Prezydent FIA podał również konkretną datę. „Celuję w 2030 rok, rok przed dojrzałością regulaminu. To się wydarzy”, powiedział. Przy okazji zamknął dyskusję o powrocie V10, argumentując, że producenci nie oferują już silników V10 w samochodach drogowych, więc taka jednostka nie miałaby żadnego przełożenia na ich portfolio.
Stefano Domenicali od początku ustawił się po tej samej stronie sporu. W wywiadzie dla francuskiego „L’Equipe”, relacjonowanym pod koniec maja, szef Formuły 1 powiedział wprost: „Tysiąc procent, zawsze tak mówiłem. W pełni popieram wizję prezydenta FIA”. Dodał opis docelowego produktu: „Z paliwem zrównoważonym, lżejszymi samochodami i silnikami V8 wracamy do czystej esencji sportu motorowego. To jest to, co zawsze kochałem”.
W połowie sierpnia, według relacji serwisu Motorsport Week, Domenicali doprecyzował filozofię przyszłego regulaminu, choć tym razem nie użył słowa V8. „Głównym celem przyszłych przepisów jest maksymalne uproszczenie rzeczy”, stwierdził, wskazując na „lżejsze samochody z paliwem zrównoważonym i oczywiście elektryfikacją”. Podkreślił też, że kierowca musi zachować możliwość atakowania przez pełny dystans, bez ciągłego zarządzania energią.
Silniki 2026: skąd wzięła się awantura
Żeby zrozumieć, dlaczego temat V8 wraca akurat teraz, trzeba spojrzeć na to, co Formuła 1 wprowadziła w tym sezonie. Regulamin jednostek napędowych na 2026 rok był największą zmianą od 2014 roku i od pierwszych wyścigów budzi kontrowersje.
| Element | Do 2025 | Od 2026 |
|---|---|---|
| Silnik spalinowy | 1,6 l V6 turbo | 1,6 l V6 turbo |
| MGU-H | tak | usunięte |
| Maksymalna moc MGU-K | 120 kW | do 350 kW |
| Podział mocy spalinowa/elektryczna | ok. 80:20 | ok. 50:50 |
| Paliwo | częściowo biokomponenty | w 100 procentach zrównoważone |
| Przepływ paliwa | ok. 100 kg/h | ok. 75 kg/h |
Usunięcie MGU-H miało obniżyć próg wejścia dla nowych producentów, bo była to najbardziej skomplikowana i najdroższa część układu. Potrojenie mocy elektrycznej miało z kolei podnieść znaczenie odzysku energii. Efekt uboczny okazał się jednak dotkliwy: przy niemal równym podziale mocy i ograniczonej możliwości odzyskiwania energii na długich prostych kierowcy zaczęli zdejmować gaz tam, gdzie wcześniej jechali pełnym otwarciem przepustnicy.
Najgłośniej zabrzmiało to na Spa-Francorchamps. Max Verstappen porównał tegoroczne osiągi na prostych do poziomu Formuły 3, a wcześniej określił nową formułę mianem „Formuły E na sterydach”. Lewis Hamilton dorzucił, że zrozumienie nowych przepisów wymaga niemal dyplomu. To nie były pojedyncze wyrwane zdania, tylko powtarzany przez cały sezon motyw, który przeniósł się z konferencji prasowych do gabinetów FIA. Podobne napięcia widać zresztą także po stronie aerodynamiki, o czym pisaliśmy przy okazji sporu o skrzydła typu „Macarena”.
Poprawki na 2027 i 2028 są już przesądzone
Federacja nie czekała z reakcją do końca cyklu. 10 czerwca 2026 roku FIA oficjalnie poinformowała, że interesariusze uzgodnili pakiet zmian w regulaminie technicznym, sportowym i finansowym na lata 2027 i 2028. W komunikacie federacja opisała go jako „etapowe zrównoważenie udziału silnika spalinowego i systemu odzysku energii” oraz działania dotyczące mocy jednostki spalinowej, przepływu energii paliwa i rozwinięcia mocy z ERS. Formalne zatwierdzenie odbyło się na posiedzeniu Światowej Rady Sportów Motorowych 23 czerwca 2026 roku w Makau.
Sam komunikat FIA nie zawierał liczb, ale relacje branżowe podają dość spójny obraz nadchodzących korekt.
| Rok | Podział spalinowa/elektryczna | Kluczowe zmiany |
|---|---|---|
| 2026 | ok. 50:50 | stan wyjściowy nowego regulaminu |
| 2027 | ok. 58:42 | moc spalinowa w górę o ok. 20 kW, maksymalne rozwinięcie ERS w dół o ok. 50 kW, odzysk wyższy o ok. 25 kW na okrążenie |
| 2028 | ok. 60:40 | dalsze przesunięcie akcentu na silnik spalinowy |
Do tego dochodzą zmiany spoza obszaru napędu: uproszczona aerodynamika podłogi, przebudowane testy ugięcia elementów, podniesienie minimalnej masy kierowcy wraz z balastem do 82 kg oraz wydłużenie przedsezonowych testów z trzech do czterech dni. Pojawić się mają także tryby rozwinięcia mocy zależne od prędkości oraz osobny tryb wyprzedzania.
To istotne rozróżnienie, o którym łatwo zapomnieć w dyskusji o V8. Poprawki na 2027 i 2028 to łatanie obecnej formuły. Powrót ośmiu cylindrów to zupełnie nowy rozdział, który zacząłby się dopiero na przełomie dekad.
Jak miałby wyglądać silnik na 2030 rok
Tutaj kończą się pewniki. FIA nie opublikowała jeszcze projektu regulaminu jednostek napędowych na 2030 rok, więc każdy szczegół techniczny należy traktować jako kierunek, a nie zapis w przepisach.
Z wypowiedzi Ben Sulayema wynika, że hybryda nie zniknie całkowicie, ale jej udział spadnie drastycznie. Prezydent FIA zapowiedział, że nie będzie już mowy o proporcji zbliżonej do obecnej, a moc elektryczna ma być „bardzo minimalna”. Paliwo pozostanie w pełni zrównoważone, bo to element zobowiązań środowiskowych całej serii. Wśród deklarowanych korzyści wymieniane są niższa masa, mniejsza złożoność i niższy koszt jednostki.
Doniesienia różnią się natomiast w kwestii pojemności skokowej i doładowania. Część relacji wskazuje na jednostkę wolnossącą o większej pojemności, inne na mniejszy silnik z turbosprężarką. Dopóki federacja nie przedstawi dokumentu roboczego, żadna z tych wersji nie ma statusu potwierdzonej. Bezpiecznie można powiedzieć tyle: układ V8, zdecydowanie mniej elektryki niż dziś, paliwo syntetyczne i nacisk na obniżenie masy samochodu.
Dlaczego akurat osiem cylindrów
- Dźwięk. To argument, który FIA i F1 podnoszą wprost. Obecne jednostki są ciche, a dla dużej części publiczności brzmienie było elementem tożsamości serii.
- Prostota. Mniej podzespołów oznacza tańszy rozwój i krótszą drogę dla nowego producenta wchodzącego do stawki.
- Masa. Uproszczony układ hybrydowy to lżejsze akumulatory i mniejsza masa całego samochodu, co Domenicali wskazuje jako priorytet.
- Powiązanie z rynkiem. Silniki V8 wciąż są produkowane przez Ferrari, Mercedesa, Audi czy Cadillaca, w przeciwieństwie do V10.
Poprzednia era V8 w Formule 1
Warto przypomnieć, że osiem cylindrów nie byłoby w mistrzostwach nowością. Formuła 1 korzystała z wolnossących silników V8 o pojemności 2,4 litra w latach 2006–2013, po zakończeniu ery V10. Był to okres z ograniczeniem obrotów, zamrożeniem rozwoju jednostek i prostym systemem odzysku energii KERS, wprowadzonym w 2009 roku. Dla wielu kibiców to właśnie brzmienie tamtych silników pozostaje wzorcem dźwięku Formuły 1, choć trzeba pamiętać, że nowa jednostka na 2030 rok miałaby powstać w zupełnie innych realiach kosztowych i środowiskowych. Paliwo syntetyczne, limit budżetowy i wymóg zachowania elementu hybrydowego sprawiają, że powrót do V8 będzie raczej nawiązaniem do tamtej epoki niż jej kopią.
Co z tego wynika dla polskiego kibica
Dla widza w Polsce najważniejsza jest praktyczna strona zmiany: prostsze przepisy oznaczają wyścigi łatwiejsze do śledzenia bez znajomości bilansu energii i trybów rozwinięcia mocy. Jeśli scenariusz z 2030 roku się zmaterializuje, komentarz przy transmisji znów będzie mógł skupić się na strategii oponiarskiej i walce koło w koło, zamiast na wykresach naładowania akumulatora.
Matematyka głosowania: 2030 albo 2031
Najciekawszy element tej układanki nie jest techniczny, tylko proceduralny. Wprowadzenie nowej formuły napędowej już w 2030 roku wymagałoby zgody superwiększości producentów jednostek napędowych zarejestrowanych w mistrzostwach, czyli czterech z sześciu. Na liście są Mercedes, Ferrari, Red Bull Ford Powertrains, Honda, Audi oraz przyszły dostawca General Motors.
Jeśli takiej zgody zabraknie, sprawa nie umiera. Obecny cykl regulaminowy kończy się po sezonie 2030, a od 2031 roku FIA może narzucić nowe przepisy bez głosowania producentów. Ben Sulayem powiedział to otwarcie: „W 2031 roku FIA będzie miała moc, żeby to zrobić, bez żadnych głosów producentów jednostek napędowych”.
Producenci nie są jednorodnym blokiem. Według relacji z rozmów sam pomysł V8 nie budzi frontalnego sprzeciwu, natomiast spór dotyczy trzech rzeczy: jaki procent mocy ma pochodzić z hybrydy, czy silnik ma być doładowany oraz kiedy dokładnie zmiana ma wejść w życie. Dla firm, które wydały setki milionów na programy zgodne z regulaminem 2026, każdy rok skrócenia cyklu to realna strata amortyzacji. Audi weszło do Formuły 1 właśnie na fali nowych przepisów hybrydowych, a General Motors buduje własną jednostkę na koniec dekady.
Domenicali zdaje sobie z tego sprawę i dlatego naciska na szybką decyzję. Jego zdaniem konsensus co do kształtu przyszłego regulaminu powinien zostać osiągnięty jeszcze przed końcem 2026 roku, żeby producenci mieli realny czas na przygotowanie projektów.
Reakcje w paddocku
Wśród kierowców kierunek jest przyjmowany zdecydowanie przychylniej niż obecny regulamin. Verstappen należy do najgłośniejszych zwolenników prostszych, mocniejszych i lżejszych samochodów, a jego krytyka zarządzania energią była jednym z impulsów do korekt na 2027 rok. Hamilton wielokrotnie mówił, że współczesna Formuła 1 stała się zbyt skomplikowana dla widza.
Zespoły podchodzą do sprawy ostrożniej, bo dla nich każda zmiana regulaminu to koszt i ryzyko utraty przewagi. Dodatkowym tłem są problemy niezawodnościowe i limity komponentów, które w tym sezonie już wymusiły planowanie kar, o czym pisaliśmy przy okazji sytuacji w zespole Mercedesa.
Sam weekend w Zandvoort dostarczył jeszcze jednego argumentu dla obozu stabilności. 20 sierpnia Red Bull ogłosił przedłużenie kontraktu z Verstappenem do końca 2030 roku, czyli dokładnie do granicy obecnego cyklu regulaminowego. Wcześniejsza umowa obowiązywała do 2028 roku i zawierała klauzule wyjścia powiązane z wynikami. „Jestem naprawdę zadowolony z przedłużenia kontraktu. Mamy najlepszych ludzi i cieszę się, że będę dalej pracował ze wszystkimi, żeby wrócić na szczyt”, powiedział Holender w komunikacie zespołu.
Domenicali skomentował to w niedzielę słowami o „wisience na torcie” tego weekendu. „To świetna wiadomość, jestem bardzo dumny i szczęśliwy, bo Max jest mistrzem świata, człowiekiem światowej klasy, który ma wielką osobowość w tym sporcie, i nie wyobrażam sobie Formuły 1 bez niego”, dodał szef serii. Przy okazji pożegnał Zandvoort: „Wyjeżdżamy w ten weekend nie ze smutkiem z powodu utraty Zandvoort, ale z pozytywnym uczuciem, że zrobiliśmy coś wyjątkowego, co zostanie w księgach Formuły 1”.
Co to znaczy dla kibiców i rynku
Dla widza najbardziej odczuwalną zmianą byłby dźwięk i sposób jazdy. Powrót do konfiguracji z dominującym silnikiem spalinowym oznaczałby koniec sytuacji, w których kierowca odpuszcza gaz w połowie prostej, żeby oszczędzić energię. Wyścigi wróciłyby bliżej modelu, w którym o tempie decyduje głównie zarządzanie oponami i paliwem, a nie bilans akumulatora.
Dla producentów kluczowe jest coś innego: czy Formuła 1 pozostanie platformą do promowania elektryfikacji. Jeżeli udział hybrydy spadnie do poziomu symbolicznego, część marek może uznać, że ich obecność w serii straciła marketingowe uzasadnienie. Z drugiej strony tańsza i prostsza jednostka obniża barierę wejścia, co historycznie zawsze zwiększało liczbę dostawców.
Trzeci wątek to koszty zespołów. Uproszczony napęd to mniejsze wydatki na rozwój i mniej stanowisk badawczych, ale też ryzyko, że przewaga przeniesie się jeszcze mocniej na aerodynamikę i podwozie, gdzie najbogatsze ekipy tradycyjnie wygrywają. Właśnie dlatego pakiet na 2030 rok będzie musiał obejmować jednocześnie silnik i nadwozie, a nie tylko liczbę cylindrów.
Co dalej: kalendarz decyzji
- Do końca 2026 roku: Domenicali oczekuje porozumienia co do filozofii przyszłego regulaminu, jeszcze bez pełnego dokumentu technicznego.
- 2027: wejście w życie pierwszej korekty podziału mocy w kierunku 58:42 wraz z uproszczeniami aerodynamicznymi.
- 2028: druga faza rebalansu do ok. 60:40.
- 2029: ostatni realny moment na formalne zatwierdzenie nowej formuły napędowej z odpowiednim wyprzedzeniem dla producentów.
- 2030: docelowy termin FIA dla V8, wymagający zgody czterech z sześciu producentów.
- 2031: data awaryjna, w której federacja może wprowadzić zmianę samodzielnie.
Najbliższe tygodnie powinny przynieść pierwsze konkrety. Sezon 2026 wchodzi w drugą połowę, a Formuła 1 po pożegnaniu z Zandvoort rusza dalej z klasyfikacją, w której tytuł wciąż jest otwarty. Relacje z toru znajdziesz w naszej bieżącej obsłudze weekendu w Holandii.
FAQ
Czy powrót V8 do Formuły 1 jest już przesądzony?
Nie. Prezydent FIA Mohammed Ben Sulayem zadeklarował, że zmiana nastąpi i celuje w 2030 rok, ale federacja nie opublikowała jeszcze projektu regulaminu technicznego. Wprowadzenie nowej formuły w 2030 roku wymaga zgody czterech z sześciu producentów jednostek napędowych. Dopiero od 2031 roku FIA może zdecydować samodzielnie.
Czy nowe V8 będzie całkowicie pozbawione hybrydy?
Według deklaracji FIA element hybrydowy ma zostać, ale jego udział ma być bardzo mały w porównaniu z obecnym podziałem zbliżonym do 50:50. Paliwo ma pozostać w stu procentach zrównoważone, ponieważ to część zobowiązań środowiskowych serii.
Co zmieni się wcześniej, w 2027 i 2028 roku?
FIA potwierdziła 10 czerwca 2026 roku pakiet zmian na sezony 2027 i 2028, zatwierdzony przez Światową Radę Sportów Motorowych 23 czerwca w Makau. Według doniesień branżowych podział mocy przesunie się w stronę silnika spalinowego, najpierw do ok. 58:42, a następnie do ok. 60:40, wraz z uproszczeniem aerodynamiki podłogi i podniesieniem minimalnej masy kierowcy do 82 kg.
Dlaczego FIA odrzuciła powrót silników V10?
Ben Sulayem argumentował, że producenci nie oferują już jednostek V10 w samochodach drogowych, więc taki silnik nie miałby przełożenia na ich działalność komercyjną. Silniki V8 wciąż są produkowane między innymi przez Ferrari, Mercedesa, Audi i Cadillaca.
Kto jest zaliczany do sześciu producentów jednostek napędowych?
Mercedes, Ferrari, Red Bull Ford Powertrains, Honda, Audi oraz przyszły dostawca General Motors. Do wprowadzenia nowej formuły w 2030 roku potrzebna jest zgoda superwiększości, czyli czterech z tych sześciu podmiotów.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis